Aktualności

Z notek Proseeda: subiektywne podsumowanie tygodnia

z_notek_proseeda

Zawód tygodnia: upadek Kodaka. To firma, która miała wszystko. Patenty, technologię, 131 lat tradycji i wzorcowej nowoczesności i innowacyjności. To Kodak wprowadził na rynek filmy w rolkach. W roku, uwaga, 1885! Trzy lata później można było kupować aparaty Kodaka a 4 lata przed wojną (II światową) wkładać do nich kolorowe filmy amatorskie. Zdjęcia z Księżyca (1969 r.) były robione aparatem Kodaka, na jego taśmach nakręcono 80 oskarowych filmów. W 1975 inżynierowie Kodaka wymyślili aparat cyfrowy. Jeszcze przez prawie 20 lat było dobrze, cyfrówki Kodaka sprzedawały się najlepiej na świecie. Ale firma ciągle produkowała tony papieru fotograficznego i filmów, które dawały jej połowę dochodu. I w pewnym momencie przestało było innowacyjnie. Inni zaczęli robić lepsze filmy, lepsze aparaty, poszli z duchem czasu. A Kodak chciał zdjęcia wywoływać a potem drukować. Po co? Tysiące zdjęć z cyfrówki wrzuca się do komputera. Po co drukować, płacić, marnować miejsce? A jeszcze w 2010 roku szefostwo Kodaka upierało się przy tym, że ludzie chcą mieć swoje zdjęcia w albumach i na półkach. W 2011 firma straciła 88% wartości rynkowej, 19 stycznia wniosła o sądową ochronę przed wierzycielami. Wcześniej chciała sprzedać swoje patenty, warte według niej 3 mld $. Nikt ich nie chciał. Mając świetną markę, dobre produkty i nieudolnych zarządzających – nie przetrwała.

Bohater tygodnia: Łukasz Wejchert. Według informacji Dziennika Gazeta Prawna, były już prezes Onetu, który zgodnie z umowami sprzedał wraz z rodziną swoje akcje, chce odzyskać firmę. Nie rozumie, że brakuje mu – prawdopodobnie – miliarda złotych. I bardzo dobrze, że nie rozumie! Pod jego rządami Onet prosperował świetnie, zyski rosły, powstał dział z VOD. Nic dziwnego, że chciałby odzyskać kontrolę nad największym polskim portalem. Udowodnił, że wie, jak nim rządzić. Jeśli jednak nie uda mu się ponownie usiąść w fotelu prezesa, pewnie zajmie się rozwojem młodych firm technologicznych. To też dobre rozwiązanie, szczególnie dla tych, których wesprze. Mieć za szefa człowieka, który kierował największym portalem, ma zapas gotówki, dobre pomysły i myśli na lata do przodu – bezcenne. Osobiście chyba wolałbym, żeby zapomniał o Onecie i rozruszał rynek startupowy.

Przelew tygodnia: 200 tysięcy dolarów dla Fundacji ePaństwo. Zwariowany pomysł na udostępnienie wszystkich prawnych dokumentów obywatelom, w zrozumiałej formie, wraz z orzecznictwem, zbliżenie ich do instytucji państwowych, piętnowanie urzędniczej opieszałości i zawiłości postępowania. Tytaniczna praca, na której nie zarobi się milionów. O ile zarobi się cokolwiek. Docenił ją jeden z twórców eBay’a – Pierre Omidyar z żoną, Pam. Za pośrednictwem swojej fundacji przekazali ePaństwu 200 tys. $. Doceniamy i my – gratulacje za pozyskanie świetnego sponsora i za fajną, dobrą pracę.

Wielki minus powędruje zbiorczo do instytucji państwowych. Chciałbym wysłać do urzędu maila i uzyskać odpowiedź w ciągu kilku godzin, zarejestrować samochód, przemeldować się. Tysiące przedsiębiorców – pozałatwiać formalności, podatki, etc. Kto ma firmę, ten wie, ile czasu spędza w uścisku urzędniczej machiny. Jaskółką zwiastującą zmiany był ePUAP, bezpłatny zaufany profil elektroniczny. Już dawno powinny go mieć wszystkie urzędy w kraju. Nie mają. Jedna trzecia tkwi w XX wieku (albo jeszcze głębiej), znaczna część tych, które używają ePUAP nie pozwala na załatwienie istotnych spraw. Nic dziwnego, że tylko 30 tysięcy obywateli wyrobiło sobie profil. Większość z nich pewnie zastanawia się po co.

Konrad Bagiński

Komentarze