Gospodarka

Ceny ropy pod presją nadpodaży

Początek nowego tygodnia upływa na rynkach surowcowych pod znakiem mieszanych nastrojów. Wyjątkiem nie są notowania ropy naftowej. Wczoraj cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate wzrosła, jednak już europejska ropa Brent zakończyła poniedziałkową sesję na niewielkim minusie. We wtorek rano ceny obu tych gatunków ropy naftowej spadają.

Presja podażowa na rynku ropy naftowej nie jest oczywiście niczym nowym. Po dotarciu notowań tego surowca do okolic 50 USD za baryłkę, a nawet chwilowym naruszeniu tej technicznej i psychologicznej bariery, ceny ropy osunęły się w dół i w ciągu ostatnich miesięcy poruszają się gdzieś pomiędzy okolicami 40 USD za baryłkę a wspomnianymi 50 USD za baryłkę. Jeszcze na początku bieżącego miesiąca notowania ropy naftowej dynamicznie rosły i cena ropy Brent zbliżyła się ponownie do okolic 50 USD za baryłkę, jednak w kolejnych dniach spadła do rejonu 46 USD.

Sprzedającym ogólnie sprzyja sytuacja fundamentalna na globalnym rynku ropy naftowej, na którym wciąż mamy do czynienia z nadpodażą. W ubiegłym tygodniu potwierdziły to zresztą w swoich comiesięcznych raportach kluczowe instytucje (OPEC, Departament Energii USA, Międzynarodowa Agencja Energetyczna), które dodatkowo zaznaczyły, że nadwyżka na światowym rynku ropy naftowej może utrzymać się także w pierwszej połowie przyszłego roku. Czarną wizję sytuacji na rynku ropy roztoczył wczoraj także wenezuelski minister ds. ropy naftowej, Eulogio Del Pino. Powiedział on, że globalna podaż tego surowca, obecnie wynosząca około 94 mln baryłek dziennie, musiałaby spaść aż o 10%, by zniwelować nadwyżki i dotrzeć do poziomu globalnej konsumpcji.

Wenezuela jest głównym orędownikiem wypracowania porozumienia pomiędzy krajami produkującymi ropę naftową w celu wsparcia globalnych cen tego surowca. Zdaniem władz tego kraju, dopiero cena ropy naftowej na poziomie 70 USD za baryłkę byłaby „fair” dla krajów ją produkujących.

Paweł Grubiak, Prezes Zarządu, Doradca Inwestycyjny w Superfund TFI

Komentarze