Aktualności Zdrowie

Jak będzie wyglądać wizyta u dentysty za 20 lat?

Rynek stomatologiczny to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów usług medycznych. Jego światowa wartość już w 2016 roku szacowana była na ponad 335 mld złotych, natomiast polska część warta jest około 10 mld. złotych[i]. Utrzymując obecny przyrost 7 proc. rocznie, w 2020 roku osiągnie on wartość 12,6 mld złotych[ii]. Tak szybki rozwój determinować będzie zmiany, których kierunek już zaczyna być widoczny. Jakie modyfikacje czeka rynek komercyjnych usług stomatologicznych? Ile wyniesie nas inwestycja w piękny uśmiech? Skąd weźmiemy na to środki?

Polacy coraz chętniej dbają o swój uśmiech – zostawiają w gabinetach stomatologicznych nawet 6 mld złotych rocznie [iii]. Idąc za światowym trendem, interesujemy się implantologią oraz zabiegami estetycznymi. Szacuje się, że do 2020 roku światowy segment implantów zębowych, stanowiących 18 proc. całego sektora stomatologicznego, przekroczy wartość 4,4 mld dolarów[iv]. W ubiegłym roku w tylko Polsce wszczepiono 100 tys. implantów stomatologicznych[v]. Stomatologia estetyczna, również coraz prężniej się rozwija – rynek ten do 2020 roku będzie rozwijać się o 6,8 proc. rocznie, by osiągnąć wartość 22,3 mld dolarów[vi]. – Potencjał drzemiący w stomatologii jest duży. Ponad połowa zabiegów, które finansowaliśmy dla naszych klientów w 2016 roku, to były właśnie zabiegi w gabinecie dentystycznym. Stomatologia wyprzedziła nawet chirurgię plastyczną i medycynę estetyczną – mówi Krzysztof Sokalski, Prezes Medical Finance Group, właściciela marki MediRaty, jedynej instytucji, która samodzielnie finansuje leczenie i zabiegi medyczne oraz oferuje płatności ratalne.

 

Technologia na fotelu dentystycznym

 

Oczywiście, największe nadzieje w rozwoju stomatologii pokładane są w nowinkach technologicznych. I są ku temu mocne podstawy. Praktycznie każdy z sektorów proponuje pacjentom coraz to nowsze rozwiązania. Implantoprotetyka, niegdyś kojarzona, że żmudnym i bolesnym procesem dziś może zamknąć się w dwóch wizytach. Warszawskie kliniki oferują opatentowane leczenie bezzębia metodą all – on – 4. Proteza mocowana jest w zatokach pacjenta, za pomocą czterech wkrętów (nie, jak dotychczas, kilkunastu). Dzięki temu, augmentacja kości nie jest konieczna, a osoba kompletnie pozbawiona zębów, może wyjść z pełnym i naturalnie wyglądającym uśmiechem po jednym zabiegu. Przyszłość zmierza jeszcze dalej, w kierunku komórek macierzystych. Chińscy badacze pracują nad wyhodowaniem zęba z komórek wyodrębnionych z moczu. Podczas eksperymentów prowadzonych na szczurach udało się zaobserwować struktury anatomicznie podobne do zęba, jednak realnie – dużo od niego słabsze. Wypełnianie ubytków „czarnymi plombami” oraz związany z tym dyskomfort to już przeszłość. Dziś giomery, mające dodatkowe właściwości w walce z próchnicą, uwalniają fluor, utwardzane ultradźwiękami i pokryte dodatkową warstwą cząstek złota i srebra dają gwarancję trwałości na długie lata. Leczenie kanałowe, całościowo wykonuje się dzisiaj pod mikroskopem, który zapewnia dokładność ruchów aż do 1 x 1 mm, tym samym skracając czas i bolesność zabiegu. Jeśli chodzi o metody znieczulania, tutaj stomatolodzy również idą naprzód. Mało komfortowe zastrzyki to już przeszłość. W przyszłości znieczulać nas będzie komputer. The Wand, bo o nim mowa, działa nawet 5 razy szybciej, bezboleśnie podaje nam indywidualnie dostosowaną dawkę leku, do ściśle wyznaczonego miejsca – co uwalnia nas od skutków ubocznych, w postaci odrętwienia całej szczęki. W zapomnienie odejdą także klasyczne, metalowe aparaty ortodontyczne. Choć dziś cieszą się jeszcze sporym zainteresowaniem, jest wysoce prawdopodobne, że nowe modele, drukowane w technologii 3D czy odlewane np. ze stopu złota i irydu wyprą swój pierwowzór. Warto wspomnieć również o ulepszonych preparatach do pielęgnacji jamy ustnej – pasty do zębów z ziaren kakaowca czy preparaty z małży zwalczające nadwrażliwość. Badania idą naprzód, więc z czasem możemy spodziewać się coraz to nowych rozwiązań.

 

Kompleksowość będzie podstawą

 

Obsługa pacjenta jest jedną z kwestii, która wyróżniać będzie stomatologię przyszłości. Przede wszystkim, zakończy się era doraźnego podejścia do leczenia. Już dziś powoli dokonuje się ta rewolucja. Profesjonalne kliniki dentystyczne zaczynają oferować swoim klientom kompleksowy plan leczenia. Na czym polega i jakie są jego zalety? Początkowo, lekarz wykonuje wszystkie potrzebne badania, a podczas przeglądu dokonuje ogólnej oceny stanu uzębienia pacjenta. Po diagnozie powstaje program oraz harmonogram leczenia: od terapii zachowawczej, poprzez leczenie ubytków, ortodoncję, aż po stomatologię estetyczną czy implantoprotetykę. Oczywiście, zaawansowanie zabiegów zależy od potrzeb pacjenta. Może zdarzyć się, że obejmie on tylko proste wypełnienie ubytku oraz kosmetykę zębów. – Takie kompleksowe podejście do leczenia daje pacjentowi poczucie bezpieczeństwa, po pierwsze zdrowotne, po drugie finansowe. Dużym problemem jest „zatajanie” kosztów przez lekarzy. Chory siadając na fotel dentystyczny zastanawia się ile zapłaci, czy spadną na niego jakieś dodatkowe koszty. A to tylko potęguje dyskomfort związany z leczeniem – mówi Krzysztof Sokalski. – Prawdą jest, że wizyty u stomatologa są kosztowne, jednak pacjent, który zobaczy ile sumarycznie wynosić będzie jego leczenie oraz w jaki sposób rozłoży się ono w czasie będzie mógł przygotować się na taki wydatek, a efekt będzie długotrwały i bardziej zadowalający. Coraz więcej klinik jest w stanie przygotować pacjentowi taki kompleksowy plan leczenia, który pozwala uniknąć niespodziewanych kosztów i pokazuje jaki będzie efekt pracy stomatologa – dodaje. Przykładem takiego rozwiązania jest digital smile design, czyli wizualny plan leczenia, który pozwala na poznanie rezultatu nowego uśmiechu – jeszcze przed rozpoczęciem zabiegu. Jak to działa? Planując leczenie, lekarz przygotowuje modele tymczasowe – tzw. mock-up, a następnie fotografuje uzębienie pacjenta i nagrywa krótkie wideo. Korzystając z materiałów oraz analizy rozmieszczenia zębów, dziąseł, warg w także uśmiechu i mimiki pacjenta – projektowany jest cyfrowy uśmiech. Dzięki temu możemy zobaczyć efekt, zanim podejmiemy decyzję.

 

Finansowanie przyszłości

 

Już dziś zagraniczne kliniki wyznaczają trendy w finansowaniu leczenia. Chociaż państwowy wkład w publiczną służbę zdrowia za granicą jest wyższy niż w Polsce, segment komercyjny, dzięki jakości oferowanych usług, będzie cieszyć się coraz większą popularnością. Jako, że wizyty u dentysty nie należą do najtańszych, produktem towarzyszącym samemu zabiegowi coraz częściej jest karta kredytowa czy płatność ratalna. – Wśród pożyczek udzielonych w 2016 roku na leczenie stomatologiczne, ortodoncja była, zaraz po implantologii najczęściej finansowanym ratalnie obszarem. Aż ¼ klientów finansowało leczenie u ortodonty, a średnia kwota pożyczki w tym zakresie wynosiła 7 tys. zł – wylicza Krzysztof Sokalski. Różnorodną ofertę w tym zakresie posiadają Stany Zjednoczone. Kredytodawcy we współpracy z amerykańskimi kliniakami oferują dedykowane pożyczki na leczenie, m.in. stomatologiczne. Z kolei w Europie Zachodniej popularnym produktem są medyczne karty kredytowe, działające na zasadzie swoich klasycznych odpowiedników, z jednym ograniczeniem: działają tylko w gabinecie dentystycznym. Procedura działania jest analogiczna do normalnej karty – instytucja sprawdza zdolność kredytową, następnie ustalana jest wysokość debetu oraz warunki umowy. Spłata często obciążona jest pewnym kosztami bankowymi. Czy w Polsce jest to możliwe? Pierwsze tego typu produkty znajdują się w ofercie MediRat, czyli instytucji oferującej finansowanie zabiegów medycznych z możliwością ratalnej spłaty. Dodatkowo, MedKarta to pierwsze rozwiązanie dedykowane gabinetom, które chcą udostępnić swoim pacjentom możliwość rozliczeń bezgotówkowych za wizyty z limitem nawet do 10 tys. zł oraz z pakietem bardzo atrakcyjnych zniżek. Na karcie mamy możliwość ustalenia limitu nawet w wysokości 10 000 złotych, który możemy wykorzystać w jednej z partnerskich klinik. – Staramy się, by nasze produkty nie tylko dorównywały zachodnim standardom, ale również dawały przyszłościowe rozwiązania. Fakty są takie, że chcemy inwestować w nasze zęby, poprawiać wygląd naszego uśmiechu dlatego tworzenie oferty finansowania takiego leczenia jest perspektywą na najbliższe dekady – dodaje Krzysztof Sokalski z MediRaty.

Komentarze