Biznes

“Polscy pracownicy wszędzie mają dobrą opinię” – druga część wywiadu z Piotrem Łagowskim, VP na region EEMEA w Quandoo

Piotr Łagowski

W drugiej części wywiadu z Piotrem Łagowskim, VP na region EEMEA (Europa Wschodnia, Turcja, Bliski Wschód) w Quandoo, rozmawiamy o finansowaniu, rynkach zagranicznych i rozwijaniu biznesu w ramach struktur Rocket Internet.

Pierwsza część wywiadu

Co powinien zrobić świeżo upieczony przedsiębiorca internetowy?

Powinien zdobyć proof of concept, czyli dowód na to, że jego produkt czy usługa odpowiada na realne potrzeby użytkowników. Następnie zdobyć dobre finansowanie i szybko skalować.

Dobre finansowanie to…

…pieniądze na przetrwanie pierwszych 6 – 12 miesięcy. W tym czasie twórcy powinni osiągnąć kolejny kamień milowy, a następnie szukać dalszego finansowania.

W Polsce da się znaleźć wystarczające finansowanie?

Oczywiście. Fundusze mają dużo pieniędzy. Brakuje dobrych projektów i pracowitych, charyzmatycznych ludzi, którzy je prowadzą.

Poziom inwestycji w Polsce w porównaniu z kwotami inwestowanymi w Berlinie czy Londynie jest niski.

To są droższe rynki, bardziej kosztowna siła robocza i większy kawałek tortu do zdobycia. Zgadzam się natomiast, że kwoty w fazie seed są w Polsce proporcjonalnie dużo niższe. Uważam przede wszystkim, że Polacy zdecydowanie za mało zarabiają. Z drugiej strony, czasem jest to zaletą dla inwestora.

Zaleta ze względu na koszty?

Koszty i jakość. Polscy pracownicy wszędzie mają dobrą opinię. Na przykład w centrali Foodpandy w Berlinie, Polacy są drugą najliczniejszą nacją. 50 z 236 osób to Polacy.

Z czego to wynika?

Do Niemiec mamy blisko. Polacy wolą też pracować za wyższe pensje niż u siebie, co jest zrozumiałe. Mój 21-letni brat, który pracuje teraz w Foodpandzie, jest managerem SEM, zaczynał od stażysty i zarabiał 600 euro. Rodzice się dokładali, żeby miał za co przeżyć w Berlinie. Po pół roku  zaczął zarabiać 1 800 euro, a przy okazji zdobywa strategiczną wiedzę i umiejętności. Obraca budżetem 25 tys. euro na AdWords miesięcznie. W Polsce nie ma wiele takich osób.

Warto być specjalistą w którejś z firm w Rocket Internet przed pójściem na swoje?

To jest genialna opcja, bo pracujesz z najlepszymi – to jest niesamowite. Jak się raz spróbuje, to ciężko się odzwyczaić.

Co robiłeś przed Quandoo?

Wcześniej byłem w Grouponie, Westwingu i Foodpandzie.

Skąd zmiana?

Dostałem świetną ofertę, a Foodpanda była sprzedawana. To był idealny moment na zmianę, dlatego nie wahałem się. To moja praca, żeby budować biznes, więc zbudowałem kolejny.

Obecnie  odpowiadasz za Europe Wschodnią, Turcję i Bliski Wschód w Quandoo. Gdzie firma rośnie najbardziej?

W Australii.

A jak idzie Polska?

Całkiem nieźle. Ważna rzecz jest taka, że w biznesach takich jak Quandoo, Booking czy Uber nie istnieje coś takiego, jak krajowy rynek. To biznes oparty na miastach. Na Europę Środkową patrzę przez pryzmat miast. Nie istnieją dla mnie Węgry, tylko Budapeszt. Dlaczego? Bo kolejny pod względem wielkości Debreczyn ma 200 tys. mieszkańców.

Gdzie widzisz obecnie największy potencjał na wzrost?

Na pewno muszę szybko rozwinąć Quandoo w Stambule. Aglomeracja ma aż 20 milionów mieszkańców. Muszę zrozumieć, jak wygrać ten trudny rynek. Jest on specyficzny, bo ludzie nie robią rezerwacji, a tym bardziej rezerwacji online. I to pomimo wysokiej adopcji Internetu i urządzeń mobilnych. W Stambule czeka nas edukacja rynku. Jeśli uda mi się nauczyć tamtejszych mieszkańców rezerwowania, to mam otwartą drogę do Moskwy, Dżakarty czy Meksyku.

Edukacja rynku to duży koszt.

Największy. Drugi w kolejności to pozyskanie restauracji. Na szczęście dzięki świetnemu finansowaniu, możliwe jest szybkie zrealizowanie obu rzeczy.

Jak duża jest autonomia decyzji VP w Quandoo

Za operacyjne i taktyczne elementy odpowiadam osobiście, natomiast strategiczne decyzje wymagają konsultacji z CEO.

Największe wyzwania zawrotnego tempa wzrostu firmy?

Na pewno nie ma problemu z finansowaniem. Mamy świetny dostęp do gotówki zarówno w Quandoo jak i w Rocket Internet. Oliver Samwer to najlepszy moim zdaniem fundraiser w Europie. Gdy brakuje mu miliona euro do rundy inwestycji, to wykona kilka telefonów i szybko znajdzie te pieniądze. Wyzwaniem jest przekonanie świetnych ludzi, żeby nie otwierali własnych biznesów czy pracowali w konsultingu, bankowości inwestycyjnej, tylko żeby robili coś z Rocket Internet. Opcje menedżerskie i sensowna pensja zachęcają.

Przekonują ich głównie te dwie rzeczy?

Ludzie przechodzą z korporacji  głównie dlatego, że tam nie mają wpływu na ważne decyzje. Tutaj jest czysta egzekucja. Na bieżąco, każdego dnia robisz ważne rzeczy, zamiast przez 3 miesiące klepać prezentację, którą później wyślesz do CEO dużej spółki giełdowej. A on i tak wie od dawna, co ma zrobić. Dobry CEO zna biznes, wie co ma zrobić, ale i tak korzysta z usług firm zewnętrznych, żeby się czymś podeprzeć przed akcjonariuszami czy zarządem.

Uczyłeś się tylko na własnym doświadczeniu? Nie podpatrywałeś innych?

Na początku przygody z Rocket Internet dużo pracowałem z Tomkiem Danisem, obecnie partnerem w MCI, od którego mnóstwo się nauczyłem. Bez jego pomocy nie byłbym dzisiaj tak dobrym managerem. Dużo uczyłem się też od bezpośrednich przełożonych z Foodpandy – Ralph Wenzel, CEO, a teraz w Quandoo – Philipp Magin, też CEO.

Rocket Internet działa tylko w obszarze B2C. Dlaczego?

Wynika to ze strategii funduszu. Według Olivera Samwera, prezesa zarządu Rocket Internet, najlepsze zyski przynosi tzw. mass-market. I trudno się z nim nie zgodzić – gdy spojrzymy na najbogatszych ludzi na świecie, to widzimy, że każdy z nich dostarcza produkty dla klienta indywidualnego.

Dlaczego Rocket Internet nie robi biznesu w Chinach ani USA?

Powody takiej sytuacji są bardzo pragmatyczne: zbyt duża konkurencja na tych rynkach, a w wypadku Chin także kwestie polityczne. Poza tym Rocket Internet nie ma potrzeby walczyć na tych rynkach, bo 5,4 miliarda osób żyjących poza USA i Chinami stanowi 74% użytkowników telefonów komórkowych. Ta prosta matematyka sprawia, że Rocket Internet chce być liderem e-commerce na wszystkich rynkach poza Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

Stany Zjednoczone są ogromne i wejście na ten rynek generuje bardzo duże koszty. Pracuje tam mnóstwo specjalistów, a większość modeli biznesowych, które odniosły sukces, wymyślono w Dolinie Krzemowej. W Chinach natomiast niewielu zagranicznym firmom udało się odnieść sukces. Przykłady to chociażby Google, Amazon czy Facebook, które przegrały z lokalnymi biznesami. Ostatnio Uber zdecydował się wejść na rynek chiński i przeznaczył na to miliard dolarów. Jeśli im tam nie wyjdzie, to dzisiejsza waluacja jest bez znaczenia, bo uwzględnia silną pozycje w Chinach. Nie jestem do końca przekonany, że im to wyjdzie.

Dlaczego?

Numerem jeden jest tam stawiany przez Alibabę biznes taksówkowy. Alibaba jest w bliskich kontaktach z rządem, więc jeśli będą chcieli usunąć Ubera z rynku, to usuną. Mało kto w Europie zdaje sobie sprawę z tego, jak silna jest Alibaba. Spójrzmy na rozmiar rynku: AliPay, działający tylko w Chinach, ma więcej transakcji dziennie, niż PayPal na całym świecie. Liczba przejazdów Ubera w Chinach jest większa, niż w reszcie krajów łącznie. I to pomimo, że Uber nie jest tam numerem jeden. Gdyby Chińczycy potrafili robić ekspansję tak dobrze jak bracia Samwer, to zdominowaliby światowy rynek.

Czego brakuje im do robienia ekspansji?

Mało kto może pochwalić się tak dużym doświadczeniem w rozwijaniu start-upów ma Rocket Internet. Fundusz jest obecny w kilkudziesięciu krajach, także w Polsce – zarządza nim Katarzyna Kazior. Sprzedał z dużym zyskiem ponad połowę marek, w które zainwestował. Chińczycy potrzebują jeszcze wielu lat, by móc pochwalić się doświadczeniem, jakie już dziś mają bracia Samwer. Ale z czasem je zdobędą, tak jak w Korei Południowej wiedzę o ekspansji zdobył Hyundai czy Samsung.

Będąc VP w EEMEA czujesz, że rozwijasz też swój biznes, czy to czysto etatowa rola?

Psychologicznie własny biznes, w praktyce praca na etacie. Ważne, że masz duży wpływ na sytuację i świetny bonus przy wyjściu z inwestycji. Moje myślenie opiera się na wyjściach z inwestycji. Co z tego, że jestem właścicielem małej firmy? Dopiero przy jej sprzedaży otrzymam pełną wypłatę. Z Quandoo czy Rocket Internet mogę to osiągnąć szybciej, a wyceny są o wiele wyższe, niż gdybym sam prowadził biznes.

Komentarze