Aktualności

Janeczek: 8.1 skazane na klęskę

innowacje_med

Ostatnie zmiany w zasadach przyznawania dofinansowania w ramach działania 8.1 sprowokowały mnie do do dłuższego zastanowienia się nad sensem tego programu. Mimo pozornej atrakcyjności, zdroworozsądkowemu przyznaniu, że inwestowanie w innowacje jest wartościowe, to jednak program 8.1 wydaje się być luźnym zlepkiem pomysłów z kilku niekompatybilnych dziedzin skazanym od początku na klęskę.

Kluczowe pytanie, które mnie nurtuje brzmi: dla kogo jest 8.1? Odpowiedź wbrew pozorom nie jest jednoznaczna. Z jednej strony mniej lub bardziej oficjalne sygnały z PARP sugerują chęć wykreowania przełomowego biznesu na miarę Google, Facebook czy Skype poprzez zasilenie kapitałem młodych i ambitnych na początku ich burzliwej drogi biznesowej. Godne pochwały.

Nieco uogólniając można powiedzieć, że jest to filozofia zastrzyku finansowego dla polskich startupów. Z drugiej strony po bliższym przyjrzeniu się liście projektów dofinansowanych łatwo zauważyć rażącą przewagę dwóch typów firm:
– startupowych spinoff’ów większych spółek
– małych biznesów poszukujących środków unijnych na dofinansowanie własnego rozwoju

Zakładam, że skoro takie projekty przeszły selekcję, to też w jakimś stopniu PARPowi zależało na ich “załapaniu się” na 8.1 i oczywiście nie ma w tym nic z definicji złego. W końcu innowacje nie rodzą się tylko w startupach.

Problem, jaki widzę w takim sposobie rozdzielania środków jest dosyć fundamentalny – 8.1 nie wydaje się być skrojone pod żadną z trzech wymienionych wyżej grup docelowych. Dlaczego?

Kulejąca elstyaczność

Startup. Przedsięwzięcie w fazie aktywnego poszukiwania efektywnego modelu biznesowego. Firma, która gra w rosyjską ruletkę z pięcioma kulami w sześciokomorowym bębnie. W branżowych dyskusjach często umyka nam delikatna, ale kluczowa różnica między startupem a młodym biznesem. Startup z definicji gówno wie. Nie jest pewien istnienia swojej grupy docelowej, przydatności swojego produktu i w 80% przypadków kończy żywot bolesnym uderzeniem o dno, w czasie straceńczego lotu w kierunku owego dna przyprawiając założycieli o łysinę lub siwe włosy w zależności od genetycznych predyspozycji. Każdy, kto się przebijał przez formularze do 8.1 z pewnością zauważył, że PARP wymaga od wnioskodawcy drobiazgowej wiedzy o wszystkim co dotyczy projektu z nierealną dokładnością pod karą kamienowania wekslami i publicznego oburzenia. Fajnie jest usłyszeć od Pana z PARP, że w razie problemów umowę można będzie renegocjować, bo są rozsądni. Ale tego Pana może tam za 3 lata nie być i może go zastąpić ktoś skrajnie nierozsądny. Jeśli są tacy elastyczni, to niech to w umowę wpiszą i połowę formularza wywalą.

Lepszy młody bez wiedzy, czy starszy z doświadczeniem?

Mimo przewagi prezentowanych na okładkach kolorowych magazynów radosnych twarzy amerykańskich nastolatków startupy nie znają ograniczenia wieku założycieli – często najlepsze zakładane są przez czterdziestoletnich uciekinierów z korporacji. PARP wydaje się nie zauważać startupów zakładanych przez kogokolwiek
poza studentami/wczesnymi doktorantami. A przynajmniej traktuje je jak jakąś niepożądaną aberrację. Stąd preferencje wiekowe w przyznawaniu dotacji. Czy chciałbym dostać niemal milion złotych na swój biznes tuż po studiach? Oczywiście. Czy zrobiłbym z tym milionem coś sensownego? Oczywiście, że nie. Szczególnie, że nie miałbym wkładu własnego 🙂

Medialnie może i nie wygląda zbyt dobrze korposzczur z dwudziestoletnim doświadczeniem uruchamiający dzięki funduszom unijnym usługę dla banków do wyliczania ryzyka ucieczki klienta z leasingowanym autem do Azerbejdżanu, ale to jest właśnie potencjalnie racjonalnie spożytkowana, oczekiwana przez rynek, innowacja. Student znacznie lepiej spożytkowałby kwotę dwudziestokrotnie mniejszą niż oferowaną w ramach 8.1, z założeniem, że zrealizuje jakieś kroki milowe (choćby wystawi serwis online) dające mu bazę do dalszego rozwoju projektu, z pomocą innych programów unijnych lub inwestora. W zamian za mniejszą kwotę – minimum biurokracji i pełna świadomość przyznających środki, że raczej nic z tego nie będzie.

Mam szczere ludzkie współczucie dla wszystkich tych, którzy skuszeni wizją “pieniędzy na startupy” rzucili się radośnie realizować przy pomocy 8.1 swoje nierealne pomysły – takie prawdziwe wyzwania, które albo giną w mrokach dziejów, albo zmieniają świat. Szczególnie, jeśli byli na tyle nierozsądni, żeby robić to w ramach działalności gospodarczej, czy spółki cywilnej. Są jak męczennicy za wiarę. Ja nie mam takich jaj.

Piachem w oczy

Pojawienie się startupowych spinoffów w kolejce po 8.1 wywołało niejakie poruszenie w branży i w PARP. Doprowadziło też do przetasowań w zasadach przyznawania środków, które miały takim mechanizmom zapobiec. Moim zdaniem – niepotrzebnie. Jest know-how, jest zespół, jest innowacyjny pomysł… Chyba ideał dla programu takiego jak ten. A jednak na każdym kroku pod górę… Trzeba zakładać jakieś niepotrzebne spółki, żeby obejść limit roku (a teraz – dwóch) działalności podczas ubiegania się o dofinansowanie. W czym to przeszkadza, że innowacyjny pomysł ma firma, która już ma jakieś sukcesy (a jest sukces, skoro nie rozpłaszczyła się o dno na etapie startupu/małej firmy)? Oczywiście wciąż w mocy mogłoby pozostać ograniczenie do firm małych i mikro, żeby Orlen nie zjadł tych środków. Wydaje mi się, że tego typu firm wśród beneficjentów było względnie najwięcej, a przynajmniej najwięcej było wokół nich świętego oburzenia. Mi nasuwa się wniosek, że jest wyraźne zapotrzebowanie na środki unijne dla firm w takim stadium. PARP-owi się chyba nie nasunął i uparcie próbuje tłoczyć miliardy w wyimaginowane Facebooki i przełomowe lekarstwa leżące jakoby w szufladach w akademikach.

Innowacyjny warzywniak nie przejdzie

Jest też trzecia grupa beneficjentów, małe firmy prowadzące spokojnie swoje z reguły bardzo tradycyjne i przewidywalne biznesy. Czasami jakieś innowacyjne pomysły hibernowały spokojnie we właścicielskiej głowie czekając na błogosławieństwo takiego właśnie 8.1 (to dobrze), a czasami błogosławieństwo 8.1 przyniosło za sobą cud oświecenia właścicielskiej głowy innowacyjnym pomysłem wykorzystania “bańki” od PARP (to gorzej). Drugi przypadek pozostawię do tropienia kontrolerom PARP. Pierwszy jest za to powodem do radości, ale z nim też Agencja się nie pieści swoim ograniczeniem czasu od założenia firmy. Jeśli właściciel osiedlowego warzywniaka po dziesięciu latach działalności w wyniku częstego konwersowania z klientami doszedłby do wniosku, że warto uruchomić prosty serwis internetowy, gdzie będzie informował o tym, co przywiózł w dzisiejszej dostawie, to należy mu się pokłon ze strony PARP, bo to właśnie takie drobiazgi innowacyjne posuwają świat do przodu. W 8.1 nikt go jednak nie chce. Z perspektywy zewnętrznych obserwatorów tego typu innowacje często śmieszą, bo są wynikiem gromadzenia wieloletniego doświadczenia w wąskiej dziedzinie, wykonywania codziennego badania rynkowego i mierzenia efektów zmian stanem kasy na koniec dnia. Mam szacunek dla takich ludzi za próby usprawniania, kiedy mogliby się po prostu zadowolić utrzymywaniem status quo.

PARP tak naprawdę nie wie do kogo kieruje 8.1. Dla studentów/absolwentów jest za duży, dla seryjnych przedsiębiorców/startupowców zbyt mało elastyczny i udający, że wszystko wiadomo, a dla małych firm z innowacyjnymi pomysłami ograniczony koncepcją, że takie pomysły można mieć tylko w pierwszym i drugim roku działalności. Program wygląda trochę jakby ktoś zachłysnął się zasłyszanymi tu i ówdzie buzzwordami, po czym postanowił poskładać pod ich kątem dziwny zlepek wymogów i preferencji. Osobiście nie widzę tu wsparcia innowacyjności, a raczej chęć wypchnięcia na ślepo dużych środków z nadzieją na wyłowienie czegoś sensownego z tłumu. Nie trzeba być geniuszem, żeby przewidzieć, że w Polsce nie ma po prostu w przedziale czasowym objętym tym projektem tysiąca znaczących innowacji wymagających milionowego wkładu finansowego, szczególnie wśród świeżych absolwentów. Stąd duży syf wśród beneficjentów, a będzie jeszcze gorzej.

Szacowany na poziomie 20% wskaźnik sukcesu startupów dotyczy już przebranych, przeanalizowanych i pilnowanych przez doświadczonych inwestorów przedsięwzięć. Ile będzie on wynosił w spółkach z 8.1 – działających bez mentorów, walczących z rozbudowaną PARP-ową biurokracją i z ograniczonym polem do piwotowania? 5%? 2%? Chyba wolałbym zamiast tego dodatkowy, mało innowacyjny, kawałek jakiejś autostrady. Biorąc pod uwagę, że należę do grupy (już nie tak bardzo) młodych przedsiębiorców z innowacyjnymi pomysłami i wystarczającym niedoborem zdrowego rozsądku, żeby się w nie angażować, to to stwierdzenie powinno kogoś odpowiedzialnego za 8.1 przerazić, a może nawet sprowokować do seppuku.

Robert Janeczek
Robert Janeczek

 

Robert Janeczek
CEO zubibu.com, nieustannie głodny wiedzy przedsiębiorca całodobowy. Nie lubi ptasiego mleczka. Ogólnie nieprzyjemny typ.

Śródtytuły pochodzą od redakcji

Komentarze