Gospodarka

O cenę ropy bądźmy spokojni przyjemniej do 2018 roku

paliwa_1

Ceny ropy utrzymują się na poziomach najniższych od lat.  Amerykanie płacą już za benzynę taniej niż za wodę mineralną, a i polscy kierowcy mają powody do radości – na rodzimych stacjachbenzynowych tak tanio było ostatnio w maju 2009 roku.

Kierowcy się cieszą, martwią natomiast producenci ropy, zwłaszcza Arabia Saudyjska czy Rosja.


Grzegorz SIELEWICZ, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej

Głównym i utrzymującym się powodem niskich wycen ropy na rynkach światowych jest nadpodaż surowca. Importerzy ropy, w tym USA czy kraje Unii Europejskiej, korzystają na niższym koszcie surowca zarówno w przypadku spadku cen dla gospodarstw domowych, jak i niższych kosztów ponoszonych w działalności gospodarczej przedsiębiorstw. Z kolei znaczny i dość szybki spadek cen ropy pogorszył sytuację gospodarczą wśród wielu eksporterów tego surowca.

Według EIA (Energy Information Administration) w zeszłym roku odnotowano jedynie nieznaczny wzrost zużycia ropy do 93,8 mln baryłek dziennie, a prognoza na ten rok zakłada globalny popyt na poziomie 95,2 mln baryłek dziennie. Bardziej zdecydowany wzrost popytu ograniczany jest przez spowolnienie gospodarcze w Chinach (drugi największy konsument ropy na świecie) i powolne ożywienie w Europie. Z kolei prognoza podaży zakłada wzrost do 95,9 mln baryłek dziennie w tym roku wobec 95,7 mln baryłek dziennie w 2015 r.

Podaż ropy na świecie, a tym samym i jej ceny, uzależnione są głównie od poziomu produkcji trzech głównych producentów: Arabii Saudyjskiej, Stanów Zjednoczonych i Rosji, które były odpowiedzialne za 38 proc. globalnej produkcji w 2014 r. Pomimo że Arabia Saudyjska pozostaje największym producentem ropy na świecie to maleje udział grupy krajów OPEC w globalnej produkcji. Jeszcze w 2008 roku ich udział był bliski 44 proc., a już w 2014 r. zmniejszył się do 41 proc. Rewolucja łupkowa w USA przyczyniła się do zmian w globalnym obrazie produkcji i wymiany handlowej ropy, a Stany Zjednoczone zwiększyły w tym czasie produkcję surowca o 72 proc. (produkcja OPEC zmniejszyła się o 1% w tym samym okresie). Obecnie notowane poziomy cen ropy czynią w wielu przypadkach eksplorację ropy z łupków nieopłacalną i tym samym ograniczają możliwość powrotu na rynek dużej liczby producentów z tej grupy. Zgodnie z prognozami EIA produkcja ropy w USA odnotuje zmniejszenie z 9,4 mld mln baryłek dziennie w 2015 r. do 8,7 mln baryłek dziennie w tym roku, co będzie pierwszym spadkiem produkcji w USA od 2008 roku.

Po stronie podażowej istotnym czynnikiem jest zniesienie sankcji na Iran i powrót tego kraju do grupy znacznych producentów-eksporterów ropy. Iran posiada czwarte największe rezerwy ropy na świecie, a już w połowie ubiegłego roku Bank Światowy przewidywał, że powrót Iranu na rynek ropy i podaż dodatkowego miliona baryłek surowca dziennie przez ten kraj będzie skutkować obniżeniem cen ropy na rynkach światowych o 10 USD/baryłkę w 2016 r. Szacunki określają, że pierwsze miesiące od czasu uchylenia sankcji dotyczą podaży irańskich 30-40 milionów baryłek magazynowanych w Zatoce Perskiej. Infrastruktura irańskiego sektora ropy wymaga poniesienia kosztów inwestycyjnych na przywrócenie jego pełnej eksploracji i działalności, a powrót do poziomów produkcji sprzed 2012 roku, kiedy to nałożono najbardziej dotkliwe sankcje, jest szacowany na 8-12 miesięcy.

Niskie ceny ropy mają negatywny wpływ na sytuację budżetową i wynik gospodarczy wielu eksporterów. Recesja w gospodarce rosyjskiej i znaczna deprecjacja rubla idącą w ślad za taniejącą ropą jest w dużej mierze rezultatem silnego uzależnienia Rosji od eksportu surowców. W łącznej strukturze eksportowej ropa ma udział 31 proc., produkty ropopochodne 23 proc., a gaz 11 proc. Także w przypadku krajów Zatoki Perskiej niskie ceny ropy wpłynęły na zmiany w sferze fiskalnej, czego przykładem jest wprowadzenie podatku VAT w tych gospodarkach. Przychody z ropy stanowią tu ponad 80 proc. dochodów budżetowych Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego poziomy ceny ropy, które równoważyłyby budżety tych krajów w tym roku są szacowane na 105 USD/baryłkę w przypadku Bahrajnu, 96 USD/baryłkę w przypadku Arabii Saudyjskiej, 68 USD/baryłkę w przypadku Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy 52 USD/baryłkę w przypadku Kuwejtu.

Największy producent ropy – Arabia Saudyjska, mimo posiadania aktywów o znacznej wartości, odczuwa negatywne skutki gwałtowanego spadku cen ropy. Szacowane jest, że przychody budżetowe skurczą się w tym roku o 15 proc. a dług publiczny wzrośnie do 17,3 proc. PKB w 2016 r. z 1,6 proc. PKB w 2014 r. Wsparcie dla sytuacji budżetowej ze strony aktywów rezerwowych jest korzystne, ale jednocześnie ograniczone. Arabia Saudyjska wykorzystała już bowiem znacznie rezerwy na przestrzeni zeszłego roku, a ich wartość spadła o 16% proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Pomimo, że kraj dysponuje obecnie aż 616 mld USD rezerw, to w tym tempie mogą one zostać w całości wykorzystane w ciągu 5 lat.

Bieżące prognozy Coface zakładają stopniowy, jednak powolny wzrost cen ropy, która powinna osiągnąć poziom 45 USD/baryłkę dopiero w 2018 r. Jednak rynek czarnego złota może doświadczyć zawirowań, które zmienią realizację tego scenariusza. Po stronie podażowej istotnym czynnikiem jest tempo odtworzenia mocyprodukcyjnych Iranu i tym samym potencjału eksportowego tego producenta. Z drugiej strony decyzja OPEC o ograniczeniu wydobycia, za czym opowiada się chociażby Irak, a Rosja próbuje negocjować w tym celu z kartelem, zmieniłaby przewidywania co do kształtowania się cen ropy. Po stronie popytowej, niższe temperatury i trudniejsze warunki pogodowe, czego doświadczyły Stany Zjednoczone na przestrzeni ostatnich tygodni, mogą przyczynić się do większej konsumpcji surowca. Najwięksi importerzy ropy, w tym kraje Unii Europejskiej, Indie czy Turcja, nadal będą korzystać na niskiej cenie surowca. Jednak pozytywny wpływ tego czynnika na wzrost popytu wewnętrznego wydaje się już zanikać. Nawet utrzymywanie się cen ropy poniżej 30 USD/baryłkę będzie sprzyjające dla importerów surowca, jednak nie będzie wystarczającym czynnikiem, aby zniwelować trudności gospodarcze, jakie obecnie przechodzi wiele gospodarek na świecie.

Grupa Coface

Komentarze