Know How

Zapytaj eksperta: wizja i misja w start-upie

start-up-wizja

“Zapytaj eksperta” to cykl praktycznych porad dla przedsiębiorców. Autorem jest Richard Lucas – przedsiębiorca, anioł biznesu, mentor i coach.

Szanowny Richardzie

Planuję swój startup i zastanawiam się nad sprawą Wizji i Misji. Niektóre firmy sprawiają wrażenie, że wciskają w nich atrakcyjnie brzmiące i budujące ich wizerunek ściemy. Z kolei inne przykłady sugerują, że te rzeczy są naprawdę ważne. Jak do „wizji” powinny podchodzić startupy i małe przedsiębiorstwa? Czy mniejsze firmy mogą mieć działającą „wizję” pozwalającą zachować elastyczność w miarę rozwoju kultury korporacyjnej i strategii?

Szanowny Aspirujący Wizjonerze,

To bardzo celne pytanie. Wartości, misja i wizja są często uważane za niewiele znaczące slogany. Czasami ich krytycy mają rację.

Tak jak w przypadku wszystkich działań biznesowych (lub życiowych), należy zadać sobie pytanie: po co to robisz i co chcesz osiągnąć. Pytania te odnoszą się tak samo do „Wartości, misji i wizji”.

Poruszasz też kwestię właściwego momentu na wprowadzenie takich koncepcji. Czy idee, które są słuszne, gdy przedsiębiorstwo już działa i ma bezpieczną pozycję, są słuszne również przy jego założeniu?

Prosperujący, dochodowy biznes jest osiągnięciem sam w sobie. Każdego roku 10% przedsiębiorstw w USA (i prawdopodobnie wszędzie indziej) upada. Jeśli biznes nie przynosi zysku, ma niezadowolonych klientów i nie może wypłacić dywidendy, nie ma znaczenia jak atrakcyjnie brzmi misja lub wizja firmy. Porażka to porażka. Właściwe wartości i wizja mogą pomóc firmie odnieść sukces, ale jeśli firmy nie ma, nie ma organizacji w której i z której można by promować wartości i wizję.

Dwanaście lat temu otrzymałem bolesną nauczkę, że pierwszym i najbardziej oczywistym celem przedsiębiorstwa musi być osiąganie zysku. Traciliśmy pieniądze, co miesiąc dostawałem zastrzyki gotówki w postaci pożyczek. Prowadziliśmy fantastyczny projekt dobroczynny wspierający plemiona w Azji Południowo-Wschodniej, ale jego podstawy były wątłe. Na krótką metę inwestorzy, banki rodzina i przyjaciele mogą dostarczyć funduszy na start lub przetrwanie, ale w długim okresie to pieniądze pochodzące od klientów mają największe znaczenie. Twoja tożsamość, misja i cele nie będą znaczyć wiele jeśli nie przetrwasz.

Niektórzy odnoszący sukcesy biznesmeni-przywódcy są cyniczni wobec działań typu spisywanie misji i wartości. Alan Sugar, założyciel Amstrad, właściciel Tottenham Hotspur i gospodarz programu The Apprentice (młodzi przedsiębiorcy rywalizują w nim o fundusze na rozwój działalności – przyp. tłum.), słynny z prostoty i szczerości wypowiedzi biznesmen-celebryta, powiedział kiedyś:  – Wiele firm używa chwytliwych sloganów, jak „staramy się bardziej” lub „codziennie niskie ceny”. W Amstrad mówimy po prostu „chcemy Waszych pieniędzy”.

Jest to przypomnienie, że podstawowa zasada każdego biznesu, dostarczanie klientom czegoś, co cenią na tyle, by zapłacić za to z własnej woli, to wcale niełatwe zadanie. Mówi on: „Jeśli udaje nam się sprawić, byś rozstał się ze swoimi pieniędzmi, najwidoczniej robimy coś dobrze”. Pierwszą i fundamentalną odpowiedzialnością każdego przedsiębiorstwa jest dostarczanie dóbr lub usług mających wartość dla klientów, przy jednoczesnym generowaniu zysku, opłacaniu podatków, pracowników, udziałowców i dostawców.

Właściwy czas  – pierwsze dni

Ważne, by robić wszystko we właściwym porządku. Dla wielu startupów walka o przychody i znalezienie drogi do zyskowności jest tak pochłaniająca, że wielkie idee i wartości wydają się być cokolwiek odległe i nieistotne.

Potrzeba odnoszenia sukcesów jako przedsiębiorstwo jest zawsze aktualna. Ci, którym wydaje się, że prowadzenie przedsiębiorstwa polega tylko na osiąganiu zysku, nie mówią całej prawdy, ale zysk musi mieć w nim odpowiednie miejsce, by mogło ono podejmować wszelkie inne działania.

Gdy mówimy o małych przedsiębiorstwach i startupach, musimy dokładnie zdefiniować przedmiot rozważań. Budka z kurczakiem z rożna na rogu ulicy jak najbardziej jest małym przedsiębiorstwem, ale jeśli działa już od kilku lat, nie jest to startup. Założony z funduszy, atrakcyjny, mobilny, społecznościowy, lokalny dotcom z super-zespołem pod brawurowym przywództwem, będący na 6 miesięcy przed wypuszczeniem wersji beta jest startupem, nawet jeśli zebrał już więcej pieniędzy z funduszy VC niż budka z kurczakiem zarabia przez dekadę.

Masz pytanie do autora? Zadaj je w komentarzu!

 

Autor: Richard Lucas – przedsiębiorca i anioł biznesu. 6 firm, 400 pracowników. Od 20 lat mieszka w Polsce.  Absolwent ekonomii na Cambridge University. Wspiera środowisko start-up jako coach i mentor oraz inwestor w projektach, które pozwalają robić rzeczy lepiej, szybciej, efektywniej i ciekawiej. Mówca na TEDxKraków.

 

 

 

Tłumaczenie z języka angielskiego wykonało biuro tłumaczeń MIW

 

 

Zdjęcie w nagłówku artykułu zostało udostępnione dzięki uprzejmości serwisu fotolia.com (© Viorel Sima)

Komentarze