Aktualności Biznes

91% polskich marek nie jest “mobile friendly”

lovemobile

Firma LoveMobile zbadała 200 najpopularniejszych polskich marek pod kątem jakości ich obecności w sektorze mobilnym. Na 100 możliwych do uzyskania punktów tylko 9% marek zdobyło ich więcej niż połowę.

Punkty przyznawane były w następujących kategoriach:

1. Dostępność danych (30pkt max)
Określa czy dane o produkcie/usłudze:

  • są możliwe do sprawdzenia na smartfonie (iOS/Android) [10]
  • są przystosowane do smartfonów (resposive design) [10]
  • czy marka ma aplikacje/dedykowany serwis dla mobile [10]

2. Faktyczna użyteczność (30pkt max)
Określa czy informacje widoczne na smartfonie:

  • odpowiadają na pytania klientów i pokazują dokładniejszy opis produktu [10]
  • pozwalają mu dowiedzieć się więcej, np. o skutkach ubocznych [10]
  • budują lojalność klientów [10]

3. Wartość dodana (25pkt)
Czy produkt/usługa korzysta z dodatkowych możliwości smartfonów/tabletów (geolokalizacja, aparat, sensory, touchscreen itd.), aby usprawnić komunikację z marką

4. Edukacja klienta (15pkt)
Czy marka edukuje klienta o możliwościach urządzeń mobilnych

Najlepiej w mobile prezentuje się obecnie Winiary – marka zdobyła 75 punktów. Zaraz za nią z 70 punktami na koncie są Reserved, Orlen, Samsung i HBO. Najlepiej radzą sobie marki z kategorii rekreacja i kultura, łączność oraz transport, najgorzej zaś te z sektorów alkohol i tytoń oraz zdrowie. Promocję dwóch ostatnich utrudniają ograniczenia prawne, stąd tak niski wynik.

Dlaczego marki nie dbają o promocję w kanałach mobilnych? O opinię poprosiliśmy Marcina Zarembę, pełniącego funkcję Head of Business w LoveMobile.

– Firmy mają coraz większą świadomość rozmiarów i tempa wzrostu rynku mobilnego, ale wiedzą też, że – póki co – mobile nie jest skutecznym kanałem sprzedaży. Obecność na urządzeniach mobilnych jest więc dla najbardziej rozpoznawalnych marek jedynie uzupełnieniem większych kampanii. Za kilka lat mobile stanie za to w samym środku strategii i to wokół niego będzie się planować resztę działań – wyjaśnia Marcin Zaremba.

Komentarze