Inspiracja

Intensywna praca przepisem na sukces – rozmowa z Bartoszem Michałkiem, prezesem Comperia

Comperia

Droga od start-upu do GPW – to marzenie Bartosza Michałka, prezesa Comperia.pl, do spełnienia którego jest już całkiem blisko. W 2012 roku spółka zanotowała bowiem 1,57 mln zł zysku netto, zajęła też 4. miejsce w rankingu Deloitte Fast Technology 50 CE, a teraz szykuje się do kolejnej emisji akcji.

Dlaczego zdecydowałeś się na porzucenie etatu i założenie własnej firmy w branży z pogranicza finansów i Internetu?

Możliwość realizowania indywidualnych wizji w ramach własnego biznesu jest bardzo kusząca – jak sądzę dla większości osób – przynajmniej na poziomie deklaracji. Z kolei jako pracownik etatowy musisz się godzić na korporacyjny dyktat. W moim przypadku generowana często w ten sposób frustracja niejako zmusiła mnie do odejścia z firmy. Decyzję ułatwiał korzystny kontekst makroekonomiczny – szczyt hossy 2007 roku, pozytywne nastroje, dobre perspektywy. Wszystko wydawało się takie proste…

Dlaczego finanse? Bo moje doświadczenie zawodowe, wykształcenie i zainteresowania koncentrowały się na tym polu. Dlaczego Internet? Bo intuicyjnie wydawał się dobrym kierunkiem na szybkie zarabianie dużych pieniędzy. Pierwsze lata po uruchomieniu biznesu brutalnie zweryfikowały jednak “młodzieńcze” podejście 🙂

Jakie najtrudniejsze decyzje podjąłeś przez 6 lat prowadzenia Comperii?

Najbardziej stresujący czas jest wtedy, kiedy w biznesie brakuje pieniędzy. Wtedy zawsze można powiedzieć “pas”, albo… walczyć dalej. Od momentu wybuchu światowego kryzysu finansowego systematycznie zderzaliśmy się z tym problemem – w większej lub w mniejszej skali. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że bardzo się cieszę, że nie wywiesiliśmy białej flagi w momencie, kiedy wydawało się, że dalej już się po prostu nie da.

Co pomogło Ci rozwinąć Comperię do dzisiejszej wielkości?

Siłą Comperii jest determinacja do osiągnięcia sukcesu mocno nasączona innowacyjnym podejściem. Zespół młodych, utalentowanych ludzi zupełnie bez kompleksów codziennie rozwija nowe pomysły na zagarnianie rynku. Kiedyś to my musieliśmy nieustannie odrabiać pracę domową. Dzisiaj mamy przekonanie, że coraz częściej to konkurenci spoglądają nam na ręce. Zupełnie innowacyjny program partnerski ComperiaLead, czy aplikacja dla agentów ubezpieczeniowych Comperia Agent to przykłady naszych unikatowych rozwiązań. Przepis na Comperię? Zespół + Innowacja + Determinacja.

Zdarzały się potknięcia?

Każdy początkujący przedsiębiorca musi popełnić serię błędów na początku drogi i ja też się ich nie ustrzegłem. Sądzę, że podstawowe miały charakter personalny. Umiejętne dobieranie partnerów i współpracowników to jeden z determinantów sukcesu. Co najmniej kilka razy pomyliłem się na tym froncie i nie zareagowałem na czas.

Jakie nawyki pomagają Ci skutecznie budować wartość firmy?

Brak oglądania się za siebie i optymistyczne patrzenie w przyszłość, a także dystans do bieżących wydarzeń. Prowadzenie biznesu to trochę taki roller-coaster. W szachach funkcjonuje przewrotne powiedzenie: „jak zaczynasz za dużo myśleć, to nie jest dobrze”.

Jak utrzymujesz równowagę praca/życie osobiste?

W firmie rzadko spędzam więcej niż 8 godzin dziennie. Praktyka nauczyła mnie, że jakość jest ważniejsza niż ilość, tym samym intensywna praca daje lepszy efekt niż spędzanie wieczorów przed monitorem. Dochowanie tej zasady pozwala na utrzymanie świeżego spojrzenia na biznes każdego dnia. Ważne w tym celu jest też “weekendowe ładowanie baterii” :). Nie pamiętam weekendu spędzonego w Warszawie – w mieście, w którym pracuję. Zwykle jesteśmy gdzieś na bliższym lub dalszym rodzinnym wyjeździe .

Comperia zajęła 4. miejsce w rankingu Deloitte Fast 50 CE. Jak obecność w tym rankingu przekłada się na biznes?

Otrzymanie tej prestiżowej nagrody nastąpiło zaledwie w tydzień po uzyskaniu statuetki Innowatora Wprost 2013. Skumulowanie tych pozytywnych informacji dało efekt w postaci zwiększonego zainteresowania Comperią zarówno ze strony inwestorów, jak i kontrahentów biznesowych. A to z kolei przekłada się na wzrost wartości biznesu, a więc notowań akcji. Potrzebowaliśmy tych nagród, bo utwierdziły nas w przekonaniu, że nasza działalność jest dostrzegana i doceniana przez zewnętrzne, niezależne środowiska.

Jak wyglądały początki Comperii?

Start biznesu po raz pierwszy to jak budowanie z klocków lego bez instrukcji. Nie każdy element znajdzie się tam gdzie powinien. Ważne jednak, żeby uczyć się na błędach i tak właśnie powstawała Comperia. Korzystaliśmy z doradztwa zewnętrznych firm i jednocześnie budowaliśmy własne kompetencje. Staraliśmy się eliminować partnerów, których poziom usług nie odpowiadał naszym wymaganiom. Z czasem doszliśmy do wysokiej sprawności operacyjnej.

Zaledwie kilka miesięcy po stworzeniu firmy pozyskaliśmy zewnętrzny kapitał od inwestorów finansowych, którzy do dzisiaj są w akcjonariacie. Uzyskane w ten sposób finansowanie pozwoliło nam funkcjonować do momentu debiutu na rynku giełdowym NewConnect, kiedy sięgnęliśmy po kolejne środki od zewnętrznych inwestorów.

Comperia to już stabilna, rentowna spółka notowana na New Connect. Jakie masz plany na przyszłość?

Pracujemy nad kolejną emisją akcji, która, mamy nadzieję, zostanie sfinalizowana w tym roku. Pozwoli nam finansować nowe, ambitne plany. Chcemy, aby towarzyszyła przeniesieniu notowań Comperii na rynek regulowany GPW. To będzie kolejny kamień milowy dla spółki i w moim poczuciu zrealizowanie “Polish dream”, czyli historii od internetowego start-upu do spółki notowanej na GPW. A przed nami budowanie naprawdę dużego biznesu, także najbliższe lata na pewno wiążę z Comperią.

Jesteś absolwentem SGH – czy studia w jakiś sposób pomogły Ci zbudować biznes?

Oprócz Szkoły Głównej Handlowej ukończyłem Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Oba kierunki istotnie pomogły w budowaniu firmy. Dały fundament, dzięki któremu bez kompleksów mogłem poruszać się w biznesie. Nie sądzę jednak, co zresztą potwierdza wiele historii, aby studia były kluczowe dla osiągnięcia sukcesu. Najważniejsza jest determinacja w dążeniu do celu. Przedsiębiorca bez pokładów energii pozwalającej przetrwać coraz to nowe przeciwności jest skazany na porażkę.

Komentarze