
O sposobie na uniknięcie podatku od czynności cywilno-prawnych informuje Gazeta Prawna. Wystarczy, by umowę zawrzeć za granicą, tam również musi znajdować się jej przedmiot – na przykład samochód.
Opodatkowaniu podlegają czynności cywilnoprawne, gdy ich przedmiotem są rzeczy znajdujące się w Polsce lub prawa majątkowe wykonywane w Polsce. Prawo wymaga, by poza granicami znajdował się również przedmiot umowy.
Oznacza to, że jeden Polak na wycieczce w Niemczech może sprzedać drugiemu na przykład samochód i od tej czynności nie muszą płacić PCC. W przypadku auta wartego 100 tys. zł, podatek wyniósłby 2 tys. zł. Dużo łatwiej mają osoby mieszkające blisko granicy. Urzędy Skarbowe będą wyczulone na takie transakcje, więc warto dobrze udokumentować wycieczkę.
Więcej szczegółów w Gazecie Prawnej.

Jeśli prowadzisz internetową sprzedaż a płatności przyjmujesz wyłącznie przelew lub za pośrednictwem poczty, nie musisz kupować kasy fiskalnej nawet po przekroczeniu 40 tys. zł przychodu. Takie stanowisko zajęła Izba Skarbowa w Łodzi.
Zwolniła z tego obowiązku przedsiębiorcę, który rozlicza się z klientami wyłącznie w formie bezgotówkowej. Uwaga: nie oznacza to, że automatycznie można w identycznej sytuacji nie kupować kasy fiskalnej – trzeba poprosić fiskusa o zwolnienie z obowiązku jej posiadania. Dzięki werdyktowi Izby Skarbowej z Łodzi (sygnatura akt nr IPTPP4/443-44/11-4/ALN, z 31 stycznia 2012) będzie to łatwiejsze.
Raz jeszcze przypomnijmy, że jest to możliwe tylko wtedy, gdy nie obracamy gotówką. Opisy przelewów pozwalają bowiem na łatwe i precyzyjne ewidencjonowanie przychodów i przypisanie ich do konkretnych czynności czy towarów. Jakakolwiek wpłata gotówkowa determinuje konieczność używania kasy fiskalnej – w opisanych warunkach.

Kontrola ze skarbówki nie jest przyjemna, ale wbrew legendom nie wyłączy firmy z funkcjonowania na długie tygodnie. Jakie masz prawa i obowiązki, kiedy kontrolerzy mogą przyjść i co robić? Przed kontrolą przysyłają zawiadomienie. Bać trzeba się wtedy, gdy przychodzą niezapowiedziani.
Urzędnicy kontroli skarbowej muszą poinformować z wyprzedzeniem o swojej wizycie – wysyłają pismo. W myśl rozporządzenia Ministra Finansów dokument ten musi wskazywać na zakres kontroli, jej czas i miejsce, a także zawierać dane dotyczące zarówno kontrolowanego, jak i organu, który postanowił przeprowadzić kontrolę.
Po otrzymaniu zawiadomienia mamy tydzień spokoju – urzędnicy przyjdą nie wcześniej, niż 7 dnia i nie później niż 30 od tego momentu. Są wyjątki – urzędnicy robią również tzw. kontrole doraźne – sprawdzają najczęściej czy podatnik używa kasy fiskalnej, czy daje wydruki i ewidencjonuje swoje, czy robi tzw. spis z natury. Takie kontrole są naturalne. Urzędnicy mogą przyjść bez zapowiedzenia, gdy realizują zlecenie organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Wtedy można się spodziewać również funkcjonariuszy urzędu celnego. I kłopotów.
Nieodbieranie zawiadomień również stanowi przesłankę – oraz podstawę! – do niezapowiedzianej kontroli.
Kontrolerzy muszą mieć ze sobą upoważnienie do przeprowadzenia kontroli, muszą też pokazać swoje służbowe legitymacje. Z chwilą ich prezentacji formalnie rozpoczyna się kontrola. Upoważnienie może być wystawione przez naczelnika urzędu skarbowego, naczelnika urzędu celnego, jak również władze samorządu terytorialnego. Upoważnienie jest imienne – musi zawierać imię i nazwisko kontrolera, nr legitymacji, czas rozpoczęcia kontroli i przewidywany czas jej zakończenia.
Kontrola nie jest prowadzona na wniosek innego podatnika, czyli bezpośrednio wskutek donosu. Ale może on spowodować, że kontrolerzy zainteresują się naszą działalnością. Kontrola jest jednak ich decyzją.
Podstawa prawna: Dział VI Ordynacji Podatkowej (artykuły 281-292)
Źródło: w artykule zostały wykorzystane informacje zawarte w tekście Elżbiety Węcławik i
Doroty Kępki z Tax Care

Podstawą sukcesu firmy są ludzie. Ale nawet jeśli zbierzemy najlepszych specjalistów, mogą nie stworzyć zespołu. Konflikty, brak współpracy – jak sobie z tym radzić? Polecamy wywiad z psychologiem biznesu, dr Anną Hełką w GazetaPraca.pl.
Według psychologa dobry zespół to taki, który jest efektywny, radzi sobie w różnych sytuacjach, rozwiązuje problemy i jest spójny. Jak go zbudować, przeczytacie w tekście Dobry zespół osiąga wysokie wyniki, skonfliktowany nie.

Do 20 lutego trzeba poinformować fiskusa o zamiarze płacenia kwartalnych zaliczek na podatek dochodowy. Płacenie ich co 3 a nie 1 miesiąc pozwala na dłuższe obracanie firmowymi pieniędzmi, zaoferowanie dłuższych terminów płatności lub daje po prostu czas na uzbieranie pełnej kwoty. Opcja kwartalna jest dostępna dla tzw. małych podatników lub osób rozpoczynających działalność gospodarczą.
Status małego podatnika przysługuje przedsiębiorcom, których roczne przychody ze sprzedaży wraz z VAT nie przekroczyły w poprzednim roku podatkowym równowartości 1 mln 200 tys. euro, czyli 5 mln 324 tys. zł. O zamiarze kwartalnych rozliczeń należy poinformować urząd pisemnie. Osoby rozpoczynające działalność mogą to zrobić w najpóźniej w dniu, w którym uzyskają pierwszy dochód, mali podatnicy – do 20 lutego.

Grupa Robocza e-Commerce, działająca w ramach IAB Polska, przygotowała „Poradnik e-Commerce dla kupujących” – praktyczny dokument dla osób zainteresowanych zakupami w Internecie. Grupa już po raz drugi przygotowała publikację dedykowaną zakupom online (pierwsza to „Dobre Zasady e-Commerce”).
Głównym celem poradnika jest edukowanie klientów, ale i sklepy znajdą w nim sporo rad. Poradnik można pobrać ze strony IAB.

Zmieniasz miejsce prowadzenie działalności i przenosisz firmę do innej miejscowości – złóż aktualizację formularza VAT-R albo czeka Cię kara.
Zgłoszenie rejestracyjne to jeden z najważniejszych obowiązków płatnika VAT. Niezależnie od okoliczności powinien go dokonać w terminie tygodnia od zmiany miejsca prowadzenia działalności. Czasem tego terminu trudno dotrzymać, gdy np. powiadomienie o zmianie wpisu w KRS idzie pocztą.
Warto więc załączyć od razu VAT-R do dokumentów składanych do sądu rejestrowego. Dokonana w ten sposób aktualizacja danych nie powinna budzić wątpliwości fiskusa.

Gazeta Prawna informuje o nowej metodzie polowania urzędników skarbowych. Biorą pod lupę wykorzystywanie służbowych aut do prywatnych celów. Większość firm na to nie pozwala, ale powszechną praktyką jest dojeżdżanie służbowym autem do pracy. Jest to przychód pracownika, który podlega opodatkowaniu.
Urzędnicy skarbówki podczas kontroli liczą auta na służbowych parkingach i – jeśli któreś nie wrócą na noc – pytają ich użytkowników o to, czy dojeżdżają nimi do pracy, załatwiają prywatne sprawy.
Jeśli pracownik się do tego przyzna, musi uiścić podatek od tej czynności, na ogół liczony od kosztu wypożyczenia podobnego samochodu. Również firma może mieć kłopoty – to ona powinna rozliczać takie „prezenty” i odprowadzać podatek z kieszeni pracownika.
Jak się zabezpieczyć? Przede wszystkim należy uczulić pracowników, by nie wykorzystywali aut do celów prywatnych i uważali w rozmowie z pracownikami skarbówki. Jeśli pracownik dojeżdża autem do pracy, warto rozważyć zawarcie z nim umowy cywilnoprawnej, regulującej zasady używania samochodu służbowego na cele prywatne oraz odpłatności z tego tytułu. Przy pomocy takiej umowy jej strony (pracodawca i pracownik) powinny mieć możliwość dowolnego określenia wartości przedmiotu umowy.
Sądzimy, że następnym krokiem urzędników skarbowych powinno być rozliczanie służbowych komputerów i telefonów do załatwiania prywatnych spraw. Ten proceder trzeba ukrócić i opodatkować

Co roku, wiosną, gdy Polacy rozliczają się z fiskusem, do urzędów skarbowych trafia kilkanaście tysięcy donosów o oszustwach podatkowych, ukrytych dochodach i nadużyciach. Przysyłają je sąsiedzi, konkurencja, skłóceni małżonkowie. Jak się ustrzec?
Po pierwsze: donosy to „zbrodnia w afekcie”. Wysyłają je na ogół ci, z którymi masz na pieńku. Zakładamy, że prowadzisz stuprocentowo legalny biznes i nie naginasz prawa. Wpadki jednak każdemu mogą się zdarzyć, lepiej od razu je wyprostuj. Jeśli tego nie zrobisz, każdy, kto o nich wie może być Twoim wrogiem.
Po drugie: nie dawaj nikomu pretekstu do podejrzeń. Żyjemy w kraju, w którym uczciwe prowadzenie biznesu jest trudne, czasem mniej opłacalne. Najprostsza rada – nie naginaj prawa. Wyrzucony pracownik, który zna szczegóły niezgodnej z prawem działalności może się chętnie podzielić wiedzą ze skarbówką. To samo zrobi konkurencja. Nie chwal się tym, że udało Ci się oszczędzić jakąś sumę na podatkowym triku.

Gazeta Prawna donosi, że urzędnicy skarbowi wpadli na pomysł jak rozliczać lewe dochody. Do tej pory osoby unikające podatków mogly twierdzić, że zajmują się prostytucją. W świetle prawa handlowanie własnym ciałem jest nieopodatkowane, bo państwo – pobierając np. VAT od tych czynności zachowywałoby się jak sutener. Fiskus zaczął więc żądać list klientów i opisu świadczonych usług.
Szczerze mówiąc nie wiemy jaka jest skala zjawiska, nikt nam znany nie tłumaczył w ten sposób swojego stanu posiadania. To pomysł dość bezczelny i raczej głupi. Serio traktują go jednak urzędnicy. Według DGP żądają dokładnych opisów działalności, list klientów, mogą nawet ich wzywać w celu poświadczenia informacji. Ponoć większość rzekomych seksualnych usługodawców wycofuje się ze swojej strategii.

Jego – a nie firmy. Jeśli więc przedsiębiorca przeleje nadwyżki z firmowego konta na prywatne, np. po to, by założyć lokatę, zyski z niej nie będą traktowane jako przychód z działalności gospodarczej. Są przychodem osoby prywatnej.
Podstawa prawna: art. 14 ust. 2 pkt 5 ustawy o PIT. Wynika z niego, że do przychodów z działalności gospodarczej zalicza się odsetki od środków na rachunkach bankowych utrzymywanych w związku z wykonywaną działalnością. Prywatne rachunki są z tej kategorii wyłączone. W tej sprawie orzekał również Naczelny Sąd Administracyjny: uzasadnienie prawomocnego wyroku z 26 sierpnia 2008 r. (sygn. akt II FSK 806/07).

Używaj futerałów, pokrowców i toreb na laptopy, tablety czy smartfony. Nie włączaj ich od razu po wejściu do ciepłego biura. I za nic w świecie nie ogrzewaj sprzętu np. na kaloryferze, chyba, że chcesz sprawdzić, ile się czeka na naprawę.
Największym zagrożeniem dla elektroniki nie jest sam mróz, lecz wilgoć, która się do sprzętu dostaje. Szybkie zamarzanie i odmarzanie mogą powodować zwarcia. Trzeba więc unikać szoków termicznych. Jeśli komputer mocno zmarzł w drodze do biura, daj mu chwilę się ogrzać w temperaturze pokojowej.
Pamiętajmy o transportowaniu sprzętu komputerowego w specjalnych futerałach – ta porada odnosi się zarówno do komputerów, jak i tabletów czy smartfonów. Według specjalistów Kroll Ontrack używanie futerałów nie jest gwarantem pełnej ochrony, pozwala jednak na zniwelowanie oddziaływania mrozu na nośnik danych.

Tax Care przypomina: udzielenie spółce pożyczki, dopłat czy oddanie sprzętu to jej dofinansowanie, czasem skutkujące zmianą umowy spółki. Od tej czynności trzeba odprowadzić podatek (od czynności cywilno-prawnych) i złożyć deklarację PCC-3 w ciągu 14 dni. W spółce cywilnej muszą to zrobić wspólnicy, w pozostałych – sama spółka jako podmiot prawa.
Jako podstawę opodatkowania należy przyjąć wartość zmiany kapitału zakładowego spółki, czyli kwotę, o którą został on powiększony. Jeśli wspomogliśmy spółkę pożyczką, to podatek zapłacimy od kwoty lub wartości pożyczki, przy dopłatach podstawę opodatkowania stanowi ich kwota. W przypadku wniesienia aportem środków trwałych,podstawę obliczania podatku stanowi roczna wartość nieodpłatnego używania, którą przyjmuje się w wysokości 4% wartości rynkowej rzeczy lub prawa majątkowego oddanego do nieodpłatnego używania.
Od tych sum można odliczyć opłaty związane ze zmianą umowy (notarialne, sądową i za zamieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym ogłoszenia o wpisach).
Podatek od tej czynności wynosi 0,5% jej wartości (na ogół kwoty wsparcia), na złożenie deklaracji PCC-3 i wpłacenie podatku mamy 14 dni.
Źródło: Tax Care

Zwiększenie płacy minimalnej od nowego roku skutkuje podwyższeniem grzywn za wykroczenia i przestępstwa skarbowe. Podstawowa składka kary to tzw. stawka dzienna. Wynosi obecnie 50 zamiast 46 zł. Wzrósł też próg, od którego nie mówimy o wykroczeniu, lecz przestępstwie skarbowym – do 7500 zł.
Próg to pięciokrotność minimalnego wynagrodzenia, czyli 5*1500 zł. Powyżej 7500 zł uszczuplenia podatku kary liczą się w stawkach dziennych (jedna to 1/30 minimalnego wynagrodzenia). Najniższa kara to 10, najwyższa – 720 stawek dziennych, czyli odpowiednio 500 i 36 000 zł. Nie ma jednak taryfikatora – karę ustala sąd biorąc pod uwagę dochody i warunki sprawcy.

Od początku roku kopie dokumentów rozliczeniowych do ZUS trzeba przechowywać przez 5 lat. W praktyce lepiej trzymać je przynajmniej 10 lat, by uniknąć kłopotów.
Pięcioletni termin to pokłosie skrócenia terminu przedawnienia zaległości wobec i od ZUS. Płatnik składek musi teraz przechowywać kopie deklaracji rozliczeniowych i imiennych raportów miesięcznych oraz dokumentów korygujących te dokumenty przez 5 lat od dnia ich przekazania do ZUS. Dopuszczalna jest forma elektroniczna lub pisemna.
Problem w tym, że nie zmieniły się przepisy o obowiązku sporządzania korekt dokumentów zgłoszeniowych i rozliczeniowych. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, płatnik musi jej dokonać, nawet za błąd sprzed więcej niż dekady. Bez dokumentu źródłowego będzie to niemożliwe. Nie warto więc wyrzucać niczego, co przekazaliśmy do ZUS.

Do rozliczenia PIT-ów zostały jeszcze 3 miesiące, ale fiskus już dziś przypomina o tym, by nie ukrywać dochodów. Faktycznie warto o to zadbać, bo w skrajnych przypadkach w przepaść polskiego budżetu wpadnie nawet 3/4 zarobionej przez nas sumy.
To informacje szczególnie przydatne dla przedsiębiorców, często osiągających dochody z różnych źródeł. Co się dzieje, gdy fiskus dopatrzy się, że osiągnęliście dochody wyższe, niż mówi deklaracja?
Pół biedy, jeśli w PIT wkradnie się błąd – wyjaśnienie sytuacji w Urzędzie Skarbowym jest kłopotliwe, ale możliwe. Najważniejsze, by wskazać źródło przeoczonego dochodu i dowody na uwiarygodnienie tej informacji. Wtedy podatnik zapłaci od tych dochodów podatek według skali plus odsetki.
Dochody, które fiskus znajdzie i uzna za celowo ukrywane będą oprocentowane znacznie wyżej. W ciągu 14 dni trzeba zwrócić państwu 75% ukrytych dochodów.

Stołeczna Pra-Co-Wnia wystartowała w maju 2011. Mieści się w przęśle Mostu Poniatowskiego, na piętrze – bardzo blisko centrum, lecz w spokojnej okolicy. W ofercie biurka na godziny, abonament, nieduże biura, salki konferencyjne, wirtualne biuro. Dużym plusem są niewygórowane ceny.
W ofercie są miejsca coworkingowe oraz dwa minibiura – 10 i 16 m2 za 1200 i 1500 zł netto. W cenie są oczywiście kawa, herbata, woda i internet. Studenci mogą liczyć na 24% zniżki na dowolny abonament. Za polecenie znajomego można liczyć na 50% miesięcznej zniżki. Udogodnieniem jest możliwość zarejstrowania firmy w Pra-Cow-ni pod tzw. wirtualnym adresem. Koszt to 190 zł m/c, dla użytkowników biura – połowę mniej. Na miejscu są 2 w pełni wyposażone sale konferencyjne (mała – 6 os., duża – 12 os.) Sale wyposażone są w projektory ,WiFi, flipcharty, tablice magnetyczne, express do kawy.
Centrum przystosowane jest dla osób niepełnosprawnych, wyposażone jest w specjalne windy i podjazdy. Do ścisłego centrum stolicy jest kilkaset metrów.
Cennik:
Diamentowy (bez limitu): 450 zł netto / miesiąc
Złoty (120 h/mc): 350 zł netto / miesiąc
Srebrny (80 h/mc): 250 zł netto / miesiąc
Brązowy (40 h/mc): 150 zł netto / miesiąc
Biurko na godziny: 10 zł netto – czyli w cenie kawy w knajpie
Szczegóły na www.pra-co-wnia.pl

Pracodawco! Chcesz, żeby pracownicy Cię znienawidzili? Zaproś ich na imprezę firmową – zapłacą od niej podatek, niezależnie od tego, czy napili się piwa, zjedli kiełbaskę i wysłuchali Twojego przemówienia czy bawili się na koncercie Beyonce.
17 stycznia to koniec imprez firmowych. Oficjalnie ogłosił to Naczelny Sąd Administracyjny, orzekając, że każde spotkanie integracyjne to przychód pracownika. I musi od niego zapłacić podatek. Do tej pory udziału w imprezie nie uznawano za przychód, bo rzeczywista wartość dla pracownika nie była możliwa do określenia. Była to dość realistyczna wykładnia – mówiąc kolokwialnie: jeden zje i wypije więcej od drugiego. Od tej pory całkowity koszt imprezy będzie trzeba dzielić równo między uczestników. A oni zapłacą podatek w wysokości 18 lub 32% – w zależności od tego według jakich stawek się rozliczają.
Wyjściem jest przekształcenie imprezy integracyjnej w szkolenie, które takiemu opodatkowaniu nie podlega. Trzeba będzie to jednak dobrze udokumentować, unikając jednocześnie elementów jednoznacznie rozrywkowych.

Do końca stycznia trzeba złożyć deklarację PIT-4R; dotyczy ona zaliczek na podatek dochodowy, pobranych od pracownika w poprzednim roku podatkowym. Nie składa się go w przypadku, gdy nie zostały pobrane jakiekolwiek zaliczki (formularz wykazuje wartość zerową) oraz gdy podatnicy opłacają zaliczki wyłącznie za siebie.
Firmy są zobowiązane do obliczania i pobierania w ciągu roku zaliczki na podatek dochodowy od osób, które uzyskują od tych zakładów przychody ze stosunku pracy i stosunków pokrewnych. Muszą je przekazać do US. Płatnicy podatku dochodowego zobowiązani są do złożenia PIT-4R do końca stycznia roku następującego po roku podatkowym, a w przypadku zaprzestania działalności – do dnia jej zaprzestania.

Konia z rzędem temu, kto zgadnie, ile firm nie figuruje w CEIDG, choć legalnie działają. Pół miliona. Najczęściej w bazie brakuje prostych informacji, jak NIP czy PESEL przedsiębiorcy. Sprawdź swoją firmę. Jeśli jej nie ma – działaj. Bez wpisu nie możesz np. startować w przetargach czy starać się o środki unijne.
Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej wystartowała z początkiem roku, ale wciąż kuleje. Co prawda wszystkie dane z urzędów gminnych zostały zaimplementowane do bazy, ale są niepełne. Ministerstwo Gospodarki sprawdza rekordy i ponoć za 3 miesiące ma mieć je uzupełnione. Co robić, jeśli Twojej firmy nie ma w internetowym spisie? Radzimy udać się do urzędu gminy i złożyć druk CEIDG-2 z wnioskiem o uzupełnienie danych.

Od 1 stycznia 2012 r. termin przedawnienia należności z tytułu składek i termin przedawnienia nienależnie opłaconych składek ZUS będzie wynosił 5 lat. Wcześniej ZUS mógł dochodzić swoich praw nawet przez 10 lat.
Nowy termin wprowadziła tzw. druga ustawa deregulacyjna. Wynika z niej, że przedawnienie należności z tytułu składek, którego bieg rozpoczął się przed 1 stycznia 2012 r., będzie następowało po upływie 5 lat, licząc od 1 stycznia 2012 r. Również w przypadku składek opłaconych nienależnie (czyli powodujących nadpłatę na koncie płatnika) termin przedawnienia od 1 stycznia 2012 r. będzie wynosił 5 lat.
Jest tylko jeden wyjątek – jeśli przedawnienie należności z tytułu składek rozpoczęte przed 1 stycznia 2012 r. nastąpiłoby zgodnie z przepisami dotychczasowymi wcześniej niż 1 stycznia 2017 r. (czyli po 5 latach od wejścia w życie ustawy), wówczas przedawnienie będzie następowało z upływem tego wcześniejszego terminu (czyli faktycznie z upływem, poprzednio obowiązującego, 10-letniego terminu przedawnienia).

Państwowa Inspekcja Pracy zaplanowała na 2012 ok. 88 tys. kontroli w firmach (w 2011 było ich 90,5 tys.). 24-25 tys. z nich będzie dotyczyło legalności zatrudnienia. PIP ma na ten cel 283 mln zł.
12% kontroli zaplanowanych na 2012 r. będzie dotyczyło zadań nadzorowanych przez GIP; 10% zadań okręgowych inspektoratów pracy; 32% zasadności zgłaszanych skarg i wniosków; 46% pozostałych zadań w ramach rutynowej działalności.
Inspektorzy sprawdzają przestrzeganie prawa pracy, legalność zatrudnienia, a także wyroby wprowadzane do obrotu pod względem bezpieczeństwa i higieny pracy. PIP udziela także porad; rocznie jest ich ok. 1,5 mln.
Według PIP, najwięcej nieprawidłowości wykrywanych jest w MSP. Inspekcja kontroluje niewielki odsetek firm, ale egzekwuje prawie 200 mln zł świadczeń rocznie.
PIP może nałożyć mandat karny, wystąpić z powództwem do sądu pracy, a w przypadku kontroli czasu pracy w transporcie drogowym nałożyć karę administracyjną. PIP może odstąpić od środków prawnych w przypadku pracodawcy rozpoczynającego działalność.

Naczelny Sąd Administracyjny wydał właśnie ważny wyrok – wszystkie wydatki gastronomiczne, ponoszone przez przedsiębiorcę w czasie spotkań z kontrahentem poza siedzibą firmy trzeba wliczać w reprezentację i nie są one kosztem podatkowym. Z jednej strony to kontrowersyjny wyrok, z drugiej – porządkuje strefę, w której orzecznictwo było niejednoznaczne.
Do tej pory za reprezentację uznawane były kosztowne, wystawne posiłki, które miały za zadanie „okazanie reprezentacyjności podatników” a nie np. kawa, herbata i ciastko czy zwykły obiad. Problemy zaczynały się w momencie, gdy trzeba było ustalić poziom tej reprezenatywności.
Różnica dla przedsiębiorców jest znaczna – reprezentacji nie można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów. Niedługo powinno ukazać się pisemne orzeczenie NSA, które da szerszy pogląd na sprawę.

Jedna piąta amerykańskich marketerów zamieszcza w wysyłanych emailach przyciski szybkiego udostępniania na portalach społecznościowych. Dwukrotnie zwiększa to szansę, iż mail trafi na Facebooka (bo na ten serwis trafia ponad 90% marketingowych maili, drugi jest Twitter – 46%) – wynika z badania przeprowadzonego przez GetResponse.
Eksperci z GetResponse, zbadali popularność oraz efektywność udostępniania wysyłanych newsletterów na najpopularniejszych portalach społecznościowych – Facebooku, Twitterze oraz LinkedIn. Przeanalizowane w tym celu zostały ponad 2 miliony wiadomości wysłanych przez amerykańskich użytkowników GetResponse.
Z badania wynika, że 18,3% marketerów udostępnia wysyłane emaile na portalach społecznościowych. 51,9% takich wiadomości zawiera możliwość szybkiego udostępnienia na jednym portalu, 40,6% – na dwóch, a 7,4% – na trzech. Tylko w 0,1% wiadomości znalazły się przyciski udostępnienia aż w czterech różnych portalach społecznościowych.
Według badania, bezkonkurencyjnie najpopularniejszym portalem wśród email marketerów jest Facebook. Aż 91,6% udostępnianych wiadomości ukazuje się właśnie na Facebooku. Na Twitterze za pomocą przycisków umieszczanych w wiadomości udostępnianych jest 46,1% newsletterów, a na portalu LinkedIn – 8,5%.
Wiadomości email, w których zostały umieszczone przyciski udostępniania na social media osiągnęły wskaźnik kliknięć na poziomie 5,6%, a wiadomości bez przycisków – 2,6%. Najczęściej klikanym przyciskiem szybkiego udostępniania okazał się LinkedIn. Jego wskaźnik kliknięć osiągnął 9,6%, natomiast w przypadku Facebooka było to 5,6%, a Twittera – 5%.
Integracja email marketingu z social media ma wyraźnie rosnącą tendencję. W porównaniu z badaniem z ubiegłego roku, liczba użytkowników udostępniających emaile na social media wzrosła o 40%. - Wysoki wskaźnik otwarć tych wiadomości udowadnia, że integracja kampanii email marketingowych z najpopularniejszymi portalami społecznościowymi nie jest tylko chwilową modą, a funkcjonalnością, która ma realny wpływ na zwiększenie efektywności prowadzonych działań – mówi Szymon Grabowski, prezes Implix (GetResponse).

Po zalogowaniu (darmowym) użytkownik otrzymuje dostęp do trzech kategorii: pisma dla przedsiębiorców, pisma dla konsumentów, baza wiedzy. W pierwszej znajdują się pozwy, umowy oraz wnioski dla prowadzących działalność gospodarczą. Pisma dla konsumentów to pozwy i umowy. Baza wiedzy zawiera publikacje, komentarze oraz porady prawne.
Wszystkie dokumenty zostały przygotowane przez profesjonalnych prawników, adwokatów oraz radców prawnych – partnerem serwisu jest kancelaria prawna Rosicki Purski Warulik Ecdf.
Po wybraniu dokumentu dostajemy opis, do kogo umowa jest skierowana i jak można ją wykorzystać. Następnie trafiamy do kreatora.
Każdy dokument zawiera wskazówki, gdzie i co wpisać. Po wypełnieniu pól dokument zapisujemy jako PDF. Część dokumentów jest bezpłatna, pozostałe kosztują…
Cennik: 1,50 zł (przelew) lub 2,46 zł (SMS) brutto za 24-godzinny dostęp do jednego z działów
WWW: www.ecrit.pl

Kompany reklamuje się jako „miejsce dla freelancerów, przestrzeń dla koncepcji, sieć do łapania dobrych kontaktów”. Tysiąc metrów przestrzeni w ciekawym, zrewitalizowanym budynku, niedaleko krakowskiego Rynku i Kazimierza.
Oficjalne otwarcie Kompany nastąpi w sobotę, 28 stycznia – jeśli zastanawiacie się nad wyborem co-workingowego miejsca w Krakowie, koniecznie odwiedźcie w ten dzień ulicę Berka Joselewicza 21.
Kompany ma być miejscem pracy kreatywnej, nie skupia się na programistach czy internetowych startupach, ale daje też możliwość pracy designerom i fotografom.
Biurko wynająć można na dobę – od 7 rano do 7 rano lub na miesiąc, w trybie 24h.
Do dyspozycji co-workerów są 2 sale konferencyjne – dla 40 i 10 osób, z pełnym wyposażeniem. Wynajmujący dostają ponadto wirtualny adres do rejestracji firmy, obsługę przychodzącej korespondencji (przyjmowanie, ewidencja, szybkie powiadomienia (e-mail lub sms), 30–dniowy okres przechowywania dokumentów, możliwość otrzymania skanów dokumentów oraz archiwizacji w firmowym e-segregatorze.
Kompany poleca również księgowość – usługa obejmuje stałe dyżury na Berka Joselewicza, konsultacje oraz osobisty odbiór dokumentów na miejscu – nie musisz nigdzie zawozić faktur.
Ważnym elementem jest print room, z możliwością drukowania w wysokiej jakości (ukłon w stronę designerów i fotografików).
Ceny: miesięczny koszt biurka to ok. 600 zł. Więcej szczegółów po otwarciu Kompany (28 stycznia).
Gdzie: Kraków, Berka Joselewicza 21
WWW: www.kompany.pl
Od krakowskich Kompanów rozpoczęliśmy właśnie nowy cykl – przedstawiania miejsc, biur co-workingowych. Znamy ich sporo, będziemy je sukcesywnie opisywać. Jeśli macie dla nas propozycje albo chcecie się podzielić opinią o miejscach, w których pracujecie bądź je po prostu znacie – piszcie! Czekamy na Wasze maile pod adresem redakcja@proseedmag.pl

Nie ukryjesz już dochodu na Jersey, Guernsey i wyspie Man. A niedługo i w Monako, San Marino, Belize, Andorze, Liberii, na Cyprze, Gibraltarze, Kajmanach, Wyspach Dziewiczych, Bermudach, Anquilli, Dominice i Grenadzie. Z informacji Rzeczpospolitej wynika, że Ministerstwo Finansów pracuje nad specjalnymi umowami z rajami podatkowymi.
Z jednej strony chodzi o kraje, z którymi Polska ma umowę dotyczącą unikania podwójnego opodatkowania, z drugiej o terytoria o wyjątkowo liberalnych przepisach bankowo-podatkowych. Na razie nie wiadomo kiedy te umowy zostaną wynegocjowane, podpisane i jakie będą ich efekty. Można się spodziewać, że sporo firm i osób wycofa swoje pieniądze z Cypru, który dotyka grecki kryzys a umowa fiskusa z tym krajem ma wejść w życie już w tym roku.

Cykl bezpłatnych szkoleń pod hasłem PayU Developers’ Day skierowany jest do właścicieli e-sklepów, integratorów, webdeveloperów, programistów i pasjonatów technologii internetowych. Będą oni mieli okazję zapoznać się z rozwiązaniami dostępnymi na rynku płatności internetowych w Polsce. Celem bezpłatnych warsztatów jest pokazanie możliwości udoskonalenia biznesów internetowych m.in. dzięki zastosowaniu systemu płatności opartego na koncepcji Open ID.
Zajęcia podczas PayU Developers’ Day poprowadzą eksperci e-biznesu, praktycy wspierający wdrażanie systemów PayU w największych polskich e-sklepach. Każdy uczestnik otrzyma dyplom potwierdzający zdobyte umiejętności. Najbliższe szkolenia odbędą się 26 stycznia w Warszawie oraz 31 stycznia w Poznaniu. Podczas warsztatów przedstawiony zostanie proces integracji e-biznesu z systemem płatności dostarczanym przez PayU.
Szczegóły www.payu.pl/developersday

Jeśli chcesz założyć spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością przez system s24 – czyli przez internet – a masz dwa nazwiska, np. Nowak-Kowalska, radzimy chwilę poczekać. System do tej pory nie radził sobie z tak skomplikowaną sprawą. Problem podwójnego nazwiska nie dotyczy tylko pań, które dodały nazwisko męża do swojego, ale także panów, którzy przyjęli nazwisko żony bądź dzieci obojga płci, które odziedziczyły podwójne nazwisko po rodzicach.
Gdy system s24 napotykał na podwójne nazwisko, poprawnie interpretował tylko pierwsze, ignorując drugie. Wniosek jest więc błędny, pojawia się też problem ze zwrotem opłat od rejestracji spółki z o.o. – a to łącznie tysiąc złotych. Na szczęście problem nie dotknął wielu osób – na zdalne założenie spółki z o.o. zdecydowało się na na razie kilkanaście osób.
Według Gazety Prawnej, Ministerstwo deklaruje, że problem został rozwiązany. Radzimy jednak poczekać, aby mieć co do tego pewność.

Ambitnym celem dyrektywy konsumenckiej (2011/83/UE) z 25 października 2011 roku jest stworzenie jednolitych europejskich standardów dla umów zawieranych na odległość. Dyrektywa rewolucji nie wprowadza, ale kilka zmian może być istotnych dla biznesów internetowych – pisze Paweł Lipski z kancelarii Wierzbowski Eversheds.
Każdy serwis internetowy pobierający opłaty od użytkowników (konsumentów) powinien przyjrzeć się nowym przepisom. W polskim prawie konsument to osoba, która dokonuje czynności prawnej (zakupu towaru czy usługi) niezwiązanej bezpośrednio z własną działalnością zawodową lub gospodarczą.
Cały artykuł dotyczący nowego prawa konsumenckiego znajdziecie w dziale Eksperci: Nowe prawo konsumenckie od 2014 roku.