Zmuszenie do lądowania samolotu linii Ryanair z Romanem Protasiewiczem na pokładzie przez reżim Aleksandra Łukaszenki prawdopodobnie stanie się impulsem do wprowadzenia przez Unię Europejską cięższych sankcji na reżim. Przez długi czas Unia demonstrowała niemoc wobec wydarzeń na Białorusi i obecnych tam od lata 2020 r. represji, które eskalowały wskutek bierności Zachodu. Białoruska opozycja i poszczególne państwa Unii wzywają do zaostrzenia sankcji gospodarczych. Powinny być one wycelowane w firmy dostarczające Białorusi zagranicznej waluty oraz przedsiębiorstwa istotne dla reżimu Łukaszenki.

– W tej chwili w Unii Europejskiej trwa namysł, jak te sankcje mają wyglądać – powiedział serwisowi eNewsroom Jan Strzelecki, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Miejmy nadzieję, że będzie to pakiet dotkliwy dla reżimu, jednocześnie uzupełniony wsparciem dla białoruskiego społeczeństwa – a w związku z tym będzie funkcjonował zapobiegawczo dla dalszych represji. Łukaszenka odpowiada działaniami wrogimi wobec państw Unii Europejskiej – jako pierwsze skrytykował Polskę oraz Litwę. To w tych dwóch państwach znajdują się główne ośrodki białoruskiej opozycji, dlatego Łukaszenka uznaje je za największych wrogów reżimu. Przejawem wrogich działań  wobec Litwy jest przekierowanie białoruskich tranzytów do portów rosyjskich, co przynosi straty litewskiej gospodarce. Z kolei wrogi ruch wobec Polski Białoruś wykonała kilka dni temu na polu polityki historycznej – ustanowiono datę 17 września świętem zjednoczenia Białorusi. Łukaszenka grozi także restrykcjami wobec unijnych inwestycji na Białorusi – co prawdopodobnie nie będzie dotkliwe dla Unii, ponieważ nie jest ich dużo – zauważa Strzelecki.


Zobacz również