Inwestycje

Czy inwestycje w wierzytelności to dobra alternatywa niezależnie od hossy czy bessy?

proseed31-jakniewystarczycinwestora-milos-tasic

Każdy inwestor – nawet ten, który swoją strategię opiera w zdecydowanej części na nabywaniu i sprzedawaniu akcji na giełdzie – nieustannie poszukuje instrumentów, które zapewnią jego portfelowistabilny wzrost, w szczególności w czasach niepewności lub kryzysu.

Do tej pory szansę na to upatrywał w szczególności w inwestycjach alternatywnych – takich, jak: kruszce czy nieruchomości. Rzeczywiście, przez lata produkty te okazywały się bardzo skuteczne i pozwalały efektywnie chronić kapitał przed licznymi zawirowaniami na rynku notowań. Problem w tym, że nie gwarantowały tego w każdych warunkach, np. w momencie pojawienia się spadków na rynku konkretnego dobra. I to właśnie głównie z tego powodu uwaga potencjalnych inwestorów coraz częściej skierowana jest dziś na sektor wierzytelności, który z roku na roku potwierdza swój ogromny potencjał.

Mimo tego, że rynek wierzytelności w rozumieniu instrumentu finansowego nadal jest jeszcze bardzo młody, to jego wielkość już teraz robi wrażenie – wartość nominalna wierzytelności zarządzanych tylko przez członków KPF to już co najmniej 57 mld złotych.

Do tej pory inwestorzy, dążący do tego, by chronić swój kapitał, stawiali przede wszystkim na inwestycje w fundusze lokujące środki swoich uczestników w takie dobra, jak: kruszce, nieruchomości, monety, zabytkowe samochody, dzieła sztuki, wina, a nawet komiksy, konie czy znaczki pocztowe. Popularność tego typu instrumentów w sposób naturalny wzrastała wraz z nasilaniem się fluktuacji na giełdzie, czego konsekwencją były wyraźne wahania wyceny bieżącej akcji.

Fundusze te oferowały niższe stopy zwrotu niż agresywne instrumenty oparte na akcjach giełdowych, co nie zmieniało faktu, że były znacznie skuteczniejszym rozwiązaniem ‘na ciężkie giełdowe czasy’. Nie można jednak powiedzieć, że jako jedyne efektywnie chroniły kapitał w warunkach daleko odbiegających od oczekiwań podmiotów rynkowych.

Od kilku lat coraz większym zainteresowaniem cieszą się bez wątpienia fundusze sekurytyzacyjne – pozwalające na inwestowanie w portfele wierzytelności. Wielu utożsamia je z kolejnym instrumentem alternatywnym, ale jak się okazuje nie do końca słusznie.

„Fundusze sekurytyzacyjne często zalicza się do funduszy alternatywnych ze względu na to, że inwestują po prostu w aktywa inne niż papiery wartościowe. Tymczasem ja uważam, że taka klasyfikacja jest z jednej strony mało precyzyjna i nie do końca odpowiednia, ale co więcej – także krzywdząca dla tych pierwszych. Owszem, są to często inwestycje długoterminowe i w dużej mierze niezależne od giełd, ale czy można jednak zrównywać zakup znaczków pocztowych z zakupem wierzytelności?

Wydaje się, że pomiędzy tymi instrumentami więcej niż podobieństw znajdziemy jednak różnic, o których warto pamiętać zwłaszcza teraz – w momencie rosnącej popularności obu metod inwestowania. Jako FORUM TFIbyliśmy pierwszymi, którzy na szeroką skalę wprowadzili na polski rynek unikalny model funduszy sekurytyzacyjnych. Już dziś ma on bardzo wielu zwolenników, o czym świadczy choćby rosnąca liczba oferowanych tego typu funduszy oraz realne korzyści finansowe płynące ze stopniowego umarzania ichcertyfikatów. Przykładowo poziom zysku w naszych funduszach waha się między 7% a 13%” – mówi Mateusz Sarapata, prezes zarządu FORUM TFI.

W funduszu sekurytyzacyjnym doświadczony i uważnie śledzący rynkowe realia zespół specjalistów jest w stanie zapewnić swoim inwestorom atrakcyjną stopę zwrotu, której uzyskanie za pomocą alternatywnych instrumentów nie jest już takie oczywiste. W przypadku kruszców czy nieruchomości trudno bowiem jednoznacznie stwierdzić, który moment na inwestycje wydaje się najwłaściwszy, a zbyt późna inwestycja znacząco zmniejsza szansę na satysfakcjonujący zysk. Z kolei dobre zarządzanie w funduszu sekurytyzacyjnym zdecydowanie podnosi prawdopodobieństwo, że inwestycja się sprawdzi, a więc inwestorzy osiągną założony zysk, gdyż rynek wierzytelności nie jest w tak dużym stopniu podatny na fluktuacje jak choćby rynek kruszców czy nieruchomości.

Inną zasadniczą różnicą pomiędzy funduszami sekurytyzacyjnymi a stricte alternatywnymi jest horyzont czasowyinwestycji. Niezwykle trudno znaleźć fundusz alternatywny, który może zapewnić atrakcyjny poziom zysku w wymiarze krótkoterminowym. Z reguły beneficjentami tego typu instrumentu są podmioty lub osoby indywidualne, które są gotowe poczekać na właściwy moment, kiedy dany rynek (kruszcu, nieruchomości etc.) odpowiednio ‘dojrzeje’.

Inaczej jest w przypadku funduszy sekurytyzacyjnych, charakteryzujących się stosunkowo elastycznym horyzontem inwestycyjnym – regulowanym poprzez dobór do portfela określonego rodzaju aktywów. Tym samym inwestorzy mają wybór i mogą zdecydować się na produkt, który najbardziej im w danym momencie odpowiada. Lokując swe środki w funduszu opartym choćby na wierzytelnościach hipotecznych, muszą się spodziewać dłuższego okresu inwestycyjnego niż w przypadku zaangażowania się w produkt bazujący przykładowo na wierzytelnościach z branży telekomunikacyjnej.

„Fundusze sekurytyzacyjne to niewątpliwie instrument finansowy, który warto brać pod uwagę przy tworzeniu strategii inwestycyjnej, m.in. dlatego, że w przeciwieństwie do funduszy alternatywnych może on zapewniać atrakcyjną stopę zwrotu niezależnie od tego, w jakiej fazie znajduje się aktualnie rynek – czy panują na nim wzrosty, czy też rządzi bessa. Dotyczy to zwłaszcza polskiego rynku wierzytelności, któremu daleko jeszcze do poziomu pełnego nasycenia. Dodając więc do tego kompetencje podmiotów zarządzających, umiejących tę sytuację odpowiednio wykorzystać, inwestycja w wierzytelności okazuje się tym samym rozwiązaniem równie dobrym przy niemal każdych warunkach zewnętrznych” – dodaje Mateusz Sarapata.

FORUM TFI

Komentarze