Kariera

Badacz danych – najbardziej poszukiwany zawód w 2016 roku

capital_express

Według ankiety „25 Best Jobs in America” autorstwa Glassdor Survey najbardziej poszukiwanym zawodem w tym roku w Stanach Zjednoczonych będzie badacz danych (data scientist). Hal Varian, główny ekonomista Google, idzie o krok dalej i określa tę profesję mianem „najbardziej pożądanego zawodu tego dziesięciolecia”.

Mediana wynagrodzeń pracowników sektora analityki Big Data sięga w USA 116 840 USD. Szacuje się, że na amerykańskim rynku do 2020 roku może zabraknąć nawet 4 mln specjalistów od analityki danych. Deficyt badaczy danych odczuwa również polska branża IT.

Big Data odcyfrowana

Jeff Hammerbacher oraz D.J. Patil to dwaj ojcowie-założyciele terminu „Big Data Scientist”. Ukuli tę nazwę już w 2008 roku, akcentując konieczność analizy danych w Sieci. Wielu kwitowało wówczas tę deklarację uśmieszkiem politowania. Jednak to Hammerbacher i Patil mieli rację. Po latach amerykański Forbes zaliczy obydwu Panów do grona siedmiu najbardziej wpływowych badaczy danych na świecie. Zajmą drugie miejsce na pudle, tuż za szefem Google, Larrym Pagem.

– Badacz danych to wciąż młody zawód, który nie zdołał jeszcze okrzepnąć na rynku i zakorzenić się w powszechnej świadomości. W 2008 roku portal LinkedIn postanowił przebadać profile zawodowe swoich użytkowników. Okazało się, że żaden użytkownik nie zadeklarował się jako Big Data Scientist. Za to podczas ponownego badania w 2013 roku wspomnianą profesję wpisało w swoich profilach 3 440 użytkowników portalu. Dzisiaj to jeden z najczęściej poszukiwanych zawodów w Dolinie Krzemowej. Niestety, rynek boryka się z poważną trudnością, bowiem wykwalifikowanych pracowników od Big Data jest jak na lekarstwo – tłumaczy Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies, prezes największej platformy Big Data w tej części Europy, w której zasięgu znajduje się praktycznie każdy polski internauta.

Łatwo odgadnąć, że firmy działające w obszarze analityki internetowej toczą o takich pracowników regularną wojnę. Josh Sullivan, lider niemal pół tysięcznej grupy „badaczy danych” w firmie konsultingowej Booz Allen Hamilton twierdzi, że użytkownicy, w których profilu zawodowym na LinkedIn widnieje wpis „data science”, otrzymują dziś od rekruterów nawet sto maili dziennie z propozycją zmiany pracy. Dlaczego badacze danych są tak łakomym kąskiem na celowniku headhunterów?

Specjalista od Big Data na wagę baryłki ropy naftowej

– Specjaliści od Big Data to pracownicy sektora gospodarki cyfrowej, kluczowej gałęzi w ekonomii społeczeństw postindustrialnych, w których główną rolę odgrywa informacja, a właściwie: dostęp do informacji. To właśnieinformacje, czyli dane, są nową ropą naftową – jak zgrabnie ujął to Clive Humby. Pracownicy sektora Big Data są specjalistami do spraw pozyskiwania, analizowania, segmentowania i interpretowania informacji, jakie internauci pozostawiają po sobie na witrynach. Ich wiedza jest kombinatem wiadomości z zakresu ekonomii, matematyki, statystyki oraz nowych technologii. Właśnie do tych nauk nawiązuje termin „scientist” (naukowiec, badacz), używany w nawie tego zawodu – tłumaczy Piotr Prajsnar.

Jak wynika z raportu McKinsey Global Institute Big Data Scientist już teraz jest jednym z najbardziej pożądanych zawodów nie tylko w USA, ale i na całym świecie. Do 2020 roku luka na rynku pracy w USA wyniesie już ponad 1,5 mln wolnych stanowisk, czekających na obsadzenie przez specjalistów od Big Data na stanowiskach kierowniczych, zaś cały deficyt stanowisk powiązanych z Big Data może sięgnąć nawet ponad 4 mln nieobsadzonych stanowisk. Deficytowi pracowników sprzyja dwucyfrowe tempo, w jakim rozrasta się ilość danych w Sieci. Oracle szacuje, że obecnie Internet liczy ponad 8 ZB danych, ale w 2020 roku będzie to już 45 ZB.

Magister Big Data

Ten deficyt specjalistów dostrzegły już uczelnie wyższe. W odpowiedzi na alarmujące sygnały spływające ze środowisk biznesowych, wdrożyły do swojej oferty edukacyjnej studia dedykowane zagadnieniom Big Data. Przykładowo Uniwersytet w Iowa uruchomił w 2013 roku kierunek Analityka Biznesowa i Systemy Informacyjne. Na pierwszy rok studiów zapisało się ponad 170 studentów.

– Polska, która mimo wszystko jeszcze raczkuje na rynku Big Data, rynkowa luka w zawodzie badaczy danych również jest odczuwalna. Już obecnie na portalach z ogłoszeniami o pracę coraz więcej rekruterów poszukuje osób z doświadczeniem w Big Data. Zapotrzebowanie zgłasza sam biznes: według badania autorstwa InsightExpress 8 na 10 polskich menedżerów IT sądzi, że Big Data stanowiło będzie trzon strategii ich przedsiębiorstw w ciągu najbliższych pięciu lat – mówi Piotr Prajsnar – Nasza firma również poszukuje aktualnie specjalistów od analityki danych, choć nie tylko ich. Szukamy Java Developerów i data minerów, a przede wszystkim: ludzi z pasją, którzy chcieliby zgłębić się, dosłownie i w przenośni, w cyfrowy świat danych. Nasza firma planuje zwiększyć swoją aktywność na rynkach zagranicznych, więc zamierzamy rekrutować biznesowych specjalistów i badaczy danych z całej Europy – dodaje CEO Cloud Technologies.

Polskie uczelnie nie zamierzają przespać tego czasu. Szkoła Główna Handlowa w październiku zeszłego roku uruchomiła pierwszą edycję dwusemestralnych studiów podyplomowych: Inżynieria Danych – Big Data. Koło Statystyki i Demografii SGH organizuje konferencje przybliżające te wątki studentom, wśród których znajdą się być może przyszli badacze danych. Podobnie Instytut Podstaw Informatyki PAN zachęca do podjęcia studiów podyplomowych na kierunku „Metody i narzędzia nowoczesnej analizy danych w biznesie”. Z kolei Politechnika Warszawska od 2012 organizuje seminaria poświęcone tematyce Big Data. W polskiej nauce pierwsze oznaki zainteresowania potencjałem tej branży są już widoczne.

Big Data Scientist będzie niebawem wymieniany jednym tchem obok takich profesji jak prawnik, chirurg czy dentysta. Oprócz obiecujących perspektyw zawodowych i gwarancji wolnych stołków, w Big Data kuszą także zarobki. A te dla wielu mogą okazać się propozycją nie do odrzucenia.

Big Data = Big Money?

Frank J. Ohlhorst to dziennikarz IT, który zaczął zajmować się tematyką Big Data zanim jeszcze stało się to modne. W książce „Turning Big Data into Big Money” przywołał zasadę 4V, za sprawą której Big Data może (ale wcale nie musi) generować Big Money, czyli wielkie pieniądze.

– Te 4V to: Volume (ogromna ilość danych), Variety (ogromna ich różnorodność), Veracity (wiarygodność danych) oraz Velocity (zawrotna szybkość ich generowania). Te cztery czynniki składają się na wartość danych, w sensie zarówno merytorycznym jak i czysto finansowym – tłumaczy Łukasz Kapuśniak, Chief Technology Officer w Cloud Technologies.

Ohlhorst jednak nie odpowiedział wprost na pytanie: ile można zarobić na danych? Pokazuje raczej, na czym należy się skupić, żeby móc na nich zarobić. Mimo to można podać pewne szacunki zarobkowe branży Big Data. Przynajmniej w kolebce tej technologii, czyli w Stanach Zjednoczonych.

O oszacowanie średnich wynagrodzeń badaczy danych w USA pokusił się portal DataJobs. Według jego analityków zarobki specjalisty ds. Big Data wahają się w granicach 50 tys. USD – 75 tys. USD. W przypadku doświadczonych analityków mówimy już o widełkach cenowych rzędu 65 tys. USD – 110 tys. USD. Z kolei według Burtch Works mediana zarobków badacza danych ze stażem do 3 lat, który może pochwalić się dyplomem uniwersyteckim, dobrą znajomością języków programowania oraz metod statystycznych, wynosi 80 tys. USD. Ci, którzy pracują w branży dłużej mogą liczyć nawet na 150 tys. USD. Glassdor Survey, po przeanalizowaniu blisko 2 tysięcy aktywnych ogłoszeń na stanowisko data scientist, szacuje medianę wynagrodzeń pracowników tego sektora na ponad 116 tys. USD.

Czy to już „Big Money”? Zależy jak na to patrzeć. W USA są to zarobki, które stoją w tym samym rzędzie co pensje lekarzy czy prawników, a także wyspecjalizowanych programistów – lub lekko je przewyższają. W Polsce ten zawód dopiero raczkuje i brak jest szczegółowych analiz uwzględniających wynagrodzenia dla tej konkretnie profesji. Niemniej należy ona do tych finansowo ponadprzeciętnych i blisko jej do najlepiej opłacanych zawodów w branży IT.

Epoka Big (Smart) Data

Dr Vinton Gray Cerf z Google, szerszej publiczności znany jako „ojciec internetu”, już w 2008 roku zapowiadał nadejście czasów, w których koniecznością stanie się poznanie osoby po drugiej stronie kabla. Po to, by lepiej zrozumieć ją i jej potrzeby. Te czasy już nadeszły.

– Wolumen Big Data rośnie dziś w tempie dwucyfrowym, zaś dynamika wzrostu danych przekracza 40 proc w skali roku. IDC twierdzi, że rynek Big Data rozwija się w tempie sześciokrotnie szybszym niż cała branża IT. Markets and Markets prognozuje, że do 2018 roku globalny rynek Big Data wart będzie już 46,34 mld USD. IDC przelicza, że w 2020 roku na jednego mieszkańca Ziemi przypadnie wówczas ponad 5,2 GB danych. Według byłego prezesa Google, Erica Schmidta, w ciągu 48 godzin produkujemy w Internecie więcej danych niż od początku powstania cywilizacji do 2003 roku – tłumaczy Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies.

Nie popadajmy jednak w obsesję ilości. Bardziej podstawową kwestią jest dziś rozdzielczość czy też jakośćdanych, czyli to, co można z ich pomocą zrobić. Wówczas na pierwszym planie pojawia się pojęcie „Smart Data”, czyli danych już uporządkowanych i zinterpretowanych, pogrupowanych w profile behawioralne (profile zachowań) użytkowników Internetu. To przetworzone (niesurowe) dane, które przeszły przez warsztat wytrawnego badacza i stanowią solidną podstawę nie tylko do zbudowania konkretnej strategii komunikacyjnej, ale też do personalizacji Sieci.

Cyfrowy zawrót głowy

Ilość danych generowanych w Internecie faktycznie może przyprawiać o zawrót głowy. Rzecz w tym, żeby tej głowy nie stracić – i podjąć trud ich przeanalizowania. Obecnie wykorzystujemy stosunkowo niewielką część danych: średnio 20 proc. całego wolumenu Big Data to tzw. Smart Data, czyli dane, z których można zrobić biznesowy użytek. IDC pociesza jednak, że do 2020 roku będziemy już w stanie spożytkować 30 proc. całego wolumenu Big Data. Mimo istotnego skoku procentowego to jednak wciąż niewiele. Ten procent trzeba zwiększać, jeśli chcemy uczynić Internet bardziej przyjaznym użytkownikowi środowiskiem.

Oznacza to, że przed branżą IT tytaniczna praca do wykonania, w której liczyć się będzie każda para rąk na pokładzie. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że stanowiska typu Big Data Scientist, Big Data Architect czy Big Data Analyst, będą rosły jak grzyby po deszczu. To nie tylko pasjonujące i lukratywne zawody. To zawody (na miarę) przyszłości.

Cloud Technologies

Komentarze