Gospodarka

Hossa na GPW trwa i nadal ma potencjał

Za nami kolejna udana sesja w wykonaniu spółek z warszawskiego parkietu. Zieleń zagościła na szerokim rynku, a tym razem najlepiej prezentował się indeks WIG20. Można powiedzieć, że spółki, które powinny być liderami parkietu nareszcie dołączają do reszty stawki. Pojęcie hossa na razie może być użyte wyłączenie w stosunku do spółek małych i średnich.

Zanim wrócimy do indeksu WIG20, najpierw warto skoncentrować się właśnie na tak zwanych „misiach”. Indeks sWIG80 ostatni raz był tak wysoko na przełomie 2013 i 2014 roku. Od tego czasu pozostaje w stosunkowo płytkiej konsolidacji, ale teraz coraz więcej wskazuje na to, że ma szanse zaliczyć kolejne wieloletnie szczyty. Paradoksalnie to właśnie sWIG80 jest najatrakcyjniej wycenianym głównym indeksem, z kolei WIG20 pozostaje najdroższy mimo utrzymującego się długoterminowego trendu spadkowego. Mówiąc o wycenie mam na myśli prosty wskaźnik cena na zysk, ale uwzględniając także dywidendę. Dla poszukiwaczy stabilnego dochodu najbardziej atrakcyjny będzie indeks mWIG40, gdzie średnia stopa dywidendy jest zdecydowanie najwyższa. Spółki średnie nie zwalniają tempa po wybiciu z konsolidacji i znalazły się już na najwyższych poziomach od 2007 roku. Wielokrotnie słychać narzekania na słabą postawę polskiej giełdy i pewnie nie jestem tutaj wyjątkiem, ale sytuacja na szerokim parkiecie wcale nie jest taka zła! Aby odkryć prawdziwą siłę polskiej giełdy należy przestać skupiać się na bankach i spółkach skarbu państwa, a okazji poszukać wśród mniejszych spółek. Indeks WIG20 jest słabo zdywersyfikowany i nie oddaje sytuacji w polskiej gospodarce, która utrzymuje tempo wzrostu PKB 3,0% i więcej już od 10 kwartałów! Mniejsze spółki, zarządzane przez prywatnych przedsiębiorców zdecydowanie lepiej wykorzystują ten rozwój niż wielkie banki i spółki SP narażone na działania polityków.

Dlaczego ta hossa nadal ma potencjał? Po pierwsze wyceny spółek na naszym parkiecie wcale nie są wysokie. Gdybyśmy mieli nawiązywać do standardów amerykańskich, to misie mogłyby urosnąć jeszcze 8%-28% (porównanie z indeksem Russell2000), a WIG20 musiałby urosnąć o 20% aby być wyceniany podobnie jak S&P500. To oczywiście tylko ciekawostka, bo oba rynki rządzą się innymi prawami. Tym niemniej w przyszłym roku indeksy sWIG80 i mWIG40 faktycznie mogą być notowane w przyszłym roku o 20% wyżej. Jeśli chodzi o WIG20, to nadal trzeba zamknąć dywergencję z MSCI Emerging Markets, a to oznacza wzrosty powyżej 2000 punktów. Póki co, warunki wyjątkowo sprzyjają GPW, bo wiele wskazuje, że normalizacja ultra-luźnej polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych znowu zostanie odłożona w czasie.

Mateusz Adamkiewicz
analityk rynków finansowych HFT Brokers

Komentarze

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com