Wywiad z Aaronem Sandersem, prezesem Blaze Fund, platformy finansowania w modelu equity crowdfunding (crowdfunding udziałowy), która niebawem wejdzie na New Connect.

Dlaczego Blaze Fund będzie działał poza USA w Polsce i w Czechach, a nie na większych rynkach, jak np. Niemcy czy Rosja?

Przede wszystkim szukamy rozwijających się rynków, z dużym potencjałem generowania ciekawych projektów inwestycyjnych, które moglibyśmy przedstawiać na naszej platformie inwestorom z USA.  Wybraliśmy Polskę również ze względu na rynek NewConnect, na którym zamierzamy pozyskać kapitał. Upublicznienie spółki w Polsce zapewni nam dodatkową promocję i pozwoli skuteczniej dotrzeć do ciekawych projektów. Dlaczego Czechy? Do naszego zespołu dołączył Gabriel Berdar, posiadający 20 lat doświadczenia w zarządzaniu tak małymi spółkami jak i korporacjami. Gabriel Berdar jest Czechem, ostatnio pełnił funkcję prezesa zarządu Czech Telecom (obecnie Telefonica O2). Gabriel tworzy nasze struktury w Czechach.

Jak equity crowdfunding zmieni sposób finansowania startupów?

Niemal każdy biznes początkowo jest finansowany ze środków założycieli. Kolejny etap to inwestycje dokonywane przez aniołów biznesu oraz fundusze typu Venture Capital. Podaż pieniądza w tej drugiej fazie jest jednak niewystarczająca. Wynika to z ograniczeń finansowych funduszy VC oraz niedostatecznego dostępu drobnych inwestorów do ciekawych projektów. Jeśli damy prywatnym osobom szansę inwestycji drobnych kwot w konkretne firmy, ilość kapitału dostępnego na rynku znacznie się zwiększy. Analitycy przewidują, że w USA rynek equity crowdfundingu w ciągu 5 lat osiągnie wartość aż 6 mld dolarów.

Skąd prywatne osoby mają wiedzieć, w które spółki warto inwestować, żeby nie stracić pieniędzy?

BlazeFund to właśnie odpowiedź na to pytanie. Przygotowaliśmy platformę wyposażoną w unikalne funkcjonalności, które pomogą podjąć właściwą decyzję inwestycyjną. Przykładowo przedsiębiorca pozyskujący kapitał za pośrednictwem BlazeFund otrzymuje od nas jedynie połowę środków od społeczności, a drugą przelewamy mu dopiero w momencie, gdy firma wykona planowane działania. Zmniejsza to ryzyko inwestycyjne oraz zwiększa wiarygodność emitentów. Dodatkowo ryzyko inwestycyjne zmniejsza dostęp do szerokiej społeczności inwestorów, oceniających projekty jak i publikujących własne analizy.

Co warto podkreślić, nasza platforma łączy interesy trzech grup – przedsiębiorców, prywatnych inwestorów oraz instytucji. Społeczność inwestuje razem z instytucjami, np. funduszami VC. Fundusz inwestujący w spółkę, dzięki dostępowi do drobnych inwestorów może zwiększyć kwotę finansowania. Tak więc inwestorzy indywidualni podzielą się ryzykiem z profesjonalnym inwestorem. Oczywiście jakakolwiek inwestycja zawsze wiąże się z ryzykiem, ale rolą naszej platformy jest jego minimalizacja.

Ilu projektom chcecie pomóc pozyskać finansowanie dzięki BlazeFund?

W pierwszych czterech kwartałach celujemy w 50 projektów, natomiast w kolejnych 4 w 100. Pomysłów na rynku jest wiele, ale dla naszych inwestorów chcemy wybrać te najlepsze, dlatego musimy dokonywać ostrej selekcji. Fakt, że na Kickstarter mnóstwo projektów otrzymuje finansowanie, ale nasza platforma działa w specyficznej niszy rozwiązań technologicznych dla biznesu.

Macie konkurencję?

Tak, w USA jest kilka podobnych platform, ale są one skupione na bardzo niszowych rynkach, jak produkty konsumenckie czy opieka zdrowotna. My skupiamy się na technologii i rozwiązaniach dla biznesu. Co więcej, większość konkurencyjnych firm została założona przez studentów czy osoby z dużo mniejszym niż nasze doświadczeniem w zakresie finansowania i biznesu. Dysponujemy wiedza ekspercką, dlatego prawdopodobieństwo sukcesu BlazeFund jest dużo wyższe.

Są trzy powody, dla których ktoś może chcieć w nas zainwestować. Po pierwsze, działamy na bardzo dużym rynku. Po drugie, posiadamy potrzebną do obsługi equity crowdfundingu technologię. Po trzecie, mamy świetny zespół, doświadczenie i wiedzę o finansowaniu, która pozwoli nam skutecznie zrealizować biznesplan.