Aktualności

Dolce vita: kup sobie wyspę

Wyspa Eddiego Murphy’ego kosztowała 15 mln dol. Leży na Bahamach, w zagłębiu wysp-inwestycji. Trochę tam tłoczno – wyspy kupili tam też David Copperfield, Johnny Depp i Nicolas Cage – ale to świetne połączenie prywatnego raju i … biznesu.

Wielu celebrytów to świadomi inwestorzy. Shakira, która razem z Rogerem Watersem i Alejandro Sanzem zamierzała kupić jedną z wysp Bahamów, Bonds Cay, chciała zarabiać na wynajmie domków, plaż i pól golfowych oraz na prowadzeniu czegoś w rodzaju azylu dla artystów. Wyspa, która kosztowała 16 mln dol., jest obecnie warta 140 mln. I to pomimo tego, że Shakira – jak stwierdził John Christie, wiceprezes z HG Christie, agencji nieruchomości na Bahamach – ostatecznie zrezygnowała z kupna wyspy.

Wyspa jako inwestycja
Czasem jednak wystarczy odpowiednie nazwisko, żeby wyspa zaczęła przynosić dochody. Kiedy Mel Gibson kupił Mago Island na Fidżi (blisko rodzinnej Australii), nie planował tam żadnych inwestycji. Trafił w dziesiątkę. Naraziłby się ekologom, a tak zachował kawałek raju, którego wartość wzrosła od momentu zakupu 40-krotnie.

Lamar Fisher, założyciel i prezes Fisher Auction, amerykańskiej agencji nieruchomości sprzedającej m.in. wyspy poprzez aukcje online, potwierdza tezę o finansowych motywacjach zakupu: – Bogaci ludzie szukają na wyspach prywatności, ale dla wielu z nich prywatna wyspa to przede wszystkim możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy: chcą budować hotele, przystanie, tworzyć miejsca dla amatorów wędkowania i w ogóle do wypoczynku – ocenia z perspektywy ponadtrzydziestoletniego doświadczenia w handlu nieruchomościami. Fisher nie chce zdradzić nazwisk swoich klientów, ale określa ich profil jako „generalnie zamożnych ludzi: celebrytów, przedsiębiorców i inwestorów”. Wyspa to dla nich lokata kapitału. Znajdują coraz więcej naśladowców.

Cennik

Cena wyspy zależy od bardzo wielu czynników. Polska agencja Litwiniuk Property ma teraz w ofercie trzy wyspy na Bahamach: najmniejsza (5600 m²) kosztuje 1,4 mln zł, największa (1,3 mln m²) – 79 mln zł. Ale nie tylko powierzchnia jest ważna. Wyspy można podzielić na te „wysokiej jakości” (położone blisko lądu, co oznacza na przykład dostęp do opieki medycznej; takie wyspy leżą przy zachodnich wybrzeżach Europy lub w pobliżu Ameryki Północnej, Australii i Nowej Zelandii) i wyspy „dzikie” (dalej od cywilizacji). Te pierwsze nie trafiają często na sprzedaż, bo ich właściciele są do nich przywiązani i rzadko wpadają w na tyle poważne tarapaty finansowe, żeby musieć pozbywać się swojego raju. Te drugie są chętnie wybierane przez inwestorów ze względu na niższą cenę i prawdopodobieństwo, że z czasem będzie je można przekwalifikować na wyspy pierwszej kategorii.

Najdroższe wyspy osiągają wartość kilkuset milionów dolarów (prezes Oracle zapłacił za swoją prawdopodobnie między 500 a 600 mln dol.), najtańsze kosztują kilkadziesiąt tysięcy. Generalna zasada brzmi: im zimniej, tym taniej, co oznacza, że mniej zapłaci nabywca wyspy szkockiej lub kanadyjskiej. Ale nie warto się upierać przy Karaibach. Może coś bliżej domu okaże się bardziej trafionym wyborem (choćby ze względu na koszty podróży). Warto na pewno określić cel zakupu. Ośrodek wypoczynkowy? Hotel? Sale konferencyjne dla firm? Domki na wyjazdy integracyjne? A może po prostu pole namiotowe albo willa na prywatne wakacje? Bez względu na decyzję, trzeba sprawdzić kilka rzeczy. Przede wszystkim obowiązujące w danym kraju prawo regulujące sprzedaż ziemi cudzoziemcom. Łatwiej na przykład dostać pozwolenie od rządu na Bahamach niż w Danii. Dobrze też zorientować się w możliwości uzyskania pozwolenia na budowę domu na wyspie. Nie powinno być z tym problemów w Kanadzie, ale już trochę trudniej będzie w Szkocji. W niektórych krajach do wydatków trzeba doliczyć podatki od nieruchomości; nie pobiera ich Nowa Zelandia, ale już w Kanadzie trzeba co roku oddać fiskusowi 1,5% szacunkowej wartości wyspy.

Aby przeczytać cały artykuł, sięgnij do Proseed #24. Jeszcze nie prenumerujesz magazynu? Aby trafił na Twoje biurko, zamów prenumeratę: proseedmag.pl/prenumerata lub sięgnij po wersję PDF: proseedmag.pl/subskrypcja. Zapraszamy do komentowania – poniżej.

Komentarze