Aktualności

Zbigniew Niemczycki – budowanie legendy

Zbigniew Niemczycki – budowanie legendy. Foto: Proseed

Rozmowa ze Zbigniewem Niemczyckim, przedsiębiorcą, właścicielem Curtis Group, dziesiątym najbogatszym człowiekiem w kraju, którego majątek szacuje się na 1,7 mld zł.

– Co Pan poradzi młodemu człowiekowi, który chce wejść w biznes i może zainwestować równowartość swoich trzymiesięcznych zarobków, czyli kilka tysięcy złotych.

– To jest bardzo trudne pytanie. Skierowałbym takiego człowieka do inkubatorów. Warto tam iść po pomoc – to jest fantastyczna idea. Mocno wspierałem AIP, kiedy jeszcze startowało. Młodzi ludzie pomagają młodym ludziom – znakomita działalność. Teraz się dowiaduję, że w programie jest już ponad 3,5 tys. firm – to imponujące osiągnięcie.
Przede wszystkim jednak trzeba zdawać sobie sprawę z tego, z jakiej pozycji startujemy. W państwach rozwiniętych, tak jak Stany czy Japonia, ludzi, którzy potrafią stworzyć, wykreować średniej wielkości firmy i ewentualnie rozwinąć je w większe, jest nie więcej niż 10–11% populacji.

– Od czego to zależy?
– Po pierwsze – od zdolności. Zdolności to klucz. Jestem głęboko przekonany, że tysiące osób kończy najlepsze konserwatoria, ale José Carreras jest jeden. Tutaj chodzi o genetykę. Albo ktoś wysublimuje swoje zdolności, albo nie. W biznesie są to zdolności kojarzenia faktów, widzenia pewnych rzeczy, umiejętność połączenia ich. Kreatywność i bycie wizjonerem. Są ludzie, którzy spełniają te warunki, ale nie potrafią zarządzać stworzoną przez siebie wizją, a sukces wymaga połączenia tych dwóch rzeczy.
Po drugie – trzeba mieć wykształcenie: pojęcie o tym, jak działają banki, jakie są mechanizmy finansowe; mieć pewną wiedzę o marketingu, o human resources, o zarządzaniu ludźmi. Trzeba być wykształconym i stale się dokształcać. Po trzecie – pytać, pytać i jeszcze raz pytać ludzi mądrzejszych od siebie. Otaczać się nimi, nie bać się otaczać mądrzejszymi od siebie. Każdy ma prawo spróbować, ale ryzyko straty jest tym mniejsze, im mądrzej się pracuje.
Na początku lat 90., gdy budowaliśmy polską rzeczywistość, miało miejsce wiele sytuacji, w których jeden biznesmen, zachęcając innego do spółki, nie mówił temu drugiemu wszystkiego o swoim interesie. Szybko robił pieniądze. Tylko nie uprzedził, że jeansy, które importował do Polski, tak w zasadzie były z przemytu, nie płacił cła. Ten, który sprowadzał oficjalnie, momentalnie stracił, ponieważ nie mógł uzyskać takich cen jak kolega, skoro płacił cło. To były bolesne doświadczenia początków polskiego biznesu, ale w sumie to, co zrobiliśmy przez ostatnie dwadzieścia dwa lata, jest fantastycznym osiągnięciem! Polacy doszli do tego w sposób niesamowicie godny. Sami nie potrafimy tego docenić. Zbyt dużo w naszym kraju jest malkontentów, którzy marudzą i są niezadowoleni bez względu na okoliczności. Młode pokolenie startujące dziś w biznesie ma wielką szansę – to są inni ludzie.
Przede wszystkim młody przedsiębiorca musi zmniejszyć skalę ryzyka. Żeby to osiągnąć, należy umieć prawidłowo ją ocenić. Do tego trzeba znaleźć doświadczonych ludzi i zadać im odpowiednie pytania. Stąd mój entuzjazm dla inkubatorów: oferują fachową pomoc finansową i prawną. To jest to, co mam na myśli – ograniczanie skali ryzyka.

– A gdzie w tym systemie jest pasja?
– Bez tego w ogóle nie ma sukcesu. Czego by się nie robiło. Niczego nie da się robić bez pasji. Jeżeli praca jest dla kogoś katorgą, to niech się nie spodziewa sukcesu. Niech pójdzie na pocztę i pracuje w okienku. Może tam znajdzie satysfakcję – przyjdzie o dziewiątej i o piątej będzie wychodził. Rzuci ołówek i nic go nie będzie interesowało. Tacy ludzie też są i to właśnie oni często mówią: „Ty miałeś szczęście w życiu”. Tylko że ja chciałem szczęściu pomóc i mu pomogłem. Mnie to interesowało, dawało satysfakcję, to była moja pasja i tym żyłem. To była główna część mojego życia.
Należy zapamiętać jedną rzecz. Jeżeli się zamierza otworzyć firmę, to trzeba zdać sobie sprawę z tego, że w momencie podjęcia decyzji o zatrudnieniu pierwszych ludzi bierze się na siebie gigantyczną odpowiedzialność. To nie jest zabawa. Ktoś, kto podejmuje pracę, jest przekonany, że będzie miał stałą posadę, będzie mógł założyć rodzinę i zaciągnąć kredyt w banku. Są oczywiście przypadki bankructw, ale przedsiębiorcy muszą wiedzieć, że biorą na siebie odpowiedzialność tworzenia miejsc pracy. Od początku trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli ryzyko jest duże, jeśli to jest przegrana sprawa, to ryzykuje się również karierę innych ludzi.

Chcesz wiedzieć co Zbigniew Niemczycki myśli o nowych technologiach, jak planuje biznes, od ilu lat zatrudnia swojego kierowcę i asystentkę? A może co radzi swojemu synowi i co wspólnego ma ze Smerfami? Zajrzyj do 24 numeru Proseeda. Jeśli jeszcze go nie prenumerujesz, zajrzyj na stronę proseedmag.pl/prenumerata

Zbigniew Niemczycki jest właścicielem Curtis Group działającej między innymi na rynku farmaceutycznym, lotniczym (White Eagle Aviation SA), RTV, hotelarskim (hotel w Juracie). Założyciel i prezes Fundacji „Polskie Orły”. Aktywnie działa w środowisku polskich przedsiębiorców: jest prezesem zarządu Polskiej Rady Biznesu i wiceprezesem Rady Głównej Business Center Club. Był również organizatorem corocznego pikniku lotniczego w Góraszce koło Warszawy, gdzie teraz firma należąca do niego (Curtis Development) zajmuje się budową „CH Góraszka”.

Komentarze