Know How

Oddaj projekt tłumom, łatwiej odniesiesz sukces

crowd_002

Wyobraźmy sobie świat, w którym firmy zatrudniają tylko kadrę zarządzającą najwyższego szczebla i podstawowy personel, nie ma agencji reklamowych, a wdrażanie nowych produktów finansowane jest z funduszy przyszłych nabywców. Wbrew pozorom nie jest to alternatywna wizja rzeczywistości, tylko możliwy do spełnienia w najbliższej przyszłości scenariusz. A to wszystko za sprawą rozwoju crowdsourcingu.

Crowdsourcing to praktyka pozyskiwania pożądanych usług, pomysłów czy treści poprzez zwracanie się z problemem do szerokiego grona specjalistów, zazwyczaj do zbiorowości internetowej. Wyraz powstał, jako zbitka angielskich słów „crowd” (ang. tłum) i „outsourcing” w 2006 roku, jednak początki metody sięgają jeszcze czasów starożytnej Grecji i demokracji Ateńskiej. Bliższym nam przykładem może być proces tworzenia English Oxford Dictionary, kiedy to otwarcie poproszono, by chętni wypisywali wszystkie znane im angielskie słowa z przykładami ich zastosowania w praktyce. W rezultacie pozyskano 6 milionów nowych wyrazów w przeciągu 70 lat.

Crowdsourcing staje się coraz bardziej popularny nie tylko w Stanach Zjednoczonych czy Zachodniej Europie, ale również w Polsce. Aby lepiej zrozumieć jego sposób funkcjonowania, posłużę się przykładem prawdopodobnie największej firmy działającej w tej branży – Innocentive.

Innocentive oferuje szereg usług, wśród których najważniejsze są tak zwane wyzwania. Są to zapytania skierowane do społeczności internetowej, w tym przypadku zarejestrowanych użytkowników serwisu, dotyczące przeważnie działalności badawczo-rozwojowej i innowacyjnej. W każdym z wyzwań organizacja lub indywidualna osoba formułuje zapytanie ofertowe, wyjaśnia, jaki rezultat chce osiągnąć oraz określa szczegółowe kryteria przyznania nagrody, która zazwyczaj wynosi około 10 000-20 000$, ale zdarza się, że sięga nawet 1 000 000$. Zapytania te mogą mieć najróżniejszą postać, a z pomocą tagów można je szeregować według dotyczących ich specjalizacji.

Innocentive działa podobnie do portalu ogłoszeniowego – zagadnienie  jest publikowane na stronie serwisu i czeka na reakcję społeczności. Jeżeli jakiś ekspert specjalizuje się w danej dziedzinie i jest w stanie przedstawić możliwe rozwiązanie problemu, może spróbować swoich sił w walce o główną nagrodę, w której uczestniczą często setki osób i zespołów.

Firmy, które zdecydują się na korzystanie z takich usług mogą bardzo wiele zyskać. Przede wszystkim płacą (i to też nie zawsze) jedynie za satysfakcjonujące ich rozwiązanie, które spełnia wszelkie kryteria. Minimalizują tym samym ryzyko niepowodzenia, które w branży B+R jest bardzo wysokie, co powoduje, że wiele projektów kończy się fiaskiem i w rezultacie nakłady pieniężne są marnowane. Przedsiębiorstwa wykorzystujące crowdsourcing zyskują również na tym, że nie muszą utrzymywać własnych działów badawczo-rozwojowych lub mogą znacznie zredukować w nich zatrudnienie, ponieważ działalność tego typu wyprowadzają na zewnątrz i w efekcie płacą za rozwiązanie znacznie mniej niż gdyby prowadziły je we własnym zakresie, opłacając najlepszych specjalistów. Dzieje się tak z dwóch powodów. Przede wszystkim jest znacznie większa szansa na to, ze w gronie setek tysięcy ekspertów zarejestrowanych na portalu znajdą się osoby mające większą specjalistyczną wiedzę, kompetencje i doświadczenie w danej dziedzinie i które rozwiążą dany problem szybciej, lepiej i taniej niż pracownicy danej firmy. Drugim z powodów jest ogromny udział społeczności z krajów rozwijających się. W Stanach Zjednoczonych średnia miesięczna pensja przekracza 3 000 USD, w Indiach jest przeszło trzydziestokrotnie mniejsza.
Crowdsourcing w tej postaci nie jest jednak pozbawiony pewnych wad. Ponieważ główną nagrodę może wygrać tylko jedno rozwiązanie, cała praca włożona przez setki osób zaangażowanych w dany projekt jest marnowana. Nawet bardzo wysoka nagroda pieniężna wygrana przez jednostkę oraz wyróżnienia dla osób, którym zabrakło niewiele, aby wygrać, nie równoważy kosztów poniesionych przez całą społeczność zaangażowaną w projekt, która poświęcała mu czas. Prowadzi to do nieefektywności. Krytyce podlega również średnia godzinowa stawka za pracę, która często plasuje się na poziomie znacznie niższym od minimalnej płacy krajowej. W crowdsourcingowym serwisie Amazon’s MechanicalTurk wynosiła ona przeciętnie 2,30$ za godzinę dla użytkowników ze Stanów Zjednoczonych. Wciąż jednak należy pamiętać, że większość społeczności aktywnej na portalach crowdsourcingowych pochodzi z krajów rozwijających się, przeważnie z Indii, Indonezji, Bangladeszu, czy też Ukrainy, Rosji, Chin i również, choć w mniejszym stopniu, z Polski. Szansa na zarobienie dziesiątek, a nawet setek tysięcy dolarów nieczęsto zdarza się w tych krajach. Dodatkowo większość społeczności to osoby, które pracują przy projektach dorywczo, po godzinach pracy. Daje to szanse na uzyskanie dodatkowego przychodu bez uszczerbku na życiu zawodowym. Innym rodzajem ryzyka, ponoszonym przez internautów zgłaszających rozwiązania, jest poleganie na uczciwości firmy zlecającej projekt. Jak już wspominałem wcześniej, firmy wypłacają nagrodę jedynie za rozwiązanie, które w pełni je satysfakcjonuje. Bardzo często jednak przedsiębiorstwa okazywały się być nieuczciwe i nie przyznawały nagrody pieniężnej za projekt, chociaż później wdrażały zaproponowane w nim rozwiązania. Nie wpływa to zbyt dobrze na wizerunek firmy tworzącej wyzwania jak i samych platform crowdsourcingowych. Dlatego coraz częściej ustala się w wymaganiach projektu czy własność intelektualna zostaje po stronie firmy, czy też tzw. „solvera”, który przystępując do wyzwania godzi się jednocześnie na zaproponowane warunki.

Kuba Wachałowicz ConQuest Consulting
Część druga artykułu – tutaj

Komentarze