Aktualności Inwestycje

Alternatywa w Twoim portfelu

alternatywa w portfelu

Czas zawirowań na rynkach finansowych skłania coraz więcej osób do szukania nowych form lokowania kapitału. Z pomocą mogą przyjść inwestycje alternatywne, takie jak wino, ziemia, sztuka czy whisky.

Zysk z procentami

Wino to jedna z najbardziej zyskownych form lokowania kapitału – Polacy zainwestowali w najlepsze gatunki już ok. 120 mln zł. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza nie zdarzyło się, żeby pięcioletnia inwestycja oparta na winach z indeksu Liv-ex Investables zakończyła się na minusie. Oczywiście na tym rynku również zdarzają się okresy spadków cen, ale średnia stopa zwrotu dla 5-letnich inwestycji to obecnie 111%. W takich samych okresach złoto wypracowało średnio 49% zysku, a spółki zgrupowane w amerykańskim indeksie S&P 500 61%.

Gdzie tkwi siła wina? Przedmiotem inwestycji są trunki z najwyższej półki. Wśród nich można znaleźć topowe wina bordoskie, włoskie supertoskany czy wybrane gatunki burgundzkie. Ich produkcja w każdym roku jest limitowana, m.in. z powodu ograniczonej wielkości winnic, a popyt zawsze przewyższa podaż. Jeżeli przypomnimy, że nie da się wypuścić ponownie na rynek wina z danego rocznika i danej winnicy, a trunki znikają z rynku w wyniku bieżącej konsumpcji, to wzrost ich wartości w czasie staje się zupełnie logiczny. Największą zaletę rynku wina stanowi fakt, iż wciąż najważniejszy na nim jest popyt ze strony zwykłych konsumentów.

Chętnych na najlepsze bordoskie wina regularnie przybywa. Coraz więcej butelek trafia na nowe rynki – do Chin, Brazylii czy Rosji. Potwierdzeniem są dane Le Conseil Interprofessionnel du Vin de Bordeaux (CIVB), zrzeszającego producentów i dystrybutorów win bordoskich. Według organizacji eksport tych trunków w ciągu 2011 roku wzrósł o 20% pod względem ilości i o 30% pod względem wartości. Według zrzeszenia obroty producentów win z regionu Bordeaux w ciągu pięciu najbliższych lat mają się zwiększyć z 3,4 mld do 4,6 mld euro. Takie dane to również informacja dla przyszłych inwestorów.

Jak w takim razie wygląda ta inwestycja w praktyce? Jej przedmiotem jest zawsze określona liczba skrzynek wina. Klient za pośrednictwem firmy doradczej nabywa trunki, które następnie są przechowywane w profesjonalnych warunkach w magazynie pod Londynem. Stolica Zjednoczonego Królestwa pojawia się w tym miejscu nie bez powodu. Londyn od XII wieku jest centrum obrotu bordoskim winem i to właśnie tam dokonuje się najwięcej transakcji, których przedmiotem są najwyższej jakości trunki. Monitorowaniem cen win posiadanych przez klienta zajmuje się w jego imieniu zarządca, który doradza również, jakich trunków można już się pozbyć, a które warto jeszcze przetrzymać. Dzięki temu nie trzeba znać się na winie, by czerpać zyski z inwestowani w nie. Zarządzający zajmuje się także sprzedażą trunków i przelewa uzyskane w ten sposób środki na konto klienta. Operacja taka jest możliwa dzięki sieci brokerów winnych, którzy pośredniczą w obrocie tym trunkiem. Czas potrzebny na przeprowadzenie transakcji uzależniony jest od gatunku wina, sytuacji na rynku oraz żądanej przez sprzedającego ceny.

Alkoholami inwestycyjnymi są również butelki rzadkich whisky. Próżno ich jednak szukać na sklepowych półkach. Tam goszczą w większości gatunki typu blended, stanowiące mieszkankę różnych destylatów, oraz trunki znajdujące się w bieżącej produkcji. Tylko najstarsze butelki whisky single malt (wyprodukowane z jednego rodzaju słodu w jednej destylarni), wypuszczone w limitowanych edycjach oraz pochodzące z uznanych szkockich czy japońskich destylarni, mogą dostarczyć wysokich zysków.

Eksperci z Whisky Highland wyliczyli, że portfel inwestycyjny stworzony z 250 najlepszych szkockich whisky od 2008 roku przyniósłby swemu właścicielowi ponad 90% zysku. Kolekcja składająca się ze 100 najzyskowniejszych szkockich trunków osiągnęłaby z kolei stopę zwrotu wysokości 137,5%. Ponad 300% zysku dałaby natomiast inwestycja w 10 najszybciej drożejących trunków.

Sztuka inwestycji w sztukę

Dobrym uzupełnieniem portfeli inwestycyjnych jest sztuka. Według raportu Art and Finance 2011 przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte i ArtTactic 52% dzieł sztuki na świecie kupowanych jest z powodów emocjonalnych, a 48% w celach inwestycyjnych. Czy w Polsce również powstanie moda na lokowaniem pieniędzy w wytwory artystyczne?

Rynek sztuki jest coraz częściej doceniany przez inwestorów. Według wspomnianego już raportu aż 83% doradców bankowości prywatnej, czyli prowadzących w bankach indywidualną obsługę zamożnych klientów, uważa, że inwestycje w sztukę powinny być częścią ich oferty. Co ich do tego zachęca? Oczywiście zyski. Fundusze inwestycyjne, które działają na rynku sztuki (takie jak Fine Art Fund czy Collectors Fund) mogą się poszczycić rocznymi zyskami rzędu ok. 25%.

Polacy do tej pory mieli ograniczone możliwości inwestowania na światowym rynku sztuki. Brak odpowiedniej wiedzy, narzędzi i wysokie kwoty potrzebne do wejścia na ten rynek były barierą nie do przeskoczenia. Obecnie dostępne są jednak grupowe formy inwestowania, dzięki którym już z kwotą 50 tys. zł możemy stać się współwłaścicielem obrazu Picassa, Renoira czy Moneta. Także w przy inwestycjach grupowych opiekę nad inwestycją powinien sprawować doradca, który w naszym imieniu zarządza kolekcją, której współwłaścicielem jesteśmy. On zajmuje się jej tworzeniem, decyduje o strategii inwestycyjnej (część dzieł może być promowana na wystawach, inne lepiej zatrzymać w magazynie), a po 5-7 latach organizuje sprzedaż przedmiotu. Z pomocą przychodzą w takim przypadku firmy pośredniczące w obrocie dziełami sztuki, takie jak Fine Art Brokers, które znajdują klienta zainteresowanego danym obrazem czy rzeźbą.

Grunt to dobra inwestycja

W Polsce inwestycje w szlachetne alkohole czy sztukę dopiero zyskują zwolenników. Nie można tego powiedzieć o rynku nieruchomości. Zgodnie z wynikami raportu firmy doradczej KPMG „Rynek dóbr luksusowych”, Polacy wyraźnie upodobali sobie tego typu inwestycje – prawie 80% ankietowanych lokuje część swoich środków w nieruchomościach.

Wachlarz możliwości inwestycyjnych na tym polu jest niemal nieograniczony. Jedną z bardziej perspektywicznych dziś form inwestycji jest zakup ziemi. Na tym rynku obserwujemy kontynuację wcześniejszych trendów, czyli spadek cen ziemi w granicach dużych miast, wzrost ceny ziemi budowlanej poza miastami oraz gruntów rolnych. Ważnym wydarzeniem na rynku ziemi są również odbiory nowych odcinków dróg i autostrad. Na atrakcyjności zyskają te gminy, które są największymi beneficjentami prowadzonych obecnie inwestycji komunikacyjnych. Szczególnie istotna będzie dla nich poprawa połączeń z największymi miastami w Polsce, które są jednocześnie centrami na lokalnym rynku pracy – sprawny i szybki dojazd do pracy to jeden z ważniejszych czynników uwzględnianych przez Polaków przy zakupie nieruchomości. Zatem jeżeli planujemy inwestycję w ziemię, powinniśmy brać pod uwagę nie tylko obecną mapę komunikacyjną okolicy, ale również zmiany, jakim ulegnie ona w najbliższej przyszłości.

Ponieważ ziemia drożeje, ale już nie w takim tempie jak przed 2008 rokiem, obecnie nie wystarczy kupić działkę ziemi rolnej bądź budowlanej i czekać, aż zdrożeje. Z pewnością w długiej perspektywie czasu to nastąpi, ale nie każdy może czekać. Z tego powodu na rynku ziemi zarabiają przede wszystkim inwestorzy, którzy są w stanie zwiększyć wartość posiadanej nieruchomości w wyniku przeprowadzania dodatkowych działań, takich jak przekwalifikowanie, podział nieruchomości czy uzbrojenie. Taka strategia inwestycyjna uniezależnia inwestorów od zysków osiąganych jedynie dzięki dobrej koniunkturze. Łatwo jest jednak zakupić grunt, który ciężko przekształcić czy sprzedać. Z tego powodu. Z tego powodu grono inwestorów realizujących tę strategię było do niedawna mocno ograniczone – duże środki potrzebne do efektywnego inwestowania, polegającego na zakupie kilku większych nieruchomości, sięgały kwoty kilku milionów złotych. Obecnie dzięki grupowym formom inwestowania możliwe jest zarabianie już z kapitałem 100 tys. zł. Dlatego też po takie rozwiązanie inwestycyjne sięga coraz więcej osób. Usługa nie jest zarezerwowana jedynie dla klientów private banking.

Co łączy wszystkie wyżej wymienione inwestycje? Ich niezależność od sytuacji na rynkach finansowych. Dlatego w czasach niepewności dobrze jest sięgnąć po sprawdzone sposoby, które mogą uzdrowić nasz portfel i pomóc w jego zdywersyfikowaniu. Oczywiście inwestycje w wino, whisky, sztukę czy ziemię wymagają sporej wiedzy oraz doświadczenia. Jednak dzięki pomocy ekspertów alternatywne sposoby lokowania kapitału mogą być dostępne dla każdego

AUTOR

Piotr Suchodolski, Wealth Solutions S.A

Na fotografii: beczki whisky leżakujące w destylarni Glenfarclas (źródło: Wealth Solutions)

 

Komentarze