Inwestycje

Papier czy sztaba, czyli jak inwestować w złoto

Rozwój rynku finansowego daje inwestorom nowe możliwości dywersyfikacji ich portfela. Osoby poszukające możliwości uzyskania zysku oraz bezpieczeństwa w zachowaniu wartości ulokowanych środków pieniężnych, nie mają do wyboru wielu możliwości, które pozwolą na osiągnięciu obydwu celów. Istnieje jednak wąska grupa tzw. ‘bezpiecznych przystani’, które posiadają obydwie cechy, m.in. złoto. Coraz popularniejsze staje się nabywanie złota w formie papierowej, w postaci certyfikatów inwestycyjnych funduszy kupujących złoto, funduszy ETF, opcji, bądź kontraktów CFD, notowanych na popularnych platformach foreksowych.

Na wartość złota wpływają dwa czynniki. Pierwszy to cena metalu wyrażona w dolarach amerykańskich. Drugi, z punktu widzenia polskiego rynku, kurs złotówki do dolara. W 2000 r. kruszec był wart 200-300 USD, by w 2011 przekroczyć 1800 USD. Obecnie notowania złota oscylują wokół 1200 dolarów amerykańskich.

Złoto niewątpliwie kojarzone jest jako środek zabezpieczający przed inflacją, której towarzyszą wysokie stopy procentowe. Ostatnia dekada na świecie charakteryzowała się odwrotnymi zjawiskami. Amerykański i europejskie banki centralne obniżały koszt pieniądza do historycznie niskich poziomów, ku pobudzeniu inwestycji i konsumpcji. Na wartościach zyskiwały aktywa ryzykowne, typu akcje. W grudniu 2015 roku poziom notowań złota wynosił ok. 1060 -1080 dolarów za uncję. W styczniu i lutym 2016 roku jego cena gwałtownie wzrosła do poziomów przekraczających 1200 dolarów. Przyczyną są pierwsze obawy o wzrost gospodarczy na świecie, zagrożenie nadejściem kryzysów ekonomicznych w rozwijających się gospodarkach, a z drugiej strony – obawy o nadejście inflacji w największej gospodarce świata – Stanach Zjednoczonych – przekonuje Jarosław Żołędowski, Prezes Zarządu Mennicy Skarbowej S.A.

Nie wszystko złoto, co się świeci?

Jednym z ciekawych sposobów dywersyfikacji portfela wskazywanych przez ekspertów jest nabycie jednostek uczestnictwa i certyfikatów inwestycyjnych w funduszach zarządzanych przez polskie podmioty typu TFI. Do jego zalet niewątpliwie należy płynność i opieka nad inwestycją fachowców-zarządzających funduszem. Decydując się na tę formę inwestycji należy jednak pamiętać, że inwestor nie dysponuje fizycznym złotem. Co więcej, fundusz inwestycyjny także go nie posiada. TFI kupuje m.in. akcje spółek wydobywających złoto, produkujących biżuterię, a przede wszystkim nabywa kontrakty terminowe (zakłady o przyszłą cenę) na złoto na światowych rynkach, typu COMEX. Bardzo często doradcy inwestycyjni wyczulają swoich klientów na znaczne koszty takich działań. Pomijając często wymaganą opłatę początkową, inwestor co roku ponosi koszt zarządzania, czyli ok. 3-4 proc.

Kolejną niedogodnością tej formy inwestycji jest często konieczność posiadania znacznych środków – jeśli TFI prowadzi SFIO (specjalistyczny otwarty fundusz zamknięty) – wtedy minimalna inwestycja to 40 tys. euro.

Bardziej przyjazne zainteresowanym złotem wydają się być Fundusze typu ETF (Exchange Trade Funds). Produkty te nie są jednak dostępne na polskim rynku. Opierają się na dokładnym odwzorowaniu notowań złota, przy czym ich koszty są nieco niższe w porównaniu z ofertą TFI. Co ważne, fundusze prowadzące ETF-y realnie kupują złoto fizyczne, co nie zmienia faktu, że inwestorzy nie mogą nim dysponować.

Zwolennicy ETF-ów na złoto mogą je nabyć tylko przez zagraniczne fundusze, co stwarza problemy organizacyjne (chociażby przy rozliczeniu podatku PIT) i wymaga niewątpliwie dużej wiedzy z zakresu rynku kapitałowego. Opcje i kontrakty terminowe typu futures to najbardziej zaawansowane instrumenty, których również nie uda się znaleźć w Polsce. Charakteryzują się wysokim ryzykiem i są obarczone dużym prawdopodobieństwem straty – mówi Jarosław Żołędowski.

Polski rynek osobom zainteresowanym inwestycjami w złoto oferuje specjalne konta na platformach foreksowych (kontrakty typu CFD), gdzie każdy inwestor ma dostęp do co najmniej kilkudziesięciu produktów (waluty, akcje, ETF-y, surowce i metale, w tym złoto), a próg inwestycji to nawet 10 zł. Kontrakty na złoto zaczynają się od ok. 50 zł, gdzie nabywa się 1 proc. ich wartości (np. 1250 dolarów jako złota x 4 zł jako kurs USD/PLN).

Płacąc 50 zł, realnie kupuje się złoto za 5 tys. zł! Ruch cenowy rzędu 1 proc. (np. 12,5 dolarów, jako ruch z 1250 do 1237,5) powoduje, że depozyt 50 zł podwaja się, lub inwestor go traci (zależności czy obstawiany był spadek czy wzrost). Kontrakty CFD są więc często wskazywane przez ekspertów jako produkt dostępny dla każdego. Nie są obarczone wysoką prowizją. Na rzecz platformy należy jednak wnosić opłatę za otwartą pozycję (zarówno długą jak i krótką) w postaci punktów swapowych, co przy inwestowaniu długoterminowym jest nieopłacalne. Trzeba też pamiętać, że kontrakty te są bardzo ryzykowne i wiążą się z utratą nawet całego depozytu w krótkim czasie.

Ostatnią możliwością oferowaną inwestorom w Polsce są tzw. produkty strukturyzowane, które przyjmują postać lokat inwestycyjnych i są niekiedy oferowane przez banki komercyjne. Na bazie klasycznej lokaty bankowej klienci otrzymują ekspozycję na złoto, zależną od ceny instrumentu. Produkt zawiera gwarancję zwrotu 100 proc. kapitału i daje możliwość zysku – w przypadku wzrostu cen złota.

Produkty strukturyzowane to ciekawa propozycja, bo klient posiada bezpieczeństwo ulokowanych środków, ale z drugiej strony osiągnięte zyski są w dużej mierze „konsumowane” przez bank, przez co inwestujący nie osiągnie zakładanej, teoretycznej stopy zwrotu. Sam bank w każdym przypadku wygrywa, bo zyskuje od klienta znaczne środki, którymi przez okres obowiązywania lokaty może dowolnie dysponować, np. udzielając wysokooprocentowanych kredytów innym klientom – podsumowuje Żołędowski.

A jednak sztaby

Inwestowanie w złoto w formie papierowej niesie za sobą poważne ryzyko. Inwestor nie dysponuje fizycznie kruszcem, a jedynie zapisami w formie elektronicznej. Jest też podatny na ewentualne fale wahań kursowych, a w krótkim terminie możliwe istotne spadki, szczególnie przy posługiwaniu się dźwignią finansową. Ponadto ponosi też znaczne koszty inwestycji długoterminowej. Alternatywą może być więc inwestycja bezpośrednio w kruszec, który od lat traktowany jest jako uniwersalny środek wymiany, chroniący przed utratą wartości pieniądza papierowego. Planując zakup fizycznego złota inwestycyjnego kupujący powinni brać pod uwagę dwa rodzaje produktów, markowe sztabki złota i monety bulionowe. W przypadku mniejszych inwestycji właściwsze wydają się być monety bulionowe. Ponadto są one rekomendowane jeśli kupujący planuje sprzedać je poza Unią Europejską. Natomiast przy planowaniu większych zakupów (powyżej 20 tys. złotych) warto wziąć pod uwagę sztabki, których cena w znacznie większym stopniu jest zbliżona do kursów giełdowych.

Rozważając inwestycję w złoto kupujący powinni wybrać przede wszystkim sprawdzonych dostawców. Należy też przemyśleć, w jaki konkretnie produkt chce się zainwestować i pamiętać, że tego typu inwestycje przynoszą zysk przynajmniej w terminie 1-5 lat. Złoto nie jest dobrą formą inwestycji dla osób, które myślą o szybkim zysku. Biorąc jednak pod uwagę obecną kondycję GPW oraz niski poziom oprocentowania lokat, w kilkuletniej perspektywie wydaje się jednak dość atrakcyjną alternatywą dla inwestorów – mówi Jarosław Żołędowski.

Mennica Skarbowa S.A. to jeden z największych sprzedawców złota inwestycyjnego oraz innych metali szlachetnych w Polsce, oferujący produkty najbardziej renomowanych mennic z całego świata. W swojej działalności łączy tradycję oraz wieloletnią wiedzę na temat rynku metali szlachetnych oraz doświadczenia na polu doradztwa inwestycyjnego. Posiada szeroką ofertę produktową i fachowo doradza w zakresie inwestycji. Od maja 2012 r. spółka jest notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych na rynku NewConnect.

Grzegorz Ćwiek
InnerLook

Komentarze