Inspiracja

Jedz na 80% sytości – wywiad z Wiktorem Sarotą, prezesem inFakt

wiktor-sarota

Niemal 300 tysięcy użytkowników i prawie 5 milionów wystawionych przez nich faktur – te dwie statystyki najlepiej obrazują skalę, jaką inFakt – dostarczający narzędzia do księgowości dla małych firm – zdobył w Polsce. O niedawnej inwestycji oraz planach rozwoju spółki rozmawiamy z Wiktorem Sarotą, współzałożycielem i prezesem zarządu inFakt.

Pozyskaliście 3,2 mln zł od inwestorów. Jak na polskie warunki to sporo jak dla tego typu firmy. Jakie macie plany?

Stawiamy na konsekwentny rozwój inFaktu. Pieniądze pozyskane od RTAVentures, Point Nine Capital i Tomasza Modzelewskiego posłużą nam do dalszego udoskonalania oferowanych usług. Przede wszystkim zamierzamy dalej rozwijać i upraszczać nasze oprogramowanie księgowe, jednocześnie dostarczając obsługę księgową najwyższej jakości. Jedną z moich pasji jest upraszczanie. Zajmowanie się trudnymi tematami, a następnie sprawianie, by ludzie otrzymywali proste w obsłudze narzędzia i dopracowane usługi.

Wśród działań jakie planujecie pojawiły się wzmianki o wielokanałowej kampanii promocyjnej inFakt. Wzorem m.in. ZnanyLekarz.pl chcecie wykorzystać np. telewizję?

Kampania reklamowa inFaktu obejmuje wiele kanałów. Oprócz głównego, czyli internetu, wykorzystujemy też prasę, outdoor, jak również angażujemy znane osoby do promocji naszych usług. Mówię tu m.in. o Pawle Jońcy czy Arturze Kurasińskim, którzy opowiedzieli przed kamerą, jak inFakt uprościł ich życie. Do TV nie zamierzamy jednak wchodzić. Najlepiej czujemy się w sieci i nowoczesnych formach promocji. Nawet nasze działania w prasie można uznać za nowatorskie.

Chcecie wyjść ze swoimi usługami zagranicę? Dlaczego tak / nie? Jakie są tutaj możliwości, a jakie przeszkody dla inFaktu?

Jest jeszcze tyle do zrobienia na polskim rynku internetowych usług księgowych, że przez następnych kilka lat z pewnością będziemy się skupiać wyłącznie na rodzimym podwórku.

Macie już prawie 300 tys. klientów. Jak wyglądało tempo wzrostu na przestrzeni ostatnich 4 lat, kiedy ta liczba zaczęła dynamicznie rosnąć i co było przyczyną?

Wzrost liczby klientów w przypadku inFakt.pl jest konsekwentny, aczkolwiek w 2013 roku zanotowaliśmy rekordowy przyrost nowych kont. Wiąże się to z dynamicznym rozwojem firmy. Mamy nadzieję, że utrzymamy to tempo. Przytoczę kilka faktów liczbowych:

  • W 2013 r. liczba nowych użytkowników serwisu wzrosła o 30% w porównaniu z rokiem poprzedzającym.
  • Łącznie użytkownicy inFakt.pl wystawili ponad 4 800 000 faktur. W 2013 roku wystawili ich o 29% więcej niż w 2012.
  • Znacznie zwiększyła się także liczba użytkowników, którzy korzystają z wersji płatnych usług – o 31%. Największy wzrost odnotowano wśród klientów ogólnopolskiego biura rachunkowego.

Ile % z tych 300 tys. to płacące firmy?

Tej liczby niestety nie mogę zdradzić. Jak widać jednak z danych przytoczonych w poprzednim pytaniu, dynamicznie rośnie.

W wywiadzie dla Proseeda sprzed 3 lat mówiłeś, że inwestujecie w najlepszych ludzi. Jak ich przyciągnąć do firmy, a następnie w niej utrzymać? Jak to robicie w inFakcie?

Staramy się rozwijać naszych ludzi. Współpracujemy z coachami, którzy wcześniej pracowali dla największych i najlepszych korporacji. Dzięki temu możemy przenosić wiedzę i dobre zwyczaje na fundamenty spółki technologicznej. Inwestujemy również w nasze biuro, czyniąc je fajnym miejscem do pracy. Prowadzimy ponadto otwartą komunikację między pracownikami – rozmawiamy o tym co nam się podoba w organizacji, a co nie i jak chcemy to zmienić.

Co wyróżnia inFakt na tle konkurencyjnych przedsięwzięć oraz tradycyjnych biur rachunkowych? Co powoduje, że to właśnie Wy tak szybko się rozwijacie?

Pozwól, że w tej kwestii wypowiedzą się nasi klienci, Paweł Jońca i Artur Kurasiński. Obaj twierdzą, że niezwykle ważna jest dla nich prostota obsługi naszych programów (usability) oraz ich dostępność 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, z każdego miejsca na ziemi. Ponadto Paweł słusznie zauważa, że nad całym procesem czuwają prawdziwi eksperci, mimo że przy obcowaniu z aplikacją tego nie widać. InFakt to specjaliści, którzy profesjonalnie potrafią nie tylko rozliczyć, ale również pomóc w każdej problematycznej sprawie. Wystarczy się do nas zwrócić z pytaniem – działamy cały tydzień od 7 do 22, a w soboty od 9 do 17.

Co – poza pieniędzmi – wniósł do inFaktu PNC? Czego się nauczyliście od tego inwestora?

Wejście Point Nine Capital do naszej spółki spowodowało ostre przyspieszenie. Mogliśmy zatrudnić bardzo wartościowych ludzi i tym samym realizować nasz cel, jakim jest dokonanie zmiany na rynku księgowości w Polsce. Inwestor nauczył nas mierzyć nasz biznes i żyć zasadą „you can’t improve what you don’t measure”. Dzięki temu zaczęliśmy lepiej rozumieć inFakt i szybko usprawniać procesy wewnętrzne. RTAVentures i Piotr Kulesza rozwinęli nas z kolei w zakresie business developmentu oraz udostępnili kontakty do wielu doświadczonych menadżerów, przedsiębiorców. Tomasz Modzelewski nauczył nas marketingu w pełnym tego słowa znaczeniu i cały czas nas go uczy.

W tym momencie wszystko wygląda pięknie, ale czy były po drodze momenty zwątpienia w to, że się uda? Kiedy wystąpiły i jak sobie z nimi poradziłeś?

Będąc przedsiębiorcą żyjesz na sinusoidzie: czasem jest lepiej, a czasem gorzej. Ale jako przedsiębiorca wiesz, że sobie poradzisz, inaczej byś nim nie był. Po prostu musisz wierzyć, że na końcu czeka zwycięstwo i nie poddawać się w trudnych chwilach. Kiedy byłem dzieckiem i nie wychodziło mi w szkole rodzice mówili mi, że Wiktor znaczy zwycięstwo. Do dzisiaj żyję tą zasadą.

Mówiłeś kiedyś, że wypłacacie sobie z Sebastianem pensję mechanika samochodowego, bo nagroda ma być na końcu. Przyszedł już na nią czas, czy nadal nie obciążacie spółki wysokimi pensjami dla założycieli?

Zarabiamy przyzwoicie, ale zgodnie z japońską filozofią „jedz na 80% sytości”, nie przesadzamy i nie zabieramy największej części z tortu. Nienajadanie się do pełna pozwala cały czas rozwijać organizację i szukać kolejnych ścieżek wzrostu.

 

Komentarze