Know How

Masaże w pracy, czyli historia sukcesu studenckiej firmy

Tomasz_Swiderski_Feel_It_02

Tomasz Świderski, chcąc zrealizować swój pomysł na firmę, najpierw dyskutował z komisją przyznającą środki unijne, która odrzuciła jego projekt, później przekonywał sceptycznych klientów. Dziś jednak nie ma wątpliwości, że dobrze zrobił, podejmując ryzyko.

Tomasz Świderski jest właścicielem firmy Feel It, która specjalizuje się w świadczeniu dość nietypowych, jak na polskie warunki, usług. Wykwalifikowana kadra dba o poprawne ustawienie stanowisk pracy, tworzy programy zdrowotne oraz wykonuje specjalistyczne masaże biurowe. Wszystko po to, aby zminimalizować dolegliwości, na jakie narażone są osoby spędzające 6-10 godzin dziennie za biurkiem.

– Chciałbym, aby biuro stwarzało możliwości regeneracji i odpoczynku. W tym kierunku idą wielkie korporacje, np. Google – mówi właściciel Feel It. –  Oprócz masażu, prowadzimy krótkie zajęcia pilates, gdzie wzmacniamy i rozciągamy najbardziej przeciążone partie ciała. Organizujemy także całe programy zdrowotne, na które składają się warsztaty z trenerami, dietetykami oraz fizjoterapeutami. Mówiąc w skrócie, dajemy firmom możliwość propagowania zdrowego stylu życia w pracy – dodaje.

Erasmus zmienił jego życie

Pytany o to, skąd wziął pomysł na biznes, pan Tomek odpowiada, że ważniejsza od inspiracji jest postawa, jaką przyjmuje się w życiu.

– Uważam, że to, jakimi jesteśmy ludźmi, powinno odzwierciedlać to, co robimy w życiu. Od dawna pomaganie innym sprawia mi przyjemność, lubię poznawać nowych ludzi i mam z nimi dobry kontakt. A to podstawa, jeśli chce się być dobrym fizjoterapeutą – przekonuje.

Z profesjonalnym masażem zetknął się na początku studiów na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Ukończył wtedy pierwszy kurs masażu, a ponieważ miał łatwość w nawiązywaniu kontaktów, masowanie szybko stało się jego sposobem na – skromny wówczas – zarobek.  Początkowo stosował techniki masażu klasycznego, jednak wraz z rosnącym doświadczeniem i poznawaniem nowych technik, wypracował swój własny styl, który uważa za bardzo efektywny. Dość powiedzieć, że niektórzy z jego pierwszych klientów korzystają z jego usług do dziś.

Przełomem w jego życiu były jednak studia w Norwegian School of Sport Sciences, które podjął w ramach programu Erasmus. W Norwegii zaczął bardziej dbać o zdrowie i formę.  Zainteresował się triathlonem, crossfitem oraz narciarstwem biegowym, a ponieważ życie w krajach północy jest drogie, dodatkowo musiał zacząć szukać pracy. Znalazł ją w gastronomii.

– Tak naprawdę ten wyjazd zupełnie zmienił moje podejście do życia i pracy. Bywało, że pracowałem po 14 godzin dziennie, w tym w nocy. To nauczyło mnie samodyscypliny, szacunku do pracy i samodzielności. Moje cechy charakteru, takie jak ciągła chęć ulepszania i usprawniania pewnych mechanizmów, spotkały się z uznaniem pracodawcy. Dzięki temu szybko awansowałem na samodzielnego szefa kuchni – opowiada.

Gdyby nie Erasmus, nie byłoby także firmy Feel It. W Oslo pan Tomek poznał prawnika, który opowiedział mu o masażach – jego pracodawca zamawiał je do biura! W Norwegii nie było to niczym zaskakującym, ale studenta temat ten bardzo zaciekawił. Poszukując dodatkowych informacji, szybko przekonał się, że takie usługi popularne są zarówno na zachodzie Europy, jak i w Stanach Zjednoczonych. Polska jednak była pod tym względem białą plamą.

W Polsce pod górkę

Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów w Europie. W wielu firmach panuje przeświadczenie, że im więcej pracujemy, tym większe korzyści osiąga przedsiębiorstwo. Czas pracy bywa jednak mylony z efektywnością, a to nie to samo. Wielogodzinna praca w jednej pozycji i pod presją czasu prowadzi do spadku wydajności, pogorszenia kreatywności i obniżenia zadowolenia z życia.

Na szczęście coraz częściej mówi się także o potrzebie zachowania równowagi pomiędzy pracą a życiem osobistym. Pojęcie „work-life balance” staje się modne i coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z korzyści płynących z dbałości o własne zdrowie i dobrą formę. W tym trendzie Tomasz Świderski dostrzegł szansę na własną firmę.

Aby ją jednak założyć, potrzebne były środki na odpowiedni sprzęt, między innymi na specjalne krzesła do masażu. Po ukończeniu studiów pan Tomek wziął udział w programie z Europejskiego Funduszu Społecznego. Zgłosiło się do niego ponad 1500 osób, ale dofinansowanie otrzymało jedynie 36 uczestników. Po drodze trzeba było przejść testy psychologiczne, rozmowy z psychologiem, odbyć szkolenia i w końcu wziąć udział w konkursie biznesplanów. I tu młody fizjoterapeuta natrafił na mur.

– W pierwszej turze pomysł został bardzo skrytykowany i oceniony negatywnie. Mój projekt opierał się głównie na usługach w miejscu pracy, co nie spodobało się komisji. Dla mnie możliwość poprawienia swojego stanu zdrowia bez wychodzenia z pracy była atutem, ale według komisji, to wada. Skrytykowano również zbyt kompleksową ofertę, a więc to, że proponowałem jednocześnie eliminację złego ustawienia stanowiska pracy, poprawę stanu zdrowia poprzez regularne masaże oraz organizowanie prewencyjnych ćwiczeń typu stretch&pilates dla zwiększenia elastyczności mięśni – opowiada pomysłodawca.

Na szczęście komisja nie okazała się głucha na argumenty przyszłego przedsiębiorcy. Jego odwołanie od odmownej decyzji zostało rozpatrzone pozytywnie, w efekcie czego pan Tomek otrzymał środki, o które wnioskował. Ostatecznie okazało się, że to on, jako jeden z nielicznych uczestników projektów, zrealizował swój biznesplan i odnalazł swoje miejsce na rynku.

Jak przekonać menedżera?

Choć firma funkcjonuje i ma coraz więcej klientów, nie oznacza to jednak, że codzienność założyciela tak nietypowego biznesu jest bajkowa. O ile sprawy organizacyjne udało się szybko opanować, o tyle trudności pojawiają się podczas spotkań biznesowych. Nieustannie największym problemem jest to, że menedżerowie często bagatelizują rolę masaży i traktują je z przymrużeniem oka.

– Niedawno, podczas prezentacji mojego pomysłu, jedna z osób decyzyjnych operowała argumentami typu: „niedługo zamiast pracować, będziemy tylko się relaksować”, czy też „czego to ludzie nie wymyślą, byle nie pracować”, albo „przecież mają karty sportowe, niech sami ćwiczą” – opowiada pan Tomek.

Co zrobić, gdy potencjalny klient okazuje tak wyraźny opór? Właściciel Feel It przedstawia wtedy argumenty poparte badaniami naukowymi. Wynika z nich, że pracownicy będą bardziej efektywni, jeżeli pozbędą się dyskomfortu bólowego. Sama perspektywa spotkania z fizjoterapeutą daje motywację do pracy, ponieważ pracownik wie, że wkrótce ktoś mu pomoże i zniweluje nagromadzone napięcia w mięśniach.

– Podczas spotkania namawiam sceptycznie nastawione osoby do wypróbowania masażu. Po 10-minutowej sesji dalsza rozmowa wygląda zupełnie inaczej. Uczucie lekkości po masażu jest najskuteczniejszym argumentem za taką formą terapii – przekonuje fizjoterapeuta.

Pracodawcy często zmieniają zdanie także wtedy, gdy docierają do nich reakcje pracowników zadowolonych z masażu.

Na szampana przyjdzie czas

W ocenie pana Tomka jeszcze nie nastąpił ten moment, w którym można otworzyć szampana i ogłosić sukces. Przed nim i jego zespołem wciąż jest wiele pracy, aby zmienić powszechne skojarzenia, jakie wzbudza słowo „masaż”. Dlatego właściciel Feel It pisze artykuły dotyczące zdrowej pracy w biurze i prowadzi stronę na Facebooku , na której promuje zdrowy styl życia. Dodatkowo firma jest obecna na targach oraz eventach branżowych, gdzie można spotkać ludzi odpowiedzialnych za HR w firmach.

– Moim celem jest zwiększanie świadomości wśród pracowników, edukowanie ich. Dlatego staramy się brać udział w jak największej ilości imprez, szkoleń, konferencji, gdzie pokazujemy nasze pomysły i dzielimy się naszą wiedzą – podsumowuje. – Wiem, że przede mną jeszcze wiele pracy, ale czas najwyższy, aby ktoś zmienił podejście Polaków do zdrowia w pracy! Moje działania wspierają przyjaciele oraz dziewczyna. Gosia, jako profesjonalna instruktorka fitness i pilates, także prowadzi zajęcia prozdrowotne dla pracowników– dodaje.

Cały zespół wzajemnie się wspiera, choć to Tomasz, jako szef firmy, nieustannie zabiega o kolejne zlecenia.

A co z satysfakcją z pracy? Tę zapewniają pracownicy obsługiwanych przedsiębiorstw, którzy często zwierzają się fizjoterapeutom i instruktorom, jak bardzo zajęcia wpłynęły na ich zdrowie i samopoczucie. Bardzo często też pod wpływem zajęć zmieniają swoje złe nawyki. Ich zadowolenie staje się siłą napędową firmy.

Komentarze