Od sierpnia Straż Graniczna udaremniła ponad 16 tys. prób nielegalnego sforsowania granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 5 tys. miało miejsce w październiku. We wszystkich ośrodkach Straży Granicznej przebywa obecnie ponad 1,5 tys. migrantów. W związku z presją migracyjną na terenach przy granicy Polski i Białorusi wprowadzono stan wyjątkowy. Restrykcje obejmują 183 miejscowości. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy w sprawie budowy zapory na granicy z Białorusią. Wysoki płot ma być wyposażony również w system monitoringu oraz detekcji ruchu. Zapora ma chronić polsko-białoruską granicę przed migrantami. Resort spraw wewnętrznych chce, by inwestycja została wykonana "szybko i sprawnie". Suwerenne państwa składają się z suwerennego terytorium, które jest przez to państwo chronione. Nie ma mowy o żadnych wyjątkach. Każde państwo ma prawo decydować o tym, kogo wpuszcza, a kogo nie. Natomiast do przekraczania granicy służą przejścia graniczne, które są ustanowione przez oba graniczące ze sobą państwa. Nie istnieje sytuacja, w której można dowolnie przekraczać granicę – mimo tego, że obrazki, które krążą po internecie, potrafią być wzruszające. 

– Jest to spór pomiędzy państwem a podmiotami, które chcą naruszyć jego suwerenność – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. – Sytuacja na granicy może być odbierana jako drastyczna – jednak musimy pamiętać, że reżim Łukaszenki będzie zachęcony do eskalacji tego typu działań, jeżeli polski rząd nie zdecyduje się działać sprawnie i silnie. Po drugie władze Polski zaproponowały stronie białoruskiej konwój humanitarny, który przekroczyłby granice obu państw i pomógłby osobom znajdującym się po białoruskiej stronie. Obecnie mamy sytuację, w której tego typu zaczepna wojna hybrydowa w innym przypadku dalej by eskalowała. Tego typu zachowanie rządu Łukaszenki zostały już przetestowane na granicy litewskiej, gdzie nie odniosło sukcesu. Teraz reżim białoruski, wspomagany przez Rosjan, postanowił przetestować to na Polakach. Kolejnym ważnym elementem jest to, że prawo międzynarodowe precyzyjnie określa status tego typu osób. Uchodźcą może być osoba, która aplikuje o ten status w pierwszym państwie, które jest dla niego bezpieczne. Tym pierwszym państwem jest Białoruś – więc jeżeli te osoby są na Białorusi, to nie należy im przeszkadzać, by tam zostały. Jeżeli polski rząd nie ustąpi, to finał tej akcji będzie taki, że powoli będzie ona wygaszana – tak, jak było to w przypadku Litwy – wyjaśnia Roszkowski.


Zobacz również