Reklamy
Aktualności Gospodarka Prawo

Frankowicze idą po swoje – wzmożony ruch w kancelariach prawniczych Banki oddają koszty kredytu, odsetki, koszty ubezpieczenia wkładu własnego Aktywni frankowicze odzyskują pieniądze od banków

Jak informują prawnicy z Kancelarii FKK Fluder Klocek Kochański Adwokaci i Radcowie Prawni S.K.A., w wielu kancelariach w Polsce zaobserwować można wzmożone zainteresowanie klientów problematyką kredytów frankowych. Jednym z czynników powodujących zwiększenie liczby tego rodzaju spraw może być przełomowa decyzja TSUE wydana w następstwie pytań prejudycjalnych sądu węgierskiego oraz pierwszy zapadły na kanwie tego orzeczenia wyrok sądu polskiego dotyczący zwrotu wszystkich kosztów kredytu pobieranych przez ostatnie 10 lat – odsetek, opłat oraz podwyżek wynikających z indeksacji.

 

W latach 2004-2009 ponad 900 tys. Polaków wzięło kredyty we frankach szwajcarskich. W tamtych latach banki wręcz zachęcały do brania kredytu w tej walucie m.in. ze względu na niższe oprocentowanie, co również wpływało na większą zdolność kredytową klienta i często umożliwiało zakup wymarzonego mieszkania lub domu. To, o czym banki nie informowały klientów w sposób właściwy, a więc co najmniej w pełni zrozumiały, to ryzyko kursowe przeniesione w całości na klienta, koszty ubezpieczenia wkładu własnego także obciążające wyłącznie kredytobiorcę czy swoboda banku w wyznaczaniu przelicznika wymiany walut.

 

Aż do lipca 2008 roku kurs franka stale spadał, osiągając rekordowo niski poziom – poniżej 2 PLN za 1 CHF, co dodatkowo zachęcało do brania kredytów w tej walucie. Niestety od tego momentu szwajcarska waluta wystrzeliła w górę i mimo różnych fluktuacji dzisiaj osiągnęła poziom prawie 3,8 PLN za 1 CHF. 15 stycznia 2015 r. decyzją Banku Centralnego Szwajcarii kurs franka, sztucznie zaniżany, został uwolniony i przez moment osiągnął poziom 5,19 PLN, co na pewno dobrze pamiętają wszystkie osoby z kredytami w tej walucie. Taka sytuacja wymagała poszukiwania systemowego rozwiązania w polskim porządku prawnym. Pomimo apeli prawie miliona frankowiczów, a także politycznych deklaracji części polityków, nie powstała ustawa, która rozwiązywałaby problem kompleksowo. Tłumaczono się wówczas potencjalną destabilizacją systemu bankowego z uwagi na olbrzymią skalę kosztów dla banków przy tego rodzaju działaniu.

 

Szans radykalnej zmiany obecnej sytuacji upatrywać można w dwóch wyrokach odnoszących się do spraw kredytów indeksowanych we franku szwajcarskim. Jeden to zapadły w następstwie zadanych przez sąd węgierski pytań prejudycjalnych wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej TSUE (sygn. akt C-51/17), w którym to wskazano, że „właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument powinien nie tylko mieć możliwość dowiedzieć się o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, do której kredyt był denominowany, ale również oszacować – potencjalnie istotne – konsekwencje ekonomiczne takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych”.

 

Drugi werdykt, który może mieć jeszcze większe przełożenie na sytuację frankowiczów w Polsce, to rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w Warszawie, który w końcu października 2018 roku wydał nieprawomocny jeszcze wyrok ustalający nieważność umowy kredytowej. O ile tego rodzaju rozstrzygnięcia zapadały już sporadycznie wcześniej, to po raz pierwszy sąd zastosował dla wzajemnego rozliczenia stron nieważnej umowy tzw. metodę różnicową. W skrócie polega ona na tym, że po jednej stronie stawia się sumę rat zapłaconych przez kredytobiorcę, po drugiej kwotę należności głównej wypłaconego kredytu (bez odsetek, prowizji, różnic kursowych i innych kosztów). Jeśli okaże się, że kredytobiorca wpłacił już na rzecz banku sumę wyższą niż otrzymana, to bank zobowiązany jest do zwrotu nadwyżki na rzecz klienta. Jeśli sytuacja będzie odwrotna, to do dopłaty pozostaje kredytobiorcy różnica. Takie wyważenie racji obu stron ma szansę spowodować, że wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie stanie się precedensem, a wspomniana metoda różnicowa utrwali się jako sposób rozliczenia unieważnionej przez sąd umowy kredytu hipotecznego zawartej we frankach szwajcarskich .

 

Te dwie przełomowe decyzje sądów zachęcą na pewno frankowiczów do działań prawnych przeciw bankom, dając realne szanse na odzyskanie znacznych środków finansowych nadpłaconych przez ostatnie 10 lat płatności rat kredytowych.

 

Co na to banki?

Mimo wyroków TSUE oraz polskich sądów banki zwykle nie idą na ugodę z klientami z obawy przed falą roszczeń. Chodzi o to, aby nie ułatwiać klientom życia. Sama myśl o wieloletnich procesach i kosztach ich prowadzenia zniechęca większość frankowiczów do podejmowania działań na drodze sądowej. Jak przekonują prawnicy, nie należy ulegać takiej presji.

 

– Zwroty, jakie klienci mogą uzyskać od banków dzięki swojej aktywności, wielokrotnie przewyższają zarówno koszty sądowe, jak i wynagrodzenia kancelarii prawnych – tłumaczy Radosław Klocek, adwokat i komplementariusz z Kancelarii FKK Fluder Klocek Kochański Adwokaci i Radcowie Prawni S.K.A.

– Potencjalne profity dla klientów można wyliczyć właściwie już na samym początku, jeszcze przed skierowaniem sprawy na drogę postępowania sądowego, analizując konkretną umowę kredytową i sytuację danego klienta – dodaje Radosław Klocek.

 

Decydując się na sądowe odzyskanie należności od banków, klient zna koszty i potencjalne korzyści.

 

Poniżej przykładowe wyliczenie:

Etap przedsądowy:

  • Uzyskanie dokumentacji od banku – 300-400 PLN.
  • Ewentualnie wniosek do Rzecznika Finansowego – 50 PLN, lub wezwanie banku do próby ugodowej – 300 PLN.

Etap sądowy:

  • Opłata sądowa od pozwu – 5% kwoty roszczenia, nie więcej niż 1000 PLN, pełnomocnictwa – 17 PLN każde, mąż i żona – 34 PLN.
  • Ewentualnie opłata zaliczki na poczet biegłego z dziedziny rachunkowości – 2000 PLN.

Wynagrodzenie kancelarii prawnej ustalane jest w umowie i negocjowane indywidualnie.

 

Pozwy zbiorowe jeszcze nie działają

Z informacji rynkowych pochodzących od prawników Kancelarii FKK wynika, że do tej pory żadna ze spraw frankowiczów z pozwu zbiorowego nie zakończyła się sukcesem. Winne są długotrwałe postępowania, w których kompletowana jest dokumentacja sytuacji kredytowej wielu osób, co z kolei determinuje czasochłonność tego rodzaju czynności. Skuteczniejsze wydają się pozwy indywidualne, które odnoszą się do konkretnego przypadku, a ich omówienie, opisanie i ustalenie faktów jest relatywnie proste.

Jak długo potrwa odzyskanie pieniędzy od banku?

Ze względu na obłożenie sądów podobnymi sprawami należy szacować, że 3 lata to realistyczny czas na uzyskanie wiążącego wyroku.

 

Reklamy

Komentarze