
Kolejne spotkanie branży startupowej na Śląsku odbędzie się 2 lutego o godz. 13:00 w Katowicach „Za Kulisami”. Udział wezmą startupowcy, przedsiębiorcy oraz inwestorzy, porozmawiają o projektach, technologiach i biznesie.
Spotkanie ma luźną formę dyskusji w których wszyscy zgromadzeni mogą a nawet powinni brać aktywny udział, gdyż ideą spotkań jest swobodny przepływ wiedzy, doświadczeń i technologii.
Szczegóły: silesiaopencoffee.pl

Jak informuje Łukasz Rajzer na Google+, wyszukiwarka nie ograniczyła się do wycięcia wyników porównywarek cen. Na dno statystyk spadło wiele stron, które wykorzystywały sztuczki SEO do pozycjonowania niekoniecznie najlepszych treści.
Jak pisze Łukasz „Lista [poniżej - przyp red.] pochodzi z zasobów serpstat.pl, który monitoruje obecność w wyszukiwarkach wielu serwisów internetowych w Polsce. [...]
Bany to nie ACTA, piraty czy erotyka. Kary są wynikiem rozwinięcia algorytmu wykrywania płatnych linków, o którym kilka dni temu poinformował Kaspar Szymański. Google wziął się za Statlink, Gotlink i inne systemy wymiany linków.[...].
Oto początek listy najbardziej „dotkniętych” stron z procentowym udziałem wczorajszej widoczności:
welcome.hp.com | 0.0232615438835435
ceneo.pl | 0.126914096399606
skapiec.pl | 0.149594845144989
goldprojekt.pl | 0.15558136304675
noclegi.zgora.pl | 0.217614922785832
cda.pl | 0.218307203958001
fotka.pl | 0.227676964784768
nokaut.pl | 0.240836719846941
alpin-extreme.pl | 0.308510638297872
precyl.pl | 0.321398798716253
Ergo – cofamy słowa o wycinaniu potencjalnej konkurencji dla porównywarki cen Google’a. Wygląda to zdecydowanie na walkę z czarną stroną SEO. Tym bardziej, że wiele z tych stron znamy z pojawiania się w wynikach wyszukiwania czegoś zupełnie innego, niż oferują…

„Napisane na podstawie własnej krwi, potu i płaczu” – mówi Dawid Piaskowski, CEO Booklikes – jedynego polskiego startupu, który zaprezentował się na Seedcamp New York. Po tej imprezie kilkadziesiąt startupów stworzyło e-booka ze wskazówkami jak dobrze zaprezentować siebie i swój biznes. Grzech nie przeczytać.
Gorąco polecamy!

W Q1 2012 ruszy nowy fundusz z 50 mln zł na wsparcie młodych firm. Tworzą go DM Secus Asset Managment i Finess (doradca kapitałowy), współpracujące z KFK. Połowa sumy pochodzi od inwestorów Secus i Finess.
Pozyskani przez obie firmy inwestorzy chcą wspierać firmy early stage z branży nowych technologii, medycyny i IT. Fundusz od Q2 2012 będzie mógł dokapitalizować poszczególne projekty na poziomie 1,5 mln euro i będzie dysponował środkami o łącznej wartości 50 mln zł.
Utworzony pięć lat temu KFK (formalnie należy do Banku Gospodarstwa Krajowego) dostał do dyspozycji na lata 2007-2013 najpierw 55 mln zł rządowej dotacji, a z unijnej kasy 645 mln złotych, którymi miał dokapitalizować małe fundusze venture capital przejmując jednocześnie część ich ryzyka inwestycyjnego. Inwestorzy prywatni dostają bowiem pierwszeństwo w odzyskiwaniu zainwestowanego kapitału oraz przy podziale zysków do wysokości minimalnej stopy zwrotu. KFK do tej pory nawiązało współpracę z kilkunastoma podmiotami, w tym MCI Management, BBI czy BlackLion.
W portfelu KFK znajduje się już 13 funduszy venture capital. Ich łączna kapitalizacja przekracza 900 mln zł.

Problemy mają Ceneo, Nokaut, Skąpiec i inne serwisy porównujące ceny. Do tej pory wpisując w Google’a np. „ceneo suszarka” dostawaliśmy komplet stron Ceneo z szuszarkami. Dziś trudno znaleźć choć jedną na pierwszej stronie. Powód? Porządki w Google.
Kiedy wpiszemy w Google’a frazę np. „suszarka Philips” zauważymy, że w wynikach praktycznie nie ma porównywarek cenowych. Kiedyś zajmowały czołowe pozycje, teraz znajdziemy głównie bezpośrednie odnośniki do sklepów.
Dlaczego Google zrobił im takiego psikusa? Cóż, działanie wyszukiwarki zależy tylko od niej samej. Najwyraźniej Google’owi nie podobało się to, że porównywarki zajmują czołowe miejsca i agregują ruch do sklepów. Plotki mówią o tym, że koncern szykuje własną wyszukiwarkę produktów i dał konkurencji prztyczka w nos.

Według informacji Rzeczpospolitej, kontrolerzy skarbowi w tym roku zapukają do drzwi osób prowadzących niezarejestrowaną działalność, szczególnie w sieci. Źródłem informacji dla fiskusa są akty notarialne dot. kupna nieruchomości, bazy urzędów skarbowych i… donosy.
Fiskus szacuje, że od niepłacących podatków zbierze 20% więcej pieniędzy, niż rok wcześniej. Wtedy sprawdzani byli głównie kupujący mieszkania i inwestujący pieniądze zarobione zagranicą.

Poczta inwestuje w dość niszowe rozwiązania. Udostępniła właśnie nadawanie przekazów pieniężnych przez internet. Wchodzimy na stronę, robimy przelew, Poczta czeka, aż pieniądze trafią na jej konto i wysyła adresatowi. Ten otrzymuje je po 3-4 dniach. Koszt: 5,20 zł +1% kwoty. Cel? Niejasny.
Przekaz można też nadać na „poste restante” lub do skrytki pocztowej. Masowi nadawcy mogą samodzielnie rejestrować i wysyłać przekazy np. z pliku z danymi.
Dziwna nowość – jakie może mieć zastosowanie w praktyce? Podpowiedzcie…

27 stycznia w krakowskim hotelu Andels odbyła się organizowana przez firmę Clickmaster konferencja Mobile Trends Conference. Wygłoszono ponad 20 prelekcji, które zostały podzielone na dwa bloki tematyczne. Najczęściej poruszanym tematem były kody QR – praktycznie każda prezentacja o nie zahaczała. Chociaż pojawiają się niemal wszędzie, efekty są mizerne.
Kamil Brzeziński z grupy Allegro przedstawił miarodajny case. Firma zdecydowała się na ogólnopolską kampanię reklamową w miesięcznikach kobiecych, publikując tam kreację z kodem QR. Efekt? Jedynie 200 zeskanowań.
Podczas kończącego pierwszą część konferencji panelu dyskusyjnego wywiązała się dyskusja o QR, gdzie jedni kodów bronili, inni zaś zaciekle atakowali ich wady. Przewagę zyskali ci drudzy – jak widać nawet branżowi innowatorzy tracą wiarę w upowszechnienie się kodów.
Przedstawiciele firm z rynku mobilnego narzekali również, że osoby odpowiadające za marketing nawet bardzo dużych firm nie są świadome istnienia i potencjału narzędzi, takich jak Augmented Reality czy geolokalizacja. Padł pomysł, aby zebrać szefów marketingu z całej Polski w jednej salce i przez 10 godzin ich edukować. Ciekawe, czy ktoś podejmie się zrealizowania tej intrygującej akcji?
Wieczorem odbyła się gala Mobile Trends Awards, podczas której wręczono nagrody i wyróżnienia 14 różnych kategoriach. Poniżej pełna lista laureatów.
Kategoria „Miasto z najlepszą stroną mobilną”
UM Kraków za mobi.krakow.pl. Realizacja: ACK Cyfronet AGH
Kategoria „Firma z najlepszą stroną mobilną”
LPP za stronę m.reserved.com. Realizacja: Huncwot
Kategoria „Portal mobilny”
Grupa Onet.pl - m.onet.pl
Kategoria „Bankowość mobilna”
Bank PeKaO za aplikacje na wszystkie najpopularniejsze platformy.
Realizacja: eLeader
Kategoria „Wykorzystanie marketingu mobilnego”
UM Żory za projekt „Przez Żory na Śląsk”. Realizacja: MobileMS.
Kategoria „m-commerce”
iTraff Technology za aplikację SaveUp. Realizacja: iTraff Technology
Kategoria „Aplikacja mobilna do użytku dla firm”
MoveApp Mobile Solutions za aplikację MoveApp Developer
Kategoria „Aplikacja mobilna – edukacja”
eduKoala za aplikację eduKoala
Kategoria „Gra mobilna”
Infinite Dreams za grę Jelly Defense
Kategoria „Aplikacja mobilna – rozrywka”
Norbsoft za aplikację tuba.fm
Kategoria „Aplikacja mobilna – podróże i komunikacja”
NaviExpert za nawigację NaviExpert
Kategoria „Aplikacja mobilna – komunikacja i społeczności”
LuckyDevs za aplikację Facebook PhotoSync
Kategoria „Firma wspierająca popularyzację mobilnych technik i technologii”
P4 za kampanię „Testuj smartfona”
Kategoria „Firma wspierająca rozwój technologii mobilnej”
Cyfrowy Polsat za rozwój internetu LTE

Do końca stycznia trzeba złożyć deklarację PIT-4R; dotyczy ona zaliczek na podatek dochodowy, pobranych od pracownika w poprzednim roku podatkowym. Nie składa się go w przypadku, gdy nie zostały pobrane jakiekolwiek zaliczki (formularz wykazuje wartość zerową) oraz gdy podatnicy opłacają zaliczki wyłącznie za siebie.
Firmy są zobowiązane do obliczania i pobierania w ciągu roku zaliczki na podatek dochodowy od osób, które uzyskują od tych zakładów przychody ze stosunku pracy i stosunków pokrewnych. Muszą je przekazać do US. Płatnicy podatku dochodowego zobowiązani są do złożenia PIT-4R do końca stycznia roku następującego po roku podatkowym, a w przypadku zaprzestania działalności – do dnia jej zaprzestania.

Konia z rzędem temu, kto zgadnie, ile firm nie figuruje w CEIDG, choć legalnie działają. Pół miliona. Najczęściej w bazie brakuje prostych informacji, jak NIP czy PESEL przedsiębiorcy. Sprawdź swoją firmę. Jeśli jej nie ma – działaj. Bez wpisu nie możesz np. startować w przetargach czy starać się o środki unijne.
Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej wystartowała z początkiem roku, ale wciąż kuleje. Co prawda wszystkie dane z urzędów gminnych zostały zaimplementowane do bazy, ale są niepełne. Ministerstwo Gospodarki sprawdza rekordy i ponoć za 3 miesiące ma mieć je uzupełnione. Co robić, jeśli Twojej firmy nie ma w internetowym spisie? Radzimy udać się do urzędu gminy i złożyć druk CEIDG-2 z wnioskiem o uzupełnienie danych.

Zapraszamy chętnych do badania fokusowego – chcemy zapytać Was o to, co w Proseedzie lubicie, co Wam się nie podoba, co chcielibyście, abyśmy zmienili. Czy na sali są chętni?
Dlaczego to robimy? Proste – chcemy być jeszcze lepsi. A siłą każdego pisma są jego czytelnicy, dlatego zależy nam na Waszej szczerej opinii.
Kto może się zgłosić? Każdy, ale niestety nie każdego możemy zaprosić. Dlatego musimy zastrzec sobie wybranie spośród zgłoszeń reprezentatywnej grupy.
Jak się zgłosić? Wystarczy napisać nam maila – opiszcie czym się zajmujecie, od kiedy czytacie magazyn Proseed i jaką wartość możecie wnieść do rozmowy o nim. Czekamy na Wasze maile: redakcja@proseedmag.pl

Wydawca serwisów branży turystyczno-noclegowej – eholiday.pl – koncentruje się na branży noclegowej. W związku z tym sprzedał firmie Netmedia serwis eFly.pl a od inwestorów prywatnych kupił Hotelnews.pl, poświęcony branży hotelarsko-noclegowej.
Kwot transakcji niestety nie ujawniono. eholiday zapewnia, że chce skupić się na rynku noclegowym. Zakładając duży ruch turystyczny na UEFA Euro 2012 i w kilka lat po imprezie może być to dobry krok. Hotelnews.pl to uznana marka na rynku – działa od 2007 roku.

Nie Wrocław i Poznań, które najgoręcej zachęcały społecznościowego giganta do lokacji biur właśnie u nich, lecz Warszawa. Facebook ma główną sidzibę w Palo Alto, 13 biur w Stanach i 14 na świecie – 7 z nich mieści się w Europie. Polskie biuro będzie ósmym europejskim oddziałem firmy.
W ciągu 2 lat w Polsce przybyło 6,5 mln użytkowników Facebooka, łącznie jest ich ok. 7,5 mln.

W piątek 27 stycznia, w Krakowie odbyła się poświęcona branży mobilnej konferencja Mobile Trends. Po ponad 20 panelach rozdano Mobile Trends Awards – nagrody dla najlepszych w branży. Rzućmy okiem na kim warto się wzorować.
Zwycięzcą kategorii „Miasto z najlepszą stroną mobilną” został UM Kraków za mobi.krakow.pl. Realizacja: ACK Cyfronet AGH
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- UM Wrocław za mobi.wroclaw.pl. Realizacja: Galeryjka Press
- UM Tychy za umtychy.pl. Realizacja: Brandpoint
- UM Szczecin za m.szczecin.eu. Realizacja: Biuro Promocji i Informacji UM Szczecin
Zwycięzcą kategorii „Firma z najlepszą stroną mobilną” został LPP za stronę m.reserved.com. Realizacja: Huncwot
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Nowa Itaka za stronę m.itaka.pl. Realizacja: Janmedia Interactive
- Międzynarodowy Port Lotniczy im. Jana Pawła II Kraków-Balice za stronę m.krakowairport.pl. Realizacja: Agencja Reklamowa Yoho
- Comarch za stronę m.comarch.pl. Realizacja: SoInteractive
Zwycięzcą kategorii „Portal mobilny” została Grupa Onet.pl za m.onet.pl
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Wirtualna Polska – mini.wp.pl
- Interia.pl – m.interia.pl
- Agora – m.gazeta.pl (Gazeta.pl)
Zwycięzcą kategorii „Bankowość mobilna” został Bank PeKaO za aplikacje na wszystkie najpopularniejsze platformy. Realizacja: eLeader
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- ING Bank Śląski za mobilną wersję systemu bankowości internetowej ING BankOnLine.
- Bankowość Detaliczna BRE Banku za mobilną wersję serwisu transakcyjnego mBanku. Realizacja: Centrum Technologii Mobilnych Mobiltek
- Bank Zachodni WBK za aplikację BZWBK Mobile. Realizacja: eLeader
Zwycięzcą kategorii „Wykorzystanie marketingu mobilnego” został UM Żory za projekt „Przez Żory na Śląsk”. Realizacja: MobileMS.
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- P4 za kampanię „Zagraj w metrze razem z Play”. Realizacja: MediaCom
- Sky Club za kampanie z wykorzystaniem QR kodów w swojej ofercie. Realizacja: Sky Club
- Bankowość Detaliczna BRE Banku za kampanię „Tu byłem w mBanku”. Realizacja: Ambasada Brand Communications
Zwycięzcą kategorii „m-commerce” został iTraff Technology za aplikację SaveUp. Realizacja: iTraff Technology
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Komputronik za aplikację na iPhone. Realizacja: Solution Lions
- Grupa Nokaut za aplikację mobilną Nokaut Skaner na systemy Android i iOS. Realizacja: Grupa Nokaut i Polidea
- Grupa Allegro za aplikację Allegro na iPhone, Android, Symbian, WP7 i Blackberry. Realizacja: Grupa Allegro
Zwycięzcą kategorii „Aplikacja mobilna do użytku dla firm” został MoveApp Mobile Solutions za aplikację MoveApp Developer
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Softhis za aplikację ScrumPad Pro
- Grupa Pracuj za aplikację pracuj.pl
- Mobile Wings za aplikację iSTAR – Mobilny ERP
Zwycięzcą kategorii „Aplikacja mobilna – edukacja” został eduKoala za aplikację eduKoala
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- MoveApp Mobile Solutions oraz Komisja Nadzoru Finansowego za aplikację Mobilny Asystent Finansowy (maFin)
- Ling.pl oraz Studio Mobnetic za aplikację Ling.pl Mobile
- Adv.pl oraz Muzeum Powstania Warszawskiego za warstwę „Warszawa’44″ do aplikacji Layar
Zwycięzcą kategorii „Gra mobilna” został Infinite Dreams za grę Jelly Defense
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Mobile Wings za grę Euro Ball 2012
- InforIT za grę Słówka
- 11 bit studios za grę Anomaly: Warzone Earth
Zwycięzcą kategorii „Aplikacja mobilna – rozrywka” został Norbsoft za aplikację tuba.fm
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Wirtualna Polska za aplikację WP.tv
- Mobile Wings za interaktywną książkę na iPada „Samsara”
- InforIT za aplikację Krzyżówki
Zwycięzcą kategorii „Aplikacja mobilna – podróże i komunikacja” został NaviExpert za nawigację NaviExpert
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Neptis za aplikację Yanosik
- Grupa Onet.pl za aplikację Zumi.pl
- InforIT za aplikację AppToGo Berlitz
Zwycięzcą kategorii „Aplikacja mobilna – komunikacja i społeczności” został LuckyDevs za aplikację Facebook PhotoSync
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Interia.pl za aplikację Poczta INTERIA.pl
- Nasza Klasa oraz Mobile Experts za aplikację na Android NK.pl
- Droids On Roids za aplikację Blipper
Zwycięzcą kategorii „Firma wspierająca popularyzację mobilnych technik i technologii” został P4 za kampanię „Testuj smartfona”
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- coigdzie.pl za platformę coigdzie.pl
- rozkoduj.pl za projekt rozkoduj.pl
- Grupa Allegro za moduł iStore.Mobile w platformie iStore
Zwycięzcą kategorii „Firma wspierająca rozwój technologii mobilnej” został Cyfrowy Polsat za rozwój internetu LTE
Pozostali nominowani w tej kategorii to:
- Smart AdServer za rozwój technologii do zarządzania emisją reklam
- Norbsoft za wspieranie konferencji technologicznych
- 10Q – Grupa Interaktywna za kreator mob.pl
Zwycięzcom i nominowanym gratulujemy!

Od 1 stycznia 2012 r. termin przedawnienia należności z tytułu składek i termin przedawnienia nienależnie opłaconych składek ZUS będzie wynosił 5 lat. Wcześniej ZUS mógł dochodzić swoich praw nawet przez 10 lat.
Nowy termin wprowadziła tzw. druga ustawa deregulacyjna. Wynika z niej, że przedawnienie należności z tytułu składek, którego bieg rozpoczął się przed 1 stycznia 2012 r., będzie następowało po upływie 5 lat, licząc od 1 stycznia 2012 r. Również w przypadku składek opłaconych nienależnie (czyli powodujących nadpłatę na koncie płatnika) termin przedawnienia od 1 stycznia 2012 r. będzie wynosił 5 lat.
Jest tylko jeden wyjątek – jeśli przedawnienie należności z tytułu składek rozpoczęte przed 1 stycznia 2012 r. nastąpiłoby zgodnie z przepisami dotychczasowymi wcześniej niż 1 stycznia 2017 r. (czyli po 5 latach od wejścia w życie ustawy), wówczas przedawnienie będzie następowało z upływem tego wcześniejszego terminu (czyli faktycznie z upływem, poprzednio obowiązującego, 10-letniego terminu przedawnienia).

Państwowa Inspekcja Pracy zaplanowała na 2012 ok. 88 tys. kontroli w firmach (w 2011 było ich 90,5 tys.). 24-25 tys. z nich będzie dotyczyło legalności zatrudnienia. PIP ma na ten cel 283 mln zł.
12% kontroli zaplanowanych na 2012 r. będzie dotyczyło zadań nadzorowanych przez GIP; 10% zadań okręgowych inspektoratów pracy; 32% zasadności zgłaszanych skarg i wniosków; 46% pozostałych zadań w ramach rutynowej działalności.
Inspektorzy sprawdzają przestrzeganie prawa pracy, legalność zatrudnienia, a także wyroby wprowadzane do obrotu pod względem bezpieczeństwa i higieny pracy. PIP udziela także porad; rocznie jest ich ok. 1,5 mln.
Według PIP, najwięcej nieprawidłowości wykrywanych jest w MSP. Inspekcja kontroluje niewielki odsetek firm, ale egzekwuje prawie 200 mln zł świadczeń rocznie.
PIP może nałożyć mandat karny, wystąpić z powództwem do sądu pracy, a w przypadku kontroli czasu pracy w transporcie drogowym nałożyć karę administracyjną. PIP może odstąpić od środków prawnych w przypadku pracodawcy rozpoczynającego działalność.

Jedna trzecia firm korzysta tylko z podstawowej oferty swojego banku. Drugie tyle wykorzystuje kredyt obrotowy, niecała jedna piąta wzięła kredyt inwestycyjny. Winne są nieufność, obostrzenia i przewlekłe procedury – wynika z badań Rzetelnej firmy.
Badanie* pokazuje, że polscy przedsiębiorcy najczęściej decydują się na korzystanie z usług jednego, wybranego banku. Robi tak aż 70% ankietowanych. Tylko co trzecie przedsiębiorstwo wybiera instrumenty oferowane przez więcej niż jeden bank. Przedsiębiorcy korzystają z usług banków, które w ich oczach są znane i sprawdzone. Należą do nich PKO BP – 20% rynku, i PKO SA – 10%. Wysoką pozycję w badaniu zajmują banki spółdzielcze, które zapewniają świadczenia aż 13 proc. polskim przedsiębiorcom.
Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy tak komentuje wyniki badania: - Widać wyraźnie, że polscy przedsiębiorcy nie korzystają z oferty dodatkowych produktów bankowych. Może to wynikać z ograniczonego zaufania, jakim banki darzą sektor MSP. Liczne obostrzenia i przewlekłe procedury zniechęcają przedsiębiorców. Wolą oszczędzić sobie czas i nerwy, ograniczając korzystanie z usług banku do niezbędnego minimum. Niestety, taka sytuacja szkodzi przedsiębiorcom, którzy mają ograniczony dostęp do zasobów finansowych, samym bankom, które nie mogą czerpać zysków z obsługi instrumentów finansowych, a przede wszystkim dynamice rozwoju gospodarczego.
* Badanie „Banki w działalności polskiego biznesu” zostało przeprowadzone w grudniu 2011 r. na reprezentatywnej grupie 1086 przedsiębiorstw, wybranych spośród ponad 41 000 firm, które uczestniczą w programie Rzetelna Firma.

O Dropboxie pisaliśmy już sporo. Tym razem zajmiemy się wersją dla firm. Daje ona dostęp każdemu członkowi organizacji do wspólnej przestrzeni dyskowej. Pozwala to na zarządzanie dokumentami z dowolnego miejsca na ziemi.
Aplikacja działa na Windowsie, Makach, Linuxie, iPadach, iPhone’ach, Androidzie i BlackBerry. Jest też dostępna z poziomu przeglądarki internetowej.
Podstawowa wersja to 1 TB dla 5 użytkowników za $795 rocznie. Każdy kolejny użytkownik kosztuje $125 rocznie i dostaje dodatkowe 200 GB przestrzeni.
Suma wydaje się spora, ale wychodzi $13–14 miesięcznie za użytkownika – to $3–4 mniej, niż płaciłby indywidualny użytkownik za 100 GB przestrzeni. W cenie jest też wsparcie telefoniczne i dostęp do historii zmian plików.
Podstawowy 1 TB można rozszerzyć, ceny trzeba negocjować indywidualnie w zależności od potrzeb.
Zobacz też:
Dropbox: nowa wersja na Androida
Porady: darmowe powiększenie konta Dropboxa
Narzędzia: Dropbox – prosty, wirtualny dysk

Eric Ries napisał książkę przedstawiającą innowacyjne spojrzenie na przedsiębiorczość i metodę budowania nowych przedsięwzięć biznesowych. „Lean Startup” powstała z myślą o wszystkich ludziach, których celem jest wprowadzenie nowego produktu lub usługi na rynek w warunkach dużej niepewności.
Nie chodzi tylko o początkujące firmy, ale też o te z ustabilizowaną pozycją rynkową, chcące wprowadzać z sukcesem kolejne produkty.
Autor odczarowuje przedsiębiorczość. Zauważa, że tworzenie udanych projektów to nie magia, i wprowadza do budowania biznesu sprawdzone metody eksperymentów naukowych. Propozycja Riesa wymaga dużej dyscypliny, pracy i wytrwałości, tak jak metoda naukowa w naukach ścisłych. „Lean Startup” jest zbiorem kilku głównych koncepcji, których zrozumienie i wdrożenie znacznie poprawia skuteczność działania.
Build – Measure – Learn feedback loop – to koncepcja cyklu rozwoju projektu. Najpierw budowa prototypu, potem testowanie, czy użytkownicy chcą go używać, i mierzenie kluczowych parametrów, aby na końcu wyciągnąć wnioski. Taki cykl można zastosować do testowania każdej hipotezy w startupie – zarówno produktu, jak i marketingu.
Minimum Viable Product – minimalna wersja projektu, za pomocą której można zweryfikować hipotezę biznesową. Na różnych etapach życia projektu MVP stanowią różne rzeczy. Może to być uproszczona wersja dużej funkcjonalności, weryfikującej, czy wprowadzenie większej, bardziej rozbudowanej wersji faktycznie poprawi kluczowe parametry w danym biznesie
Pivot – zmiana kierunku projektu. Piwot może być całkowitą zmianą koncepcji produktu, zmianą strategii sprzedaży lub jeszcze innego kluczowego elementu biznesu. Ries proponuje, by raz na jakiś czas odbywać rozmowy na temat projektu, podczas których na podstawie zebranych danych podejmuje się decyzje o strategicznych zwrotach. Zwroty dotyczą projektów w każdej fazie rozwoju. Jeśli projekt osiąga maksymalne wyniki w obecnym kształcie, dominując na istniejącym rynku, piwot powinien polegać na próbie powiększenia rynku. W początkowej fazie piwoty dotyczą głównie odnalezienia jakiegokolwiek zainteresowania ze strony rynku.
„Lean Startup” to również propozycja zmiany w „księgowości” startupu (accounting revolution). Żeby dobrze rozumieć to, co się robi, trzeba mierzyć rezultaty. Zbyt wiele startupów przykłada przy tym wagę do parametrów, które nie mają znaczenia dla rozwoju biznesu – to tzw. vanity metrics.
Informacja w notatce prasowej o 10 tys. zarejestrowanych użytkowników może zainteresować dziennikarza. Dla przedsiębiorcy dużo istotniejsze powinno być jednak, w jakim czasie udało się pozyskać tych użytkowników, ilu z nich powraca i ilu zaprasza kolejnych znajomych. Autor uważa, że tylko szczere i racjonalne spojrzenie na kluczowe parametry daje realną wiedzę o rozwoju projektu.
„Lean Startup” to podręcznik uczący racjonalnego myślenia w biznesie – polecam każdemu.
POLECA KUBA FILIPOWSKI

Aż do dzisiaj udało nam się nie pisać o ACTA. I słusznie, bo sprawa jest szkodliwa i żenująca. Z przyjemnością i radością przyjmujemy najmłodszego uczestnika Startup Weekend Kraków – jako wzór dla branży. Cieszą nas doskonałe wyniki sprzedaży śmiertelnych wrogów – Apple’a i Samsunga, bo w nich odbija się cała branża technologiczna.
Żenada tygodnia: ACTA odmieniana przez wszystkie przypadki. Złe, nieprzemyślane prawo, które ktoś chce zaadaptować na europejską niwę. Ze słuszną poniekąd ochroną praw autorskich nie ma nic wspólnego, wręcz ją utrudnia i sprowadza do absurdu.
Żenujące w tej sprawie jest wszystko. Rząd, który konsultował nie konsultując, podpisuje, ale wcale nie podpisał, jest za a nawet przeciw. Próbuje zepchnąć odpowiedzialność za brak konsultacji na Annę Streżyńską i GIODO, które w sprawie ACTA nie miały nic do roboty.
Minister Boni, który forsuje przepisy, ale przyznaje się, że ściąga z internetu filmy i muzykę, ba! – wybiera się na protest uliczny przeciwko ACTA.
Zbigniew Hołdys, który najpierw zaśmieca Twittera i Facebooka pełną treścią ACTA a potem trzaska drzwiami i wychodzi.
Dwóch hakerów, którzy włamują się na stronę premiera. Jeden bezczelnie tłumaczy, że ma najlepszego prawnika. Chłopie! Jednego? Przeciw sobie masz ABW, które tę sprawę potraktuje prestiżowo.
Sam premier i jego spec od strony, którego login i hasło to ponoć „admin” i „admin1″. Jedynym pozytywnym aspektem są ludzie, którzy wyszli na ulice. Fajnie, że się ruszyli, że im się chciało. Pokazali, że nie są wirtualnymi tworami zatopionymi w blasku monitorów, że są normalni, weseli – bo do sprawy podeszli z zabójczo zjadliwym humorem. Jakże to inne od zaśniedziałych, bogobojnych wycieczek w gronie kiboli i narodowców.
Zaskoczenie tygodnia: 10-latek na Startup Weekend Kraków. I to w gronie finalistów. Kiedy przeczytałem na naszym firmowym komunikatorze, że na SW pojawił się „najmłodszy uczestnik ever”, przyznam się, że pomyślałem, że ktoś po prostu przyszedł z dzieckiem. Nie, Krystian wziął udział na równych prawach i wespół z kolegami (w tym własnym ojcem) rozłożył konkurencję. Zrobiło mi się głupio – a nie robię startupów, nie ciągnę własnego biznesu. Więc co musieli sobie pomyśleć ci, którzy kwękają i stękają (parafrazując kolejne neologizmy premiera) zamiast wziąć się do roboty? Już słyszę tłumaczenia, że przecież w projekcie są dorośli, że tata. Nie! Chłopak ma 10 lat. Myślicie, że ma dużo wolnego czasu? On chodzi do szkoły i odrabia lekcje. Może dziwnie zabrzmi rada: wzorujcie się na 10-latku. Ale to świetna motywacja.
Pozytyw tygodnia: wyniki finansowe Apple’a i Samsunga. Z pozoru świadczą tylko o tym, że urządzenia tych marek sprzedają się dobrze. Ale odzwierciedlają też kondycję branży technologicznej, bo tylko dzięki dobremu oprogramowaniu można je dobrze wykorzystać – do pracy, zabawy, komunikacji. Mówimy o sporych sumach – Apple miał ponad 13 mld dolarów czystego zysku przy przychodach 46,33 mld $ w ciągu trzech ostatnich miesięcy 2011 r. Samsung ma więcej produktów, niż Apple, ale sprzedał o 40% więcej telefonów, niż kwartał wcześniej. Obie firmy wypuściły na rynek ponad 70 mln smartfonów w 3 miesiące. Piękny wynik.
Konrad Bagiński

To nie żart. Lady Gaga już od jakiegoś czasu współpracuje z Joeyem Primanim. Chłopak ma 23 lata, pracował w Google’u, ale wypłynął na szerokie wody ze swoim projektem Backplane – serwisem agregującym ruch społecznościowy celebrytów i dużych marek. 20% udziałów ma w nim Lady Gaga, zainwestował w niego również były szef Google’a – Eric Schmidt.
Wracając do Lady Gagi – gwiazda zapragnęła wystartować z nowym projektem, łączącym świat celebrytów ze światem fanów. Właśnie na bazie platformy Backplane (i z pomocą Primaniego) tworzy swój własny portal społecznościowy LittleMonsters.com. Tym pieszczotliwym określeniem Gaga nazywa swoich fanów, wersja beta serwisu już działa.
Joey Primani jest pewny sukcesu, w jednym z wywiadów stwierdził, że pewnego dnia Backplane przegoni Facebooka i Google. Na pewno jest mistrzem motywacji – zatrudnił grono programistów i designerów, którzy dzień i noc pracują nad projektem. W biurach mają miejsca do spania. Primani całkiem serio twierdzi, że chce by jego ludzie pracowali, bawili się i spali w jednym miejscu. Sam spędza w biurze dwie noce w tygodniu.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał właśnie ważny wyrok – wszystkie wydatki gastronomiczne, ponoszone przez przedsiębiorcę w czasie spotkań z kontrahentem poza siedzibą firmy trzeba wliczać w reprezentację i nie są one kosztem podatkowym. Z jednej strony to kontrowersyjny wyrok, z drugiej – porządkuje strefę, w której orzecznictwo było niejednoznaczne.
Do tej pory za reprezentację uznawane były kosztowne, wystawne posiłki, które miały za zadanie „okazanie reprezentacyjności podatników” a nie np. kawa, herbata i ciastko czy zwykły obiad. Problemy zaczynały się w momencie, gdy trzeba było ustalić poziom tej reprezenatywności.
Różnica dla przedsiębiorców jest znaczna – reprezentacji nie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów. Niedługo powinno ukazać się pisemne orzeczenie NSA, które da szerszy pogląd na sprawę.

24 stycznia w warszawskim Laboratorium Brama odbyło się organizowane przez 1410ventures spotkanie – gośćmi (via Skype) byli Jens Sørensen, CEO i założyciel serwisu Tuubio oraz Taavi Raidma, CEO i założyciel serwisu CrowdIPR. Elementem spotkania była też sesja networkingowa w formie tzw. speed dates, podczas której uczestnicy mieli okazję opowiedzieć o swoich projektach i nawiązać cenne kontakty.
Uczestnicy spotkania mogli również zapoznać się z ofertą inkubatora AerFinance Ventures. Cykl „1410 Startup Stories and Speed Dates” to nowa na polskim rynku startupów formuła spotkań dla przedsiębiorców. Co miesiąc poznawać będziemy historie zagranicznych firm internetowych, działających na rynku globalnym. Kolejne spotkanie zaplanowane jest wstępnie na 21 lutego – już dziś warto zarezerwować sobie termin. O szczegółach poinformujemy wkrótce.
Zapraszamy do przesłuchania fragmentów wystąpień Jensa Sørensena i Taaviego Raidma.

Jedna piąta amerykańskich marketerów zamieszcza w wysyłanych emailach przyciski szybkiego udostępniania na portalach społecznościowych. Dwukrotnie zwiększa to szansę, iż mail trafi na Facebooka (bo na ten serwis trafia ponad 90% marketingowych maili, drugi jest Twitter – 46%) – wynika z badania przeprowadzonego przez GetResponse.
Eksperci z GetResponse, zbadali popularność oraz efektywność udostępniania wysyłanych newsletterów na najpopularniejszych portalach społecznościowych – Facebooku, Twitterze oraz LinkedIn. Przeanalizowane w tym celu zostały ponad 2 miliony wiadomości wysłanych przez amerykańskich użytkowników GetResponse.
Z badania wynika, że 18,3% marketerów udostępnia wysyłane emaile na portalach społecznościowych. 51,9% takich wiadomości zawiera możliwość szybkiego udostępnienia na jednym portalu, 40,6% – na dwóch, a 7,4% – na trzech. Tylko w 0,1% wiadomości znalazły się przyciski udostępnienia aż w czterech różnych portalach społecznościowych.
Według badania, bezkonkurencyjnie najpopularniejszym portalem wśród email marketerów jest Facebook. Aż 91,6% udostępnianych wiadomości ukazuje się właśnie na Facebooku. Na Twitterze za pomocą przycisków umieszczanych w wiadomości udostępnianych jest 46,1% newsletterów, a na portalu LinkedIn – 8,5%.
Wiadomości email, w których zostały umieszczone przyciski udostępniania na social media osiągnęły wskaźnik kliknięć na poziomie 5,6%, a wiadomości bez przycisków – 2,6%. Najczęściej klikanym przyciskiem szybkiego udostępniania okazał się LinkedIn. Jego wskaźnik kliknięć osiągnął 9,6%, natomiast w przypadku Facebooka było to 5,6%, a Twittera – 5%.
Integracja email marketingu z social media ma wyraźnie rosnącą tendencję. W porównaniu z badaniem z ubiegłego roku, liczba użytkowników udostępniających emaile na social media wzrosła o 40%. - Wysoki wskaźnik otwarć tych wiadomości udowadnia, że integracja kampanii email marketingowych z najpopularniejszymi portalami społecznościowymi nie jest tylko chwilową modą, a funkcjonalnością, która ma realny wpływ na zwiększenie efektywności prowadzonych działań – mówi Szymon Grabowski, prezes Implix (GetResponse).

Ministerstwo Finansów reaguje na popyt na bankowozy – szykuje zmianę przepisów. Auta będą musiały spełnić serię dodatkowych warunków – m.in. tonaż czy liczbę miejsc. Sama zapowiedź wystarczyła, by zainteresowanie bankowozami spadło – informuje Rzeczpospolita.
Gazeta podaje informację za Samarem. Nowe zasady weszłyby w przyszłym roku, ale objęłyby kupowane teraz auta. W zasadzie wyczerpuje to temat kupna auta osobowego jako bankowozu, bo późniejsze objęcie go przeróbkami będzie jesli nie niemożliwe to bardzo kosztowne.
Więcej w Rzeczpospolitej.

Helix Ventures Partners, fundusz VC zarządzany przez MCI Management SA, dokapitalizował Frisco.pl. Sklep powstał w 2006, chwali się, że ma najnowocześniejsze i najłatwiej skalowalne centrum kompletacji i system obsługi zamówień w Europie Środkowo-Wschodniej. W zeszłym roku miał 13 mln zł przychodu.
Strategia Frisco zakłada wzrost sprzedaży na rynku warszawskim i ekspansję na inne polskie aglomeracje. - Wzorzec dla spółki stanowi notowane na giełdzie w Londynie Ocado, obsługujące terytorialnie 70% gospodarstw domowych w Anglii – powiedział Tomasz Czechowicz, prezes zarządu MCI Management SA.
Kwota dokapitalizowania nie została podana.

Magazyn Proseed szuka redaktora prowadzącego. Proseed to praktyczne strony zakładania i prowadzenia biznesu, finansowania przedsięwzięć oraz budowania przewagi konkurencyjnej.
Rozglądamy się za osobą, która:
- poprowadzi projekt wydawniczy, zgodnie z wypracowaną wizją, od pomysłu po wydanie;
- będzie szybko i sprawnie zarządzać pracą redakcji;
- zapanuje nad kreatywnością twórców, przekuwając ją w ciekawe efekty;
- rozumie pracę wydawnictwa i woli myśleć o szansach, niż ograniczeniach;
- nienawidzi marketingowej nowomowy.
Koniecznie zgłoś się do nas, jeśli spełniasz kilka prostych warunków*:
- potrafisz streścić godzinny referat w pięciu zdaniach;
- dasz radę wyegzekwować teksty od nadwrażliwych bądź gruboskórnych, nierzadko genialnych twórców;
- wszystko oczywiście przed terminem;
- lubisz pracować od świtu do nocy;
- w nocy masz problemy z zaśnięciem, więc wolisz sobie popracować;
- masz góra 30 lat, w tym minimum 15 doświadczenia w mediach;
- masz poczucie humoru;
- mile widziane umiejętności tresury dużych drapieżników;
- płeć, długość i kolor włosów oraz aparycja raczej nieistotna;
- umiejętność współpracy z działem DTP.
Co oferujemy? Świetną, kreatywną atmosferę pracy, w małym, zgranym zespole. Szansę na ulepszenie warsztatu, spotkanie ciekawych ludzi. Pracę nad unikalnymi tematami – nie używamy metody „kopiuj-wklej”. Przyzwoite warunki finansowe.
Jeśli jesteś zainteresowany/zainteresowana – napisz do nas pod adres redakcja@proseedmag.pl
*niekoniecznie wszystkie
PS. Mamy ładny widok z okna:

Robert Janeczek i Igor Dzierżanowski w szczerej rozmowie: „Nie liczmy na polskiego Skype’a”. Inwestorzy – trochę odwagi zamiast tabelek!
Igor Dzierżanowski: Szefowie polskich funduszy seedowych odbierają nam wszystkim nadzieję. Siedzą, gryzą paznokcie, mówią, że nie ma w co inwestować, po czym obarczają winą rynek: „Pieniądze są, ale nie ma dobrych projektów!”. Aż żal krtań ściska – czy nie ma już nawet dobrych pomysłów, wartych pieniędzy z funduszy? Jakim cudem mamy zbudować buńczucznie prognozowanego, globalnego „polskiego Skype’a”?!
Robert Janeczek: Bo w Polsce już nawet na etapie seed „dobry projekt” oznacza sprawdzony model biznesowy, pełen zestaw kompetencji w zespole i prognozę dynamicznie rosnących przychodów przy małych potrzebach kapitałowych w całym cyklu życia spółki. Jasne, że inwestor, który nie czuje pomysłu, unika bezsensownego ryzyka. Jednak gdy go rozumie i nie potraktuje inwestycji seed jako elementu długofalowej strategii inwestycyjnej spółki – zabije ambitny pomysł. Dlatego polska branża obrodziła klonami Groupona, za to Skype usłyszałby, że projekt jest nierealny.
I.D.: A może to nie ten rozmiar kapelusza? Skype po dwóch latach działania miał 10 mln aktywnych użytkowników i prawie 3% rynku rozmów międzynarodowych. Z kolei eBay według CrunchBase.com zapłacił za to 2,6 mld dolarów! To chyba w Polsce niemożliwe?
R.J.: Obecnie zupełnie sobie tego nie wyobrażam. Polscy inwestorzy po prostu nie mieliby pomysłu, gdzie takiego giganta sprzedać – do tego trzeba kontaktów międzynarodowych, a nasza branża powstała w oparciu o lokalny boom internetowy. Warto też przypomnieć, że w ciągu dwóch pierwszych lat w Skype’a wpompowano prawie 70 mln dolarów!
I.D.: Nie zbudujesz firmy globalnej w 5 osób za 200 tys. euro, nie mówiąc o pokonaniu barier technologicznych i kosztach globalnego marketingu. Szum w Internecie kosztuje coraz więcej: informacja nie chce już być darmowa, podobnie jak kanały, którymi się upowszechnia…
R.J.: …do tego u nas koncepcja inwestycji kończy się często na rundzie seed, a wykrojony podczas niej solidny kawałek tortu dla inwestora zniechęca założycieli do stawiania sobie ambitnych wyzwań. Trudno oczekiwać entuzjazmu dla ekspansji międzynarodowej, jeśli warunkiem pozyskania kapitału jest utrata kontroli nad spółką. Przez to nikt, kto mógłby zaproponować globalne rozwiązania, nie rozpatruje na serio takich scenariuszy. Spodziewane wartości wyjścia z inwestycji są również krojone na polskie warunki. Zaklęte koło.
I.D.: …a za przykrojonymi warunkami idzie przykrojony marketing, przykrojona funkcjonalność, przykrojony prezes i ostatecznie zamiast pachnącej, smakowitej i znanej na całym świecie bułki powstaje rodzimy zakalec, który może uda się wcisnąć naiwniakom na NewConnect. NewConnect to szansa dla biznesu, który nie przeszedłby procesu due dilligence żadnego poważnego funduszu venture. Za to autoryzowany doradca zawsze może nie oszacować właściwie kondycji spółki, tak jak to się ostatnio wydarzyło przy wprowadzaniu upadającej brytyjskiej spółki Avtech na mały parkiet. Ale to nic dziwnego – doradca przecież też na tym zarabia. Efekt jest taki, że sytuacja inwestycyjna wygląda nieświeżo, więc co robić?
R.J.: Potrzebujemy grupy odważnych inwestorów, którzy trzeźwo oszacują swoją wartość dodaną pod kątem ekspansji poza Polskę i wejdą do jakiegoś obiecującego projektu na nieco gorszych niż zwykle warunkach. Cel krótkoterminowy: doprowadzić projekt do stanu, w jakim będzie atrakcyjny dla inwestorów zagranicznych. Dzięki nim zarówno autorzy projektu, jak i polscy inwestorzy będą się uczyć i poszerzać sieć kontaktów.
I.D.: A może lepiej od razu atakować fundusze zagraniczne? Popatrz na Audiotekę i Marcina Beme – rozmawialiśmy z nim w „Proseed” #12. Zbudowana na pieniądzach wspólnika z K2 i dotacji unijnej Audioteka niedawno została dokapitalizowana przez Giza Polish Ventures kwotą 440 tys. euro za 20% udziałów! Teraz Marcin zamierza walczyć o miejsce lidera sprzedaży audiobooków w Europie, prawdopodobnie Wschodniej. Po fazie rozwoju Giza pewnie chce odsprzedać Audiotekę globalnemu graczowi, zainteresowanemu ekspansją w naszym regionie lub – nazywając gracza po imieniu – Amazonowi, który uzupełni w ten sposób zasięg Audible.com. To naprawdę szybka droga do globalnych wyzwań, ale czy któryś z naszych inwestorów potrafiłby ją nakreślić i potem dotrzymać słowa?
R.J.: Paradoksalnie pokazałeś, że pozyskanie pierwszych pieniędzy z polskiego rynku ma sens. Ale trzeba mieć świadomość, czym jest inwestycja seed – nie powinna skutkować utratą połowy spółki! Z drugiej strony, jeśli oferta inwestycyjna jest w długiej perspektywie niekorzystna, to może nasza koncepcja biznesowa ma poważne braki i trzeba ją dopracować, angażując mniejsze środki. Jeżeli potencjalny inwestor odpowiada, że on nie inwestuje poniżej określonego procentowo udziału w spółce, to sugeruję szybkie przerwanie negocjacji.
I.D.: Repertuar zagrywek negocjacyjnych jest znacznie szerszy, ale tak naprawdę chodzi o sytuację win-win, kiedy obie strony są zadowolone. Osobiście bardziej unikałbym pieniędzy, których właściciel nie potrafi powiedzieć, jaką ma wizję współpracy i jaką wartość zamierza wnieść swoją obecnością. Przecież nie jestem petentem, tylko dostarczycielem opportunity of business. Korzyść powinna być obopólna, więc oczekuję wkładu również z drugiej strony. Mam poczucie, że zbyt często jest on ze strony funduszu niewystarczający.
R.J.: Takich sygnałów alarmowych jest wiele, ale można wychwycić je w czasie negocjacji, choć czasem wymaga to dokształcenia się w dziedzinie inwestycji venture capital – najlepiej z literatury amerykańskiej. Warto też rozumieć, że duży udział inwestora w spółce skierowanej na polski rynek może być uzasadniony jego doświadczeniem na tym rynku i jego siecią kontaktów. Natomiast w przypadku produktu globalnego większość polskich inwestorów nie ma doświadczenia, a szerszą siecią kontaktów może się pochwalić niejeden z młodych przedsiębiorców. Wtedy wartość wnoszona przez takiego inwestora jest oczywiście odpowiednio niższa.
I.D.: Dopóki w Polsce mamy Dziki Zachód i wolną amerykankę, a brakuje dobrych praktyk czy nawet wzorca umowy inwestycyjnej, lepiej oprzeć się na własnym kapitale (z oszczędności, od rodziny i przyjaciół), a w najgorszym wypadku – na unijnym, natomiast inwestora szukać w momencie, kiedy swoją pozycję negocjacyjną można podeprzeć przychodami. Wtedy pozyskany kapitał pozwoli swobodniej podejść do dalszego rozwoju i ryzyka rynkowego. Tak przecież ostatnio zrobił Socializer, kiedy po kilkunastu miesiącach intensywnego wzrostu sprzedał około 30% akcji Grupie o2. Transakcja była wiązana, ale kwoty, jak na branżę social media, bardzo ładne.
R.J.: A ja jednak widzę sens w małym seedzie w Polsce – 100–200 tys. zł za 10–15%. To daje czas na dopracowanie produktu, wstępne testy rynkowe i… rozpoczęcie poszukiwań poważnego inwestora w Stanach Zjednoczonych. Wycena w Polsce jest nieistotna, jej celem jest załatanie luki w zasobach i kompetencjach zespołu. Problem w tym, że kolejny inwestor, zwłaszcza międzynarodowy, przeważnie traktowany jest przez kapitał seedowy jak wyjście z inwestycji, a nie jej kontynuacja. I w takiej sytuacji nie ma mowy, żeby przedsiębiorca zdolny do budowy globalnego projektu oddał połowę udziałów w projekcie za śmieszną kwotę kilkuset tysięcy.
I.D.: Z tego wynika, że polscy inwestorzy sami wykluczają się z globalnej kolejki po chwałę i pieniądze…
R.J.: Tak, ale wystarczy pojedynczy sukces z wyjściem z inwestycji zrealizowanym poza granicami Polski, żeby nastąpiło szybkie przetasowanie priorytetów. Startupy będą ciągnęły do inwestorów, którzy pokażą, że potrafią być partnerami w projektach na międzynarodową skalę.
I.D.: Odwagi, panowie inwestorzy!
Rozmawiali:
ROBERT JANECZEK
CEO zubibu.com, nieustannie głodny wiedzy przedsiębiorca całodobowy. Nie lubi ptasiego mleczka. Ogólnie nieprzyjemny typ.
IGOR DZIERŻANOWSKI
13 lat doświadczenia jako przedsiębiorca. Fundator Europejskiej Fundacji Kultury Miejskiej prowadzącej warszawskie spotkania przedsiębiorców technologicznych Aula Polska. Współzałożyciel magazynu „Proseed” i wyszukiwarki Fablo.

LiveChat Software postanowił uwolnić się z objęć GG Network (właściciela Gadu Gadu) i wyemigrować do USA. Międzynarodowy biznes idzie dobrze – spółka staje się coraz lepiej rozpoznawalna na globalnym rynku i przymierza się do wejścia na NASDAQ – pisze Puls Biznesu.
W 2011 LiveChat dzięki wykupowi menedżerskiemu i z pomocą funduszu Tar Heel Capital opuścił szeregi GG Network i rozwija się za granicami Polski. Większość sprzedaży realizuje w USA. Ma już ponad 1900 klientów, w tym globalne koncerny. Sukces osiągnął m.in. dzięki automatyzacji sprzedaży. Więcej o skukcesach LiveChata w Pulsie Biznesu: LiveChat zapuszcza korzenie w USA.

To darmowe narzędzie pozwoli oszczędzić do 60% kosztów druku. Program jest instalowany jako wirtualna drukarka. Sam wykrywa i omija wydruk stron bez treści, łatwo w nim pogrupować zadania drukowania.
Pozwala ustawić nietypowe drukowanie, np. 2 czy 4 stron na jednej kartce. Przy okazji potrafi konwertować pliki do HTML i PDF. Sam pokazuje, że jest potrzebny – generuje statystyki oszczędności, których dzięki niemu udało się dokonać.