Gospodarka

Spowolnienie Chin zagraża także Polsce

Kondycja chińskiej gospodarki mocno rozczarowywała w ostatnich miesiącach – spowolnienie wzrostu na rynku Państwa Środkaprzyniosło w 2015 r. spadek do 6,9 proc.

Pędzący pociąg zaczął hamować – w pierwszych latach tej dekady średnie tempo wzrostu sięgnęło 8,6 proc. (w latach 2010-2014), co i tak nie było oszałamiającym wynikiem, jeśli porównać by to do poprzedniej dziesięciolatki, kiedy to średnie tempo wzrostu gospodarczego oscylowało około 10 proc. Na tak dobre wynik rozwoju gospodarczego będziemy jednak musieli jeszcze poczekać. Prognoza Coface na 2016 r. zakłada wzrost o 6,2 proc.

Mniej inwestycji i astronomiczne zadłużenie

Gospodarka Chin nie jest już tak silnie napędzana inwestycjami, jak to miało miejsce w poprzednich latach, jednak jej przestawienie na konsumpcję wewnętrzną następuje wolniej niż zakładano ze względu na niższe tempo wzrostu dochodów gospodarstw domowych. Niższy popyt w Chinach i nadwyżka mocy produkcyjnych, która jest potęgowana przez nowopowstające, bardziej efektywne zakłady produkcyjne znajduje odzwierciedlenie w spowolnieniu wyniku gospodarczego Chin, jak również ma wpływ na globalną sytuację gospodarczą. Już w 2014 roku Chiny stały się największą gospodarką świata (pod względem PKB mierzonego parytetem siły nabywczej) kreującą 1/3 globalnego wzrostu gospodarczego.

Sektor przedsiębiorstw w Chinach boryka się nie tylko ze spowolnieniem popytu i nadwyżką mocy produkcyjnych, ale także z wysokim zadłużeniem, które zagraża sytuacji płynnościowej lokalnych przedsiębiorstw. Łączne zadłużenie Chin przekroczyło 280 proc. PKB, z czego dług przedsiębiorstw niefinansowych stanowi blisko połowę tej wartości.

Polski rynek reaguje na osłabienie Chińskiego Smoka

Spowolnienie gospodarcze Chin wydaje się nie mieć znaczącego wpływu na polską gospodarkę, jednak dzięki silnej obecności polskich produktów w Niemczech i dla nas chińskie zachwianie gospodarcze może okazać się poważnym tąpnięciem. W zeszłym roku wyeksportowaliśmy do Chin produkty o wartości 1,8 mld EUR, co plasuje ten kraj na 21. miejscu wśród naszych głównych partnerów handlowych z udziałem w całości polskiego eksportu na poziomie zaledwie 1 proc. Jednak dla naszego głównego partnera handlowego – Niemiec, gdzie kierujemy ponad 27 proc. naszego eksportu, Chiny są czwartym największym zagranicznym odbiorcą towarów produkowanych Niemczech. Do wytwarzania wielu z nich używane są komponenty produkowane w Polsce.

Pomimo że mniejsze gospodarki regionu, takie jak Czechy czy Słowacja prześcignęły nas w przyciąganiu inwestycji zagranicznych koncernów motoryzacyjnych i produkują więcej pojazdów, to nasza gospodarka stała się znaczącym producentem części i komponentów branży motoryzacyjnej, która współpracuje także z kontrahentami niemieckimi. Sektor motoryzacyjny odpowiada za aż 19 proc. eksportu Niemiec, z czego blisko 11 proc. kierowane jest na rynek chiński, a branża już odczuwa recesję gospodarki rosyjskiej i znacznego spadku zamówień na tym kierunku eksportowym. Sektor motoryzacyjny jest przykładem, gdzie wpływ pogłębienia spowolnienia gospodarczego Chin może być pośrednio zauważalny w gospodarkach regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce. Wysoka ekspozycja naszego głównego partnera handlowego na Chiny widoczna jest także w przypadku eksportu maszyn i urządzeń mechanicznych i elektrycznych, czy produktów branży chemicznej. W rezultacie niemiecki eksport pozostaje w dużej zależności od gospodarek rozwijających się (30 proc. łącznego eksportu), w tym od spowalniających Chin, co ma bezpośredni wpływ na wynik gospodarczy Niemiec oraz pośredni na gospodarki z nimi współpracujące, w tym Polskę.

Chiny są za to znaczącym odbiorcą polskiego importu. Od producentów chińskich sprowadzamy prawie 12 proc. dóbr łącznie importowanych przez nasz kraj, co plasuje tego partnera na drugim miejscu listy głównych krajów naszego importu. Import z Chin może jeszcze przybrać na sile w wyniku zniesieniu barier w handlu. Unia Europejska i inni członkowie Światowej Organizacji Handlu (WTO), muszą do końca 2016 roku zdecydować, czy przyznać Chinom „status gospodarki rynkowej” (MES), do którego Chiny są teoretycznie uprawnione po 15 latach członkostwa w WTO. Przyznanie statusu MES pozwoliłoby Chinom na większy eksport produktów o bardziej konkurencyjnych cenach, a Unia Europejska miałaby ograniczone możliwości nakładania ceł antydumpingowych. Obecnie Chiny są największym dostawcą towarów do Unii Europejskiej (18 proc. łącznego importu). Szacunki Komisji Europejskiej zakładają, że po przyznaniu MES import z Chin wzrósłby od 17 proc. do 27 proc. w sektorach chronionych przed napływem tamtejszej taniej konkurencji. Zagrożone byłyby tym samym miejsca pracy, głównie w Włoszech, Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, Francji i Polsce. Zeszłoroczny raport amerykańskiego think tanku Economic Policy Institute (EPI) oceniał, że najbardziej mogą ucierpieć takie sektory jak produkcja części motoryzacyjnych, papieru i produktów papierowych, stali, ceramiki, szkła, aluminium i rowerów. W samej Polsce spadek zatrudnienia dotyczyłby od 145 tys. do 290 tys. ludzi, a w całej Unii Europejskiej zagrożonych byłoby blisko 3 mln miejsc pracy.

Grzegorz SIELEWICZ, Coface

Komentarze