Nieruchomości

Czy nieudana sprzedaż mieszkania może wiązać się z koniecznością zapłaty podatku?

Właściciel nieruchomości sprzedał mieszkanie. Jest już umowanotarialna, część płatności została przelana. Ale nabywca informuje, że nie ma całej sumy i proponuje zwrot mieszkania i odzyskanie pieniędzy. Obie strony decydują się na rozwiązanie umowy lub odstąpienie od niej i sprzedający oddaje pieniądze oraz otrzymuje mieszkanie. A co na to fiskus?

Organy skarbowe trzymają się zasady, że sprzedaż mieszkanianastępuje w chwili podpisania aktu notarialnego, na mocy którego nieruchomość zmienia właściciela. Takie stanowisko nie budzi wątpliwości, jeśli transakcja zostaje w pełni zrealizowana – sprzedawca otrzymuje gotówkę, zaś nabywca dostaje klucze do lokalu. Jednak zdarza się, że transakcja nie dochodzi do skutku.

Bo pieniędzy było za mało

Taki przypadek zdarzył się podatnikowi, który podpisał umowę sprzedaży mieszkania i nawet uzyskał od nabywcy większość z ustalonej kwoty. Ale potem okazało się, że nie uda mu się zgromadzić całej sumy i zaproponował sprzedawcy zwrot mieszkania w zamian za oddanie wypłaconych pieniędzy. Aby do tego doszło, sprzedający i nabywca muszą przed notariuszem złożyć oświadczenie woli o odstąpieniu od umowy sprzedaży ewentualnie zawrzeć porozumienie o jej rozwiązaniu, co zostanie dokonane w tym samym akcie notarialnym.

Cała operacja, choć nieco skomplikowana z punktu widzenia prawnego, doprowadzi do sytuacji, że nabywca dostanie pieniądze, zaś sprzedawca odzyska mieszkanie. I na tym całą sprawę można by zakończyć, gdyby nie fakt, że sprzedawca wszedł w posiadanie nieruchomości dzięki darowiznom, dokonanym w latach 2013 i 2014, tymczasem umowa została zawarta w roku 2015. To oznacza, że transakcja sprzedaży podlega podatkowi dochodowemu.

Dlatego sprzedawca zwrócił się do izby skarbowej z pytaniem, czy będzie musiał od transakcji zapłacić podatekdochodowy. Jego zdaniem, z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że umowa może zostać rozwiązana, jeśli nie została wykonana, czy to w wyniku niezapłacenia całej kwoty, czy też nieprzekazania pieniędzy. Innymi słowy, skoro umowa nie została wykonana, to kiedy dochodzi do jej wygaśnięcia, działa to z mocą wsteczną. A więc powstaje sytuacja, jakby umowy nie było, co oznacza, że nie było także przysporzenia majątkowego, czyli dochodu, od którego trzeba podatek zapłacić.

Obowiązek powstał mimo wszystko

Niestety, Izba Skarbowa w Katowicach uznała stanowisko podatnika za nieprawidłowe. W interpretacji z 31 marca 2016 r. (sygnatura IBPB-2-2/4511-7/16/NG) stwierdziła, że wraz z podpisaniem umowy sprzedaży nieruchomości po stronie sprzedającego powstał obowiązek podatkowy, którego rozwiązanie umowy wcale nie zniesie.

Mianowicie urzędnicy fiskusa uznali, że do zmiany właściciela mieszkania dochodzi z momentem podpisania aktu notarialnego. I choć rzeczywiście można umowę rozwiązać, lecz to wcale nie znosi skutków prawnych – aby naprawdę doszło do zmiany właściciela, konieczne jest orzeczenie sądu albo umowa między sprzedającym a nabywcą.

W efekcie – zdaniem fiskusa – w omówionym przypadku nie będziemy mieli do czynienia z sytuacją, kiedy oświadczenie nabywcy i sprzedającego znoszą skutki prawne (czyli powstaje stan, jakby umowy w ogóle nie było). Efekt będzie taki, jakby zostały zawarte dwie umowy sprzedaży o przeciwnych skutkach. Czyli w przypadku pierwszej umowy powstaje obowiązek podatkowy.

Mieszkanie kupione na nowo

Jednakże – na szczęście dla podatnika – Izba Skarbowa zakwestionowała sposób argumentacji podatnika (twierdzenie, że rozwiązanie umowy powoduje, że w ogóle nie powstaje obowiązek podatkowy), ale nie nakazała mu podatku zapłacić. Bo w interpretacji znalazła się informacja, że zobowiązanie podatkowe, powstałe przy zawarciu aktu notarialnego, zniknie wraz z odstąpieniem od umowy sprzedaży.

Lecz pechowy sprzedawca musi się liczyć z jedną konsekwencją całej sytuacji. Stan prawny, wg fiskusa, jest taki sam, jakby właściciel mieszkania nabył je dopiero w roku 2015. A więc jeśli będzie chciał sprzedać lokal bez podatku, będzie musiał czekać 5 lat nie od roku 2014, ale od roku 2015. Czyli na zwolnienie podatkowe może liczyć dopiero w roku 2021.

Marek Siudaj, Tax Care

Komentarze