Aktualności

Z notek Proseeda, czyli subiektywne podsumowanie tygodnia

Z notek Proseeda, czyli subiektywne podsumowanie tygodnia. Foto: sxc.hu

Na tapetę bierzemy żenujący proces Apple’a i Samsunga, pikujące jak sokół akcje Facebooka i kopniak w kostkę wymierzony Google’owi przez IAI (w odpowiedzi na mocny cios w podbrzusze sprzed pół roku).

Spadek tygodnia: Facebook po 20$. Przypomnijmy – start na giełdzie wywindował wycenę serwisu do astronomicznych 104 mld $. Początkowo akcje kosztowały 38 $, w zeszłym tygodniu spadły poniżej 20. I nagle wartość firmy – ciągle wirtualna wartość – spadła do… No właśnie – do ilu? Jedni twierdzą, że do 58 mld, inni, że do 39. Trudno się w tym połapać, nawet nie zamierzam cytować różnych teorii i metod wyceny. Ważne jest to, że lokomotywa Marka Zuckenberga ciągnąca cały pociąg wypchany pieniędzmi straciła połowę wagonów. Ale czy je rzeczywiście miała? Wątpię, żeby doświadczeni inwestorzy rzucali się na akcje Facebooka. Serwis nie generuje przychodów, które przyprawiają o zawrót głowy. To kto kupował akcje? Pijani szczęściem optymiści? W obliczu nadchodzącego kryzysu (kolejnego, który nie wiadomo czy przyjdzie i jakie będzie miał skutki) spadek wartości akcji Facebooka o połowę nie wróży dobrze branży technologicznej. Bo to w sumie jeden z najważniejszych globalnych biznesów ostatnich lat, jej papierek lakmusowy. Ale może się mylę i to właśnie dobrze, że kilka osób nacięło się na akcjach? Może kolejni będą zwracać większą uwagę na stosunek przychodów, dochodów, kosztów do teoretycznej wyceny.

Żenada tygodnia: Apple vs. Samsung. Żenada, więc staraliśmy się unikać tego tematu. Ruszył wielce wyczekiwany proces, w którym nie jest nawet jasne kto kogo pozywa. Apple stara się udowodnić, że Samsung skopiował iPhone’a i jego telefony to po prostu podróbki. Samsung broni się twierdząc, że zarzuty są z palca wyssane, bo zdecydowana większość smartfonów ma podobny kształt, design, menu. De facto jest to pojednek największych producentów smartfonów na świecie, typowa wojna patentowa. Świętej pamięci Steve Jobs był wielkim fanem patentowania wszystkiego, co się da. Zaokrąglone rogi? Animacje w menu? Powiększanie obrazka albo strony przez “rozjechanie” dwoma palcami? Proszę bardzo, opatentujmy to. A co najciekawsze – Apple kupuje od Samsunga sporo części do produkcji iPhone’ów, stanowią one 1/5 kosztów produkcji każdego egzemplarza. To wszystko po prostu urąga zdrowemu rozsądkowi. Mam nadzieję, że ten chory proces stanie się przyczynkiem do zmian w przepisach dotyczących patentów. To jedyny pozytyw, jaki może z niego wyniknąć.

Sukcesik tygodnia: IAI podgryza Google’a. Szczerze mówiąc: kiedy dowiedziałem się, że IAI pozywa Google’a uśmiechnąłem się pod nosem i postanowiłem zapomnieć o sprawie. Tym bardziej, że powód pozwu nie był jakąś wielką tragedią. Owszem, Google błędnie oznaczył stronę platformy i ok. 1000 stojących na niej sklepów jako serwisy wyłudzające dane. Sytuacja trwała przez kilka dni i faktycznie naraziła przedsięborców na straty. I faktycznie po raz kolejny nawaliła polityka informacyjna Google’a, który – z tego co pamiętam – nie przeprosił na błąd. Kryzysowy PR nakazywałby szybkie przyznanie się do niego, przeproszenie, naprawienie i ewentualną rekompensatę czy zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Polski wymiar sprawiedliwości stanął na wysokości zadania i już po kilku miesiącach nakazał Google’owi usunięcie awarii. Google ten bałagan już dawno posprzątał, ale w sumie nie to jest najważniejsze. Chodzi o to, że sąd uznał niejako jego winę. I to mi się podoba, IAI zamierza powalczyć jeszcze o odszkodowanie zarówno dla siebie, jak i swoich sklepów. Powodzenia.

Konrad Bagiński

Komentarze