Ogłoszony przez rząd pakiet antyinflacyjny może obniżyć ceny prądu i gazu. Rządzący tłumaczą, że wzrost cen surowców energetycznych na rynkach światowych jest główną przyczyną wzrostu inflacji w Polsce i innych krajach unijnych. W ramach projektu proponuje się wprowadzenie czasowego wyłączenia z podatku VAT paliw w okresie od 1 stycznia do 31 maja 2022 roku. Chodzi o wyłączenie benzyn silnikowych, olejów napędowych, biokomponentów stanowiących samoistne paliwa oraz gazów przeznaczonych do napędu silników spalinowych. Rząd liczy, że ograniczenie wzrostu cen paliw powinno się przyczynić do stabilizacji cen także w innych obszarach gospodarki – w tym cen żywności, a wprowadzenie zwolnienia dla energii elektrycznej wykorzystywanej przez gospodarstwa domowe pozwoli na zmniejszenie kosztów po stronie tej grupy odbiorców. Zdaniem ekonomistów propozycja rządu Mateusza Morawieckiego nie powstrzyma inflacji, a jedynie częściowo uchroni przed jej efektami Polaków.

– Większość komentatorów mówiąc o wysokiej inflacji, zwłaszcza z perspektywy światowej, zwraca przede wszystkim uwagę na cenę nośników energii i paliw. Proszę zauważyć, że w przypadku naszego kraju mamy splot wielu czynników, które wpływają na wzrost kosztów wytwarzania. Co z pewnością jest uwzględniane w cenach przemysłowych oraz usługach. Cały czas towarzyszy nam lawina zmian powodujących, że koszt wytwarzania jest wyższy. Trzeba pamiętać, że chociaż bardzo dużą część dzisiejszej inflacji przypisujemy temu, co dzieje się na rynkach energii i żywności – to tak naprawdę stanowi to niewspółmierny wzrost kosztów wytwarzania – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Wystarczy zauważyć co dzieje się z cenami za wywóz śmieci, za pozyskanie wody, czy też jak wygląda sytuacja z płacą minimalną. Dodatkowo pojawiają się nowe daniny i podatki, które przekładają się na ceny konsumentów. Według mnie idealnym pakietem antyinflacyjnym byłoby to, że wszystkie pomysły, które w tej chwili są zaprogramowane i zakładają, że koszty wytwarzania będą rosły, powinno się odłożyć się na co najmniej rok. W następnych latach powinny być wprowadzane, jednak bardzo powoli. Trzeba zrobić wszystko, żeby nie dynamizować inflacji – ponieważ trudno przewidzieć, jak w dalszych miesiącach będzie rosła. Obecnie proponowana tarcza to trochę maskowanie ciężkiej sytuacji, a nie szukanie wyjścia z niej. Działania te nie sprawią, że inflacja zniknie. Zatem nie jest to pakiet stricte antyinflacyjny, tylko pakiet rekompensat. Istnieje też zagrożenie, że wiele osób nie zmieści się w te widełki pomocowe pytanie, co wtedy? Ci ludzie nadal będą odczuwać inflację – podkreśla Soroczyński.


Zobacz również