Stymulowanie inflacji przez państwo może podwyższyć wpływy do budżetu. Wraz ze wzrostem cen produktów i usług zwiększa się dochód państwa z podatku VAT i akcyzy, które są naliczane procentowo. Nie oznacza to jednak, że ten większy dochód jest czystym zyskiem skarbu państwa. Wiele elementów budżetu – czyli wydatków państwa – jest waloryzowane do aktualnej inflacji. Czyli może i więcej wpływa do skarbu, ale też więcej z niego wypływa. Eksperci nie spodziewają się więc tego, że rząd zdecyduje się stymulować inflację w celu zwiększeniu wpływów budżetowych. To dobra wiadomość – bo w ostatnim roku ceny bardzo wzrosły, szczególnie w sektorze usług. Wynika to niestety również z działań państwa, które chcąc nie chcąc tę inflację stymuluje.

– Faktycznie państwo w kilku dosyć istotnych miejscach napędza inflację. Dotyczy to kwestii parapodatkowych – czyli dodatkowych kosztów wytwarzania czy konsumpcji. Koszty są też napędzane przez taką a nie inną politykę dotyczącą płacy minimalnej. Jeżeli na początku roku 2020 płaca minimalna wzrosła o 16%, przy wzroście średniej płacy o niecałe 7%, był to na pewno istotny element w procesie wzrostu cen – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Bardzo duża część pracy, opłacana stawką zbliżoną do minimalnej, to jest praca w usługach. Jeżeli popatrzymy na strukturę cen w ubiegłym roku, to przeciętna inflacja wynosiła około 3,4%. Ale ceny towarów prawie wcale nie wzrosły. Natomiast usługi zdrożały aż o 7%. Widać, że to rozwarstwienie cen jest napędzane między innymi takimi decyzjami. Płaca minimalna na początku 2021 roku znowu istotnie wzrosła – mimo, że jesteśmy w tym roku mocno poobijani po kryzysie. Jest to duży kłopot, który utrudnia wykonywanie działań dla sektora usług i handlu. W wyniku tego będzie również rosnąć inflacja – wyjaśnia Soroczyński.


Zobacz również