Reklamy

Lektury przedsiębiorcy: "Venture Deals" i "Raising Venture Capital for the Serious Entrepreneur"

Venture Deals
Bard Feld, Jason Mendelson

Dwaj popularni inwestorzy i blogerzy, Bard Feld i Jason Mendelson, napisali książkę zbliżoną pod względem stylu do ich blogów. Luźną formę podkreśla opublikowany w Internecie teledysk promocyjny – „I’m a VC”. Autorzy starają się pokazać, że są cool i trzymają stronę przedsiębiorców zagubionych w gąszczu inwestycyjnych pułapek. Z jednej strony może to działać mobilizująco i zachęcająco, ale z drugiej – traci na tym merytoryka, bo np. około 40 stron zajmują przykłady term sheet i letter of intent, omawiane przez większość książki.

Mocną stroną tej pozycji jest zwrócenie uwagi na rolę czynnika ludzkiego. Praktyczne rady na temat kryzysów związanych z kłótniami założycieli, walką z inwestorami, gdy coś idzie źle, czy wpływem wewnętrznych zmian w ramach funduszu na działanie firm, w które zainwestował, to tylko część przekazywanej wiedzy opartej na inwestycyjnym doświadczeniu autorów. Przydają też się rady dotyczące samego procesu negocjacji warunków inwestycji. Niektóre wskazówki są wręcz fantastyczne w swojej nieoczywistości, np. sugestia, że dużo lepsze warunki można wynegocjować, umawiając się na spotkanie na dwie godziny przed wylotem partnera funduszu na urlop.
Drugim mocnym punktem książki są kwestie prawne. Rodzaje poszczególnych klauzul opisano przystępnym językiem. Omówiono też ich warianty mogące zmienić znaczenie klauzul z pomijalnego na niezmiernie istotne. W gąszczu znajdowanych w sieci informacji na temat term sheets można łatwo się pogubić, więc przyda się sugestia autorów, że w praktyce ważne są tylko warunki ekonomiczne oraz ustalenia dotyczące kontroli nad spółką. Ostatni rozdział poświęcono przejęciom. Szczegółowa analiza treści listu intencyjnego oraz wskazanie pułapek mogących się w nim kryć pozwalają z dystansem spojrzeć na perspektywę wyjścia z inwestycji w ten sposób
i uczą, że liczba zer na początku dokumentu nie powinna przesłaniać nam faktycznego obrazu sytuacji. Dodatkowo, przez całą książkę przewija się ironiczne podejście do prawników – humor to specyficzny, ale komuś może się podobać.

Raising Venture Capital for the Serious Entrepreneur
Dermot Berkery

Wydana w 2007 roku książka autorstwa Dermota Berkery’ego, partnera w funduszu Delta Partners, to 270 stron gęsto wypełnionych wartościowymi informacjami. Jeśli miałbym wskazać podstawowy wyróżnik tej pozycji, to jest nim bogata wiedza autora, mającego wykształcenie w dziedzinie księgowości, nt. finansowych aspektów inwestycji. Berkery zaczyna od opisania charakterystyki inwestycji VC. Przystępnie tłumaczy cechy biznesów nadających się do poszukiwania finansowania, opisuje ryzyko rozpatrywane przez inwestorów oraz podstawowe wyzwania w działalności młodych firm. Bardzo wartościowe jest ujęcie inwestycji w szerszym kontekście cyklu życia firmy. O ile w rozmowach z młodymi przedsiębiorcami często spotykam się z opinią, że pojedyncza runda inwestycyjna jest im potrzebna do wprowadzenia biznesu na stabilne tory szybkiego rozwoju, to autor książki przedstawia związek między pierwszą a następnymi inwestycjami, które są efektem kolejno osiąganych kamieni milowych.

Nastawienie na pojedynczą inwestycję może wskazywać, że zakładamy prowadzenie biznesu na skalę zbyt małą, aby interesowała poważnych inwestorów. Przez całą książkę przewija się przypadek hipotetycznej firmy poszukującej inwestycji, co pozwala przeanalizować, jak różne elementy inwestycyjnej układanki wpływają na perspektywy przedsięwzięcia. Treść uzupełniają wykresy obrazujące skutki stosowania różnych koncepcji, m.in. różnych form uprzywilejowania inwestora.

Stosunkowo dużo miejsca poświęcono praktycznemu podejściu do wyceny startupów. Wiadomo, że na tak wczesnym, często jeszcze bezprzychodowym, etapie działalności sformalizowane metody wyceny nie sprawdzają się. Stąd duży problem z określeniem wartości podczas inwestycji i popularność metody określonej przez Mike’a Arringtona jako pulling a number out of your ass. Berkery proponuje bardzo intuicyjne podejście do tej kwestii. Wychodzi od oczekiwanej przez fundusze stopy zwrotu z inwestycji i cofa się od potencjalnego wyjścia z inwestycji, przez poszczególne rundy inwestycyjne, aż dociera do wyceny w punkcie bieżącym. Takie podejście wiele ułatwia, bo umożliwia przeanalizowanie, czy wartość wyjścia jest osiągalna w oparciu o bieżącą koncepcję, a tym samym, czy szukanie inwestora ma jakiekolwiek szanse powodzenia. Jeśli nie, to jest jeszcze czas na dostosowanie wizji, bez ryzyka spalenia mostów u VC.

Podsumowanie

Obie omówione książki należy uznać za wartościowe i pełne przydatnej wiedzy. Osobiście znacznie więcej zyskałem dzięki lekturze „Raising Venture Capital for the Serious Entrepreneur”, która pozwoliła mi uporządkować wiedzę nt. finansowych aspektów inwestycji w startupy. „Venture Deals” uzupełnia pierwszą pozycję o bogatą wiedzę z zakresu „miękkich” umiejętności – negocjacji, współpracy i zarządzania całym startupowym bałaganem.

Zabierając się do lektury, trzeba mieć jednak świadomość, że polskie warunki odbiegają dość znacznie od tych przedstawionych przez autorów obu książek. Wiele omawianych konstrukcji prawnych nie spotka się w umowach z polskimi inwestorami, całkowicie inne są też warunki ekonomiczne i potencjalne drogi wyjścia z inwestycji. Mimo tych mankamentów warto poświęcić kilka wieczorów na przeczytanie obu książek. Pozwoli to spojrzeć na inwestycje z szerszej perspektywy i zrozumieć podstawowe mechanizmy kierujące tym bardzo istotnym elementem rozwoju branży technologicznej.

Patronat nad działem książek:

Reklamy