Czy jestem podmiotem powiązanym?

Władze skarbowe skrupulatnie badają, czy nie następuje przerzucanie dochodów podatkowych między podatnikami, poprzez nierynkowe określanie ceny w transakcjach, tak, aby przykładowo podmiot ponoszący stratę podatkową realizował na transakcji z podmiotem powiązanym znaczący zysk, który i tak nie zostanie opodatkowany, bo przecież jest strata podatkowa „chroniąca go” przed podatkiem. Tymczasem ten drugi podmiot konsekwentnie realizuje zysk w stopniu minimalnym (lub wcale), tak, aby zmniejszyć jego podstawę do opodatkowania, a tym samym i podatek.

Kiedy jeszcze może się opłacać „przerzucanie” dochodu do opodatkowania między podmiotami powiązanymi? Na przykład wtedy, gdy każdy z nich stosuje inną stawkę podatkową. W naturalny sposób podatnik będzie chciał przerzucać dochody do tego podmiotu, który ma ją niższą, a minimalizować u tego, który ma ją wyższą. Kluczowym w tym kontekście staje się pytanie o to, kto jest podmiotem powiązanym do podatnika i jak to ustalić. Warto zadać sobie pytanie czy właściciele spółki i spółka to już podmioty powiązane, czy transakcja między spółką a małżonkiem właściciela już podlega ograniczeniom dotyczącym rynkowego określania ceny, czy może jeszcze nie.

W przypadku start-upów i kształtujących się dopiero organizacji, szczególnego znaczenia nabierają powiązania o charakterze rodzinnym oraz osobiste związki właścicieli ze spółką. I tu niestety zła wiadomość. Zgodnie z Ustawą o podatku dochodowym od osób prawnych, o powiązaniach ze spółką kapitałową możemy mówić również w kontekście powiązań o charakterze rodzinnym lub wynikającym ze stosunku pracy albo stosunku majątkowego pomiędzy krajową spółką a podmiotem pełniącym w nim funkcje kontrolne oraz nadzorcze, oraz jeżeli którakolwiek osoba łączy funkcje zarządcze lub kontrolne albo nadzorcze w tych podmiotach. W rozumieniu Ustawodawcy, związek pomiędzy podmiotami krajowymi to takie powiązanie między nimi, które w pierwszej kolejności oznacza relacje pomiędzy jednostką dominującą a jednostką podporządkowaną o charakterze zarządczym lub kontrolnym. W drugiej kolejności jest to sytuacja, kiedy określone uprawnienia kontrolne czy nadzorcze wobec podmiotów krajowych zostały skumulowane w rękach tych samych osób lub podmiotów. I żeby nie było za łatwo – o kontroli można zawsze mówić nie tylko na poziomie bezpośrednim, ale i pośrednim.

Co to w praktyce oznacza? Sprowadzając to do prostego przykładu można powiedzieć, że wszelkie transakcje, jakie mają miejsce pomiędzy spółką a członkami zarządu czy właścicielami spółki kapitałowej lub też pomiędzy spółką a innym podmiotem krajowym, nad którymi nadzór lub kontrolę sprawują te same osoby, powinny być zawierane na zasadzie rynkowej, tzw. „arm’s legth”. Cena rynkowa powinna być więc określana zarówno w zakresie wynagrodzenia, jakie otrzymują właściciele spółki za jej zarządzanie, ale i w zakresie ich wynagrodzenia z tytułu umowy o pracę. Ceny rynkowe należy stosować również w innych transakcjach z członkami zarządu czy właścicielami, np. umowy pożyczki, umowy świadczenia usług informatycznych, umowy doradcze czy konsultingowe. Podobnie, ceny rynkowe powinny być zastosowane pomiędzy spółkami, które mają wspólnych właścicieli lub te same osoby są członkami ich zarządu i mają realny wpływ na ich zarządzanie, np. jedna spółka świadczy usługi badawczo-rozwojowe na rzecz drugiej spółki (usługowej czy produkcyjnej), a obie mają tego samego właściciela. Zastosowanie do tej transakcji ceny innej niż rynkowa jak najbardziej może być podważone przez władze skarbowe, a pamiętajmy o tym, że ciężar udowodnienia „rynkowości” zastosowanej w transakcji ceny każdorazowo spoczywa na podatniku.

A co z powiązaniami o charakterze rodzinnym? Te także są brane pod uwagę przy określaniu podmiotów powiązanych. Ustawodawca określił, że w takim przypadku ma na myśli małżeństwo oraz pokrewieństwo lub powinowactwo do drugiego stopnia. Transakcje pomiędzy spółką, a małżonkiem właściciela, będą więc wymagały zastosowania ceny rynkowej. Cenę będzie trzeba również respektować w przypadku transakcji zawieranych między spółkami tychże osób.

I ostatnie słowo o tym, co grozi w przypadku, gdy władze skarbowe dojdą do wniosku, że przyjęta przez podmioty powiązane cena transferowa odbiega od ceny rynkowej, jaką ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane. Otóż władze skarbowe mogą w takim przypadku same określić cenę na poziomie rynkowym i dokonać oszacowania podstawy opodatkowania z jej uwzględnieniem. Może się to skończyć wyliczeniem zaległości podatkowej i odsetek karnych lub nawet, w przypadkach, gdy podatnik nie będzie w stanie przedstawić wymaganej przepisami dokumentacji cen transferowych dla transakcji między podmiotami powiązanymi, zastosowaniem sanacyjnej 50% stawki podatkowej.

Wystrzegaj się więc, podatniku, stosowania cen rażąco odbiegających od cen rynkowych w transakcjach z podmiotami powiązanymi. Bądź gotów do wyjaśnienia przyczyn każdego odchylenia od tej ceny, np. z powodów ekonomicznych, wartości i rodzaju transakcji, charakteru towaru, warunków na danym rynku, etc. Tam, gdzie to konieczne, przygotuj stosowną dokumentację cen transferowych na poparcie i uzasadnienie przyjętej ceny transferowej. Można się spodziewać, że władze skarbowe nie „odpuszczą” szybko tego tematu, a młode start-upy nie posiadające jeszcze dużego „doświadczenia podatkowego”, mogą być dla nich stosunkowo łatwym celem.

Komentarze

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com