Biznes

W tym roku przychody z gier mobilnych przewyższą te z gier konsolowych

mobile

Rynek gier w końcu przestaje kojarzyć się z domeną „dziecinnej rozrywki”. Wirtualny świat stopniowo przeistacza się w pole całkiem realnej biznesowej walki o gracza-klienta. W siłę rośnie dziś zwłaszcza segment gier mobilnych, dla którego ten rok będzie przełomowy. Według analiz Newzoo rynek gier mobilnych wygeneruje około 30,3 mld USD przychodów. To o ponad 5 mld USD więcej niż w ubiegłym roku. Oznacza to, że produkcje mobilne wyprzedzą nawet rynek gier konsolowych i staną się najbardziej dochodowym segmentem rynku gamingowego na świecie. W Polsce gra w nie ponad połowa użytkowników Facebooka.

– Ciekawostką jest, że za ponad 90 proc. przychodów z gier mobilnych odpowiadają gry w modelu freemium. Są one dostępne do pobrania za darmo, ale zarabiają na siebie poprzez dodatkowo płatne pakiety (add-ons) rozbudowujące rozgrywkę lub poprzez dyskretne, spersonalizowane reklamy, wyświetlane użytkownikom poza obszarem gry – tłumaczy Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, szef największej platformy Big Data w Polsce i firmy dostarczającej narzędzia do personalizowania reklam w Sieci – Według danych eMarketera przychody z takich reklam wyświetlanych graczom z USA podczas rozgrywki w ubiegłym roku wyniosły 373 mln USD. W tym roku mają już osiągnąć poziom 478 mln USD, stanowiąc tym samym ponad 17 proc. całości przychodów w tej branży. Rynek reklam mobilnych już dziś stanowi ¼ globalnego rynku reklamowy digitalowej – dodaje Piotr Prajsnar.

Prawdziwym Eldorado dla wydawców gier mobilnych są dziś rynki Azji Południowo-Wschodniej. Prym wiodą tu Chiny z imponującym wzrostem szacowanym przez Newzoo na poziomie +86 proc. Jak podaje App Annie aktualnie to właśnie gracze z Państwa Środka są największą globalną „pobieralnią gier” z App Store. Na początku tego roku wyprzedzili graczy z USA. Sęk w tym, że raptem 8 proc. gier w Chinach udaje się zmonetyzować, czyli wygenerować z nich dochód. Właśnie dlatego to wciąż rynek północno-amerykański pozostaje główną żyłą złota – z roku na rok jego wartość rośnie o 51 proc., a w gry mobilne według eMarketera gra tu co drugi posiadacz smartfona. Bardzo dobrze wypada także rynek Europy Wschodniej, który rok do roku powiększa swoją wartość o 47 proc.

Również Polacy pokochali gry mobilne. Jak wynika z badania Catvertiser.com ponad połowa użytkowników polskiej odsłony Facebooka (7,8 mln osób) to zapaleni gracze. A raczej: graczki, ponieważ nieco ponad 51 proc., czyli około 4 mln użytkowniczek, stanowią właśnie kobiety. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia grami umilało sobie czas ponad 1,8 mln fejsbukowiczów znad Wisły.

– Warto podkreślić, że nie jesteśmy wyłącznie konsumentami cyfrowej rozrywki, lecz także jej twórcami. Najświeższym przykładem jest choćby nasza pierwsza gra mobilna Bouncing Ball. W pierwsze trzy tygodnie po debiucie na App Store skacząca kulka zanotowała ponad 3,5 mln pobrań na systemy iOS, bijąc na głowę konkurencyjne produkcje i stając się numerem 1. na rynku w USA. Apple umieścił naszą grę w zakładce „polecane” („Featured by Apple”) – mówi Piotr Prajsnar, szef Cloud Technologies.

Na grach zarabiają nie tylko deweloperzy. O tym, że gracze mobilni to kopalnia biznesowych diamentów wiedzą już marketingowcy. Użytkownicy mobilni są głównymi generatorami danych. Warte odnotować, że są to dane znacznie bardziej wartościowe i precyzyjne, niż dane „stacjonarne”. Dlatego gracze stają się coraz ważniejszą grupą dla biznesu reklamowego, ponieważ to oni są głównymi generatorami Big Data na urządzeniach mobilnych. Przeanalizowanie tych danych pozwoli na lepsze dopasowanie reklam w Sieci i na smartfonach.

– Dziennie użytkownicy smartfonów generują już około 5,2 PB (Petabajtów) danych. Dlatego trafnie powiadają w IBM: „Mobile to nie urządzenie – mobile to dane (data)”. Lawinowo rosnąca ilość Big Data generowanych przez posiadaczy smartfonów, w tym zwłaszcza graczy, staje się wyzwaniem dla analityków internetowych oraz badaczy danych, którzy będą musieli znaleźć sposób na ich analizę i powiązanie, tak aby zyskały one biznesową wartość. Dla użytkowników najbardziej odczuwalnym skutkiem analizy mobilnego Big Data, będą lepiej spersonalizowane reklamy na naszych smartfonach – mówi Piotr Prajsnar.

– Cyfrowe, anonimowe ślady, pozostawione przez graczy w sieci, są cenne przede wszystkim dla mobilnych reklamodawców. Dzięki analizie danych mogą oni rozeznać się w kwestii preferencji graczy, a tym samym skierować do nich komunikat skrojony na miarę ich potrzeb – dodaje Łukasz Kapuśniak, Chief Big Data Officer w Cloud Technologies. Warszawska spółka opracowała największy w tej części Europy silnik behawioralny, dzięki któremu internautom wyświetlają się spersonalizowane reklamy.

Biznes ma o co walczyć: aż 58 proc. konsumentów deklaruje, że reklamy na urządzeniach mobilnych kompletnie rozmijają się z ich zainteresowaniami i o wiele bardziej przychylnie patrzyliby na oferty spersonalizowane. Statystyki pokazują jak na dłoni, że rynek gier mobilnych to dziś nie tylko żyła złota dla producentów gier, lecz także żyła Big Data dla badaczy danych. Te dwa obszary idą ze sobą w parze. Biznes nie będzie wiec czekał na czerwoną kartę od graczy, na mobilne „Game Over”, lecz włączy się do gry, ponieważ jej stawka jest naprawdę wysoka.

Komentarze