Cztery lata więzienia w zawieszeniu i ponad 3 miliony złotych odszkodowanie za naruszenie znaku towarowego „STIHL” przez chińską firmę. Taki wyrok zapadł przed azjatyckim sądem, a transmisję posiedzenia oglądało 160 tysięcy widzów. W Polsce takie kary nie zdarzają się. Najczęściej postępowanie kończy się ugodą.

Chińskie media nie podają nazwy ukaranej firmy. Wiadomo, że swoją siedzibę miała w mieście Niangbo, gdzie znajduje się jeden z największych portów na świecie. Według doniesień chińska firma wypuściła na rynek ponad 19 tys. pił łańcuchowych opatrzonych symbolem Stihl. Wartość towaru wyniosła ok. 35 tys. dolarów.

Spór pomiędzy niemieckim gigantem w segmencie pilarek i kosiarek a chińską firmą trwa co najmniej od 2014 roku. Już wtedy przedsiębiorstwo z Niangbo zostało ukarane karą administracyjną za podrabianie znaku towarowego Stihl. Siedem lat temu niemiecka firma wystąpiła dodatkowo na drogę sądową i została wsparta w swoich działaniach przez chińską prokuraturę. Stihl zażądał natychmiastowego zaprzestania naruszeń oraz rekompensaty. Była to pierwsza taka sprawa w prowincji Zhejiang.

Surowa kara na oczach tysięcy ludzi

Na ławie oskarżonych zasiadło trzech przedstawicieli chińskiej firmy – kontroler, osoba odpowiedzialna za sprzedaż oraz za produkcję. W kwietniu zapadł wyrok przed sądem w Yuyao, a rozprawa była transmitowana przez kilka platform internetowych i oglądało ją prawie 160 tys. internautów. 

Wyrok, choć sprawcy przyznali się do zarzuconego im czynu, jest surowy. Oskarżeni zostali skazani od dwóch do czterech lat więzienia w zawieszeniu, a także wysokie grzywny, które wahały się od 45 tys. zł do 70 tys. zł. Grzywną w wysokości 70 tys, zł ukarane zostało także przedsiębiorstwo z Niangbo, ale znacznie bardziej odczuwalna będzie dodatkowa kara odszkodowania w wysokości ok. 3 mln. zł.

Od początku sprawy do wyroku minęło aż siedem lat. Jednak sprawa łamie kilka mitów. Po pierwsze ten, że prowadzenie biznesu w Chinach z gruntu oznacza, że w przypadku sporu sądowego europejska firma jest na straconej pozycji. Po drugie pokazuje wyraźnie wskazuje jak ważne jest posiadanie zastrzeżonego znaku towarowego. Bez tego nawet przychylny sędzia, który zdawałby sobie sprawę z kradzieży, miałby związane ręce. Po trzecie – kary za naruszenie znaków towarowych mogą być naprawdę brzemienne w skutkach – podkreśla Marek Czyżewski, CEO grupy Pravna.pl – serwisu, który zajmuje się m.in. pomocą prawną przy zastrzeganiu znaków towarowych.

Chiński sąd podkreślił jednak zaangażowanie firmy z Ningbo w rozwiązanie sprawy. Stąd kara więzienia w zawieszeniu. Co więcej sami oskarżeni...podziękowali sądowi za wyrok, a jak cytują chińskie media jeden z oskarżonych miał powiedzieć: „Dziękuję prokuraturze za udzielenie nam żywej lekcji. Można to uznać za błogosławieństwo!”.

Sąd nakazał też, aby Biuro Inspekcji Własności Intelektualnej w Yuyao, lokalny chiński organ kontroli, wypracowało system, który uchroni inne chińskie firmy przed nadużyciami wynikającymi z niewiedzy.

W Polsce królują ugody

W polskim systemie prawnym kary również mogą być wysokie. Kto używa podrobionego znaku towarowego lub zarejestrowanego nie mając do tego prawa, może trafić do więzienia na dwa lata oraz musi liczyć się z karą grzywny, która może wynieść nawet kilkadziesiąt procent rocznego przychodu firmy. – Dziś większość spraw o bezprawne użycie znaku towarowego rozwiązywana jest na drodze ugodowej. Wynika to m.in.  z tego, że dochodzenie odszkodowań z tytułu praw autorskich czy własności przemysłowej w Polsce nadal raczkuje. Jednak zwiększająca się świadomość przedsiębiorców powoduje coroczny wzrost spraw sądowych. Można więc spodziewać się, że coraz częściej takie konflikty będą kończyły się wyrokami, tak jak dzieje się to w innych krajach Unii Europejskiej czy jak widzimy również w Chinach – zaznacza Marek Czyżewski z Pravna.pl.

Polski Instytutu Ekonomiczny w swoim raporcie zaznacza, że aktywa niematerialne (takie jak reklama, prawa do własności intelektualnej czy wzornictwo) mają coraz większe znaczenie w rozwoju nowoczesnych gospodarek i firm. Jednak w Polsce tylko 14% eksporterów wskazuje, że to marka, patenty lub wzory użytkowe stanowią o ich przewadze konkurencyjnej, podczas gdy dla 44 proc. są to niskie koszty w relacji do jakości pracy.

Wraz z transformacją cyfrową gospodarki z pewnością wzrastać będzie relatywne znaczenie aktywów niematerialnych i przewaga firm, które w nie inwestują. Silny i rozpoznawalny znak towarowy może przynieść firmom dodatkowy atut, który będzie generował konkretne przychody. 

– Im wcześniej przedsiębiorca zda sobie z tego sprawę i zadba o prawne uregulowanie sytuacji swoich znaków towarowych, tym mniej naraża się na ryzyko kradzieży. Zastrzegać warto nawet te znaki towarowe, co do których nie mamy konkretnych planów. W dzisiejszej sytuacji biznesowej tak naprawdę nie wiemy kiedy nasz produkt stanie się nagle hitem sprzedażowym. Warto zabezpieczyć się zawczasu – przekonuje CEO Pravna.pl


Zobacz również