Aktualności

Fake news nie tylko w mediach społecznościowych

Kłamliwe i nierzetelne treści to problem, z którym jako użytkownicy Internetu borykamy się nie od dziś. Winę za zarzucanie nas nieprawdziwymi informacjami do tej pory przypisywano głównie mediom społecznościowym. Okazuje się jednak, że zjawisko fake news to nie tylko problem social mediów. Ostatnio głośno było również o możliwości tworzenia nieprawdziwych treści w wynikach wyszukiwania Google.

Fake newsy w Google

Trafić na szczyt wyników wyszukiwania Google nie jest łatwo. Świadczy o tym wysoka popularność usług agencji SEO czy budowanie w firmach zespołów SEO specjalistów, którzy każdego dnia dzielnie walczą o wysokie pozycje dla wybranych fraz kluczowych. Budżety roczne większych i mniejszych biznesów co roku przewidują wydatki związane ze zwiększeniem widoczności w Google i wielu nie szczędzi na to pokaźnych środków. Na rynku obecne są narzędzia, które wspomagają analizę danych z wyszukiwarki, prowadzone są blogi i zażarte dyskusje, a na licznych konferencjach, meetupach i barcampach na całym świecie wciąż powtarza się pytanie „Jak zwiększyć ruch z wyszukiwarki?”.

Zdawałoby się, że regularnie aktualizowane algorytmy Google, które podnoszą poprzeczkę dla contentu publikowanego na stronach www, powinny chronić nas przed treściami niskiej jakości, do których fake newsy bez wątpienia należą. Jak widać, nie zawsze. Twórcy fałszywych treści wykorzystali furtkę, na którą Google przez pewien czas przymykał oko. Jeszcze do niedawna (do stycznia 2019) istniała możliwość manipulacji wyglądu wyników wyszukiwania – do dowolnego adresu URL wyszukiwarki wystarczyło dodać dwa parametry, które zastępowały wyniki wyszukiwania Google dowolną kartą Knowledge Graph (boks wiedzy, który wyświetla się po prawej stronie po wpisaniu w wyszukiwarkę dowolnego hasła).

Skutki fake news w Knowledge Graph

Obserwując kolejne zmiany zachodzące w algorytmach Google i wyglądzie wyników wyszukiwania, można zauważyć tendencję prowadzącą do maksymalnego ułatwiania użytkownikom dotarcia do poszukiwanej informacji. Świadczą o tym m.in. krótkie odpowiedzi na wyszukiwane pytania, które wyświetlane są w tzw. Answer Box, informacje o pogodzie, walucie, a także wspomniany wyżej Knowledge Graph.

Często bierzemy te informacje za pewne, nie doszukując się ich źródeł. Rzucamy jedynie okiem na adres witryny, z której pochodzi dana informacja, a czasami nie robimy nawet tego. W Answer Box otrzymujemy odpowiedź na zadane pytanie, ale często jest ono jedynie wycinkiem bardziej złożonej wypowiedzi. Jeśli nie klikniemy w dany adres, rezygnujemy z możliwości uzyskania pełnej informacji.

Jak ustrzec się przed nieprawdziwymi treściami?

Sposobów jest wiele, jednak najważniejsze to pozostać czujnym i mieć świadomość tego, że obecnie treści w Internecie może tworzyć każdy. Brzmi banalnie, a mimo to wielu użytkowników o tym zapomina lub nie zdaje sobie z tego sprawy. Czujność w Internecie oznacza krytyczne podejście właściwie do każdej napotkanej informacji. Nie chcąc popaść w paranoję, wybierajmy serwisy, blogi i osoby-autorytety, których treściom ufamy i z nich czerpmy wiedzę. Sprawdzajmy też skąd pochodzą szukane przez nas informacje i weryfikujmy je w kilku niezależnych źródłach.

Warto pamiętać również o tym, że treści tworzą ludzie posiadający własne poglądy i różne przekonania. Świetnym przykładem na odmienną interpretację rzeczywistości mogą być komentarze w sieci dotyczące świata polityki i wydarzeń społecznych. Zanim przyjmiemy czyjeś słowa za prawdę, sprawdźmy jakie poglądy reprezentuje twórca czytanych przez nas treści. Powód jest prosty – często to, w co wierzymy, tłumaczy sposób, w jaki rozumiemy świat.

Przykłady oraz dokładny opis tego, jak jeszcze do niedawna można było tworzyć fake news w Google, dostępne są na blogu Senuto: https://www.senuto.com/fake-news-w-google/

Artykuł ekspercki: Karolina Matyska, Content Marketing Manager